Witam !! 17 września tego roku chcąc po otworzeniu powiek i zaloadowaniu systemu ( czyli kim jestem, gdzie jestem i co siędzieje ) zrozumiałem, że od dłuższego czasu dzwoni telefon . Zerwałem się z łóżka i gdy już miałem stanąć na nogach upadłem na ziemie. Dzień później nie mogłem już chodzić, dwa dni później ruszać dłońmi. Trzy dni później przestały mi funkcjonować uda a cztery dni później ramiona. Dalej chyba wiecie jak to wygladalo. Jednakże to, że ćwiczyłem dzień w dzień w domu czy, że sobie codziennie biegałem jak się okazało uratowało mnie od tracheostomii ( włożenie rurki do płuc i podłączenia do respiratora ), cewnika ( włożenie rurki do członka aby umożliwić wydalanie moczu ), oraz zniszczenia mięśni twarzy oraz wysokiej gorączki.
Okazalo się, że mam zespół Guillain-Barre czyli virusa, który atakuje głównu układ nerwowy i doprowadza do paraliżu i wielu innych bardzo przyjemnych rzeczy jak uduszenie toteż problemy z wydalaniem ( co prowadzi do założenia cewnika ). Przed chorobą byłem wysportowanym chłopakiem a teraz mam zniszczony układ nerwowy nie moge wykonać pewnych ruchów a wykonanie innych przychodzi mi z wyszczerzeniem zębów w geście zawziętości. Okazalo się, że choroba mnie przechytrzyła bo rozwinęła się z ukrytego przeziębienia ( czyli, że masz zmiany w płucach i bakterie sobie pracują ale nie masz objawów ). Mam 20 lat a moge przejść jedynie 1 km a na doniesienie 2-3 kilogramowego worka na śmieci do oddalonego o 40 metrów kosza potrzebuje 8-9 postojów bo czuje jak mi mięśnie wyrywa z barków i musze odpoczywać. Nie mogę biegać ani nosić choć lekko ciężkich rzeczy. Oprócz układu nerwowego mam zniszczone mięsnie przez leżenie w łóżku w bezruchu oraz samego virusa a także przykurcz wszystkich ścięgien.
Chodze na rehabilitacje od niecałych 2 miesięcy dzień w dzień i jak narazie nic się nie zmieniło mimo, mojej pracy.
Studiowałem na Politechnice Gdańskiej a obecnie mam zwolnienie zdrowotne. Ciężko mi jest patrzeć jak nie radze sobie z pewnymi codziennymi rzeczami bo jestem słaby jak przedszkolak. Jak już wyćwicze te 2-4 godzin na rehabilitacji ( w tym zabiegi i masaże ) to siedze w domu czytam książki, gram na kompie, chodze po sieci itd. Mam twardą psychike ale widze, że samotność i to, że siedze w domu przez dłuższy czas prowadzi do tego że dziczeję. Pisze tutaj bo jestem ciekaw ilu wybrańców ( szansa na zachorowanie 1:200 000 - chyba zaczne grać w lotka :D ) zostało obdarzonych zaszczytem przejścia tej choroby. Bardzo prosze piszcie jaki ona miała u was przebieg, jak sobie dawaliście rade podczas choroby i rehabilitacji zarówno fizycznie jak i psychicznie.
Tutaj dla zainteresowanych opis choroby :
[klio.umcs.lublin.pl/~drumil/pio/zesp_gb.html]
Pozdrawiam.
Ivane
Ps:Ćwiczcie bo nawet nie wiecie kiedy i w jakiej sytuacji wam się to przyda.
______________________________
"Never Ever Give Up"
|