Witaj! Dołącz do społeczności ludzi aktywnych. Możesz zalogować się   lub zarejestrować
Wczytywanie danych ...
Temat: Treść:
Temat został odczytany 1340 razy
Autor

Zanim pójdziesz do apteki

kradam

Wysłana - 24 kwietnia 2008 14:27    Edytuj  Cytuj

Sprawdź ile procent masz tłuszczu


„Aptekarze wiedzą, że sprzedają ściemę”

Przez kilka tygodni badałem aptekarzy i jestem przerażony. Wiem, że wiele z produktów, które są w aptekach, to kompletna marketingowa ściema i farmaceuci o tym wiedzą - wyznaje "Gazecie" pracownik jednej z największych firm badawczych w Polsce, która pracuje dla jednego z zagranicznych koncernów farmaceutycznych.

I dodaje: - Teraz w ogóle nie biorę rutinoskorbinu, a na gorączkę biorę tylko polopirynę. Zauważyłem, że farmaceuci łykają gripeksy i apapy tylko wtedy, gdy mają to za darmo, bo doskonale wiedzą, że droższe leki bez recepty (OTC) od tańszych różnią się tylko opakowaniem i ceną, a skład jest ten sam. Jeśli trafisz na takiego, który chce mieć dobre układy z przedstawicielem koncernu, to wciśnie ci wszystko.

Firmy farmaceutyczne intensywnie pracują nad aptekarzami, bo badania dowodzą, że dla przeciętnego człowieka, który nie zna się na lekach, osoba w białym kitlu jest niekwestionowanym autorytetem. A farmaceutyczna ruletka toczy się w tym momencie o grubo ponad 20 mld zł rocznie. W tym roku przeciętny rodak, wliczając w to również niemowlęta, wyda w jednej z 12 tys. aptek ponad 600 zł. Rynek rośnie imponująco - w 2015 r. ma osiągnąć wartość niemal 38 mld zł.

Przeciętna polska apteka - to 50 m kw., na których o uwagę klienta zaciekle rywalizuje blisko 5 tys. leków. Co najmniej połowa z nich jest sprzedawana na receptę. A druga połowa - to specyfiki nie wymagające recepty, więc konkurencja między nimi w niczym nie różni się od tej, z jaką mamy do czynienia wśród proszków do prania czy jogurtów. Na niewielkiej powierzchni apteki nie da się stworzyć wystawy, która w równym stopniu eksponowałaby każdą markę, dlatego producenci leków ciągle walczą o względy właścicieli aptek.

W ciągu jednego dnia aptekę odwiedza co najmniej pięciu przedstawicieli handlowych producentów leków. - Na każdego z tych przedstawicieli aptekarz musi przeznaczyć co najmniej 20 min., co oznacza, że wszyscy razem zabierają mu prawie dwie godziny - mówi Łukasz Artecki, dyrektor marketingu i wiceprezes Polskiego Leku - spółki należącej do koncernu Maspex Wadowice i produkującej m.in. Plusssz, Prenalen czy Multiwitaminę.

Jak przekonać farmaceutę, żeby chciał kupić więcej albo przekonać go do postawienia materiałów reklamowych? O tym firmy wolą nie rozmawiać, twierdząc, że o wszystkim decydują "zwykłe negocjacje handlowe". W efekcie tych negocjacji farmaceuta może otrzymać rabat na zamówienie, ale może też dostać droższy gadżet, np. telefon komórkowy, aparat cyfrowy czy odtwarzacz MP3. - To normalne narzędzie w rozmowach handlowych - przyznaje Artecki.

- Zdarzają się większe stawki, jak np. zagraniczny wyjazd na szkolenia albo konferencję - przyznaje jeden z aptekarzy proszący o anonimowość.

Właściciele aptek dostają też na co dzień tony kosmetyków, fartuchów, waty, kalendarzy, długopisów, notesów i innych drobiazgów.

Wszystko po to, aby na pytanie co pan/pani może polecić, aptekarz podał produkt koncernu, od którego dostał prezent.

- Farmaceuci to mądrzy ludzie, potrafią przeczytać i ocenić skład produktu. Potrafią też ocenić klienta na oko: jeśli widzą, że nie stoi przed nimi człowiek biedny, sprzedadzą mu droższy preparat. Mogą też wzorem McDonald's zaproponować "coś jeszcze", np. jakąś witaminę, która powoduje, że organizm "lepiej przyswaja lek" - opowiada nasze źródło.

Wnioski badacza po tygodniach spędzonych w aptece?

- Jestem przerażony. Wiem, że wiele z produktów, które są w aptekach, to kompletna marketingowa ściema i farmaceuci o tym wiedzą.

Tadeusz Żórawski, szef domu mediowego Universal McCann podkreśla, że ogromną rolę odgrywa nasza psychologia. - Badania dowiodły, że gdy chorujemy sami, sięgamy po tańsze leki, ale gdy zachoruje ktoś inny w naszej rodzinie albo - broń Boże - dziecko, bez wahania wybieramy droższy.

Ściema zaczyna się od reklamy. W ubiegłym roku poszło na to 1,26 mld zł (dane Expert Monitor). Każdy farmaceuta, który prowadzi aptekę, musi oglądać reklamy, bo następnego dnia przyjdą pacjenci i poproszą o "ten lek, co to wczoraj w telewizji pokazywali". Aptekarze informują się nawzajem, co wczoraj było reklamowane. A klient nie chce kupować nic poza tym, co serwuje mu telewizja.

- Swego czasu na rynku pojawił się Tazamol Polfy Tarchomin. O identycznym składzie i działaniu jak na przykład Apap czy Panadol. Tazamol się jednak nie reklamował, za to był o połowę tańszy - opowiadał niedawno w "Gazecie" Stanisław Piechula, farmaceuta oraz prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Katowicach. - Wkurzeni na reklamy zaczęliśmy polecać go klientom. Mówiliśmy, że to lek polski, ta sama substancja i taniej. I faktycznie część osób go brała. Ale była też duża grupa, którą przekonywałem i przekonywałem, a oni w końcu mówili: "Panie aptekarzu, to pan da ten Tazamol, ale Apap też". Tak mocno działa reklama - opowiada Piechula.

Na terenie aptek nie można prowadzić akcji promocyjnych. Jednak nasi rozmówcy twierdzą, że standardem stały się prowadzone poza aptekami konkursy. - Najczęściej w ten sposób są promowane kosmetyki i witaminy. Stoją na ulicy laski, dają ulotki i mówią, że w zamian za kupienie witamin X można u nich dostać długopis, czapeczkę, notesik czy miniaturkę. Apteki to uwielbiają, bo zawsze im wtedy sprzedaż rośnie - uśmiecha się pracownik jednego z koncernów farmaceutycznych.

Klienci masowo kupują tzw. leki bajery, których w zasadzie nie potrzebują. Chodzi o środki spożywcze, dietetyczne oraz witaminy. Zdrowy człowiek jak przyznają farmaceuci, jeśli się w miarę dobrze odżywia, to wszystkie witaminy ma i tak w tym, co je.

Ponieważ ludzie nie czytają ulotek dołączanych do opakowań, szybko się uzależniają np. od środków dietetycznych. Zdarza się tak często w przypadku preparatów na odchudzanie (np. Figura 1 albo Figura 2), które nie odchudzają, ale przeczyszczają. Pacjent szybko się do nich przyzwyczaja i już nie może obejść. Na dodatek nie chudnie, tylko traci z organizmu dużo wody.

A producenci na suplementach z roku na rok zarabiają coraz lepiej. W tym momencie takich środków sprzedaje się co roku za grubo ponad miliard złotych, a rynek zbytu rośnie po 30 - 40 proc

http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,5150072.html
Specjalista -

Spec SFD Odżywki i suplementy

Wysłana - 24 kwietnia 2008 15:04 
W większości przypadków polecamy:

Pvl - Mutant Mass

CENA: 219.00zł
Dymatize - Elite Whey Protein

CENA: 169.00zł
SFD - SFD Shaker

CENA: 8.00zł


sprawdź pozostałe odżywki,  odżywki białkowe,  odżywki na masę

krzykacz KULTURYSTYKA.PL

Wysłana - 24 kwietnia 2008 15:04    Edytuj Cytuj
Ciekawe, dobra forma..
Ogólnie znane dla tych co się swobodnie poruszają w tym środkowisku.
 
doping & zdrowie
Ekspert -

Giaur

Wysłana - 24 kwietnia 2008 15:34    Edytuj Cytuj
Fajny artykuł, ale nie jestem przekonany co do tego
"Zdrowy człowiek jak przyznają farmaceuci, jeśli się w miarę dobrze odżywia, to wszystkie witaminy ma i tak w tym, co je. "
Standardowa dieta większości ludzi nie dostarcza moim zdaniem wszystkich odpowiednich mikroelementów i witamin.
 
Force is what makes the athletic world go round and round and separates the men from the boys.

krzykacz KULTURYSTYKA.PL

Wysłana - 24 kwietnia 2008 15:47    Edytuj Cytuj
"Standardowa" czyli powszechna - kanapki / zupa i bigos. Widamo, że nie.
Ale dobrze dobrana dieta dostarczy organizmowi tego co potrzebuje, a jedyni niewielkie braki można uzupełniać suplami - niewielką ich ilością - np 1tbl witaamin, a nie 3-6 jak niektórzy biorą sądząc, że dzięki temu nie musza spożywać warzyw / owoców.
Przykładów można mnożyć.
 
doping & zdrowie
Ekspert -

kradam

Wysłana - 24 kwietnia 2008 17:51    Edytuj Cytuj
Skąd wiecie, czy dana dieta jest wystarczająca czy nie? Bo ja pojęcia nie mam. Staram się po prostu "zdrowo" odżywiać.

Natomiast zajmuje się trochę marketingiem i jakbym chciał kogoś naciągnąć to nie musiałbym wymyślać niczego nowego tylko skopiować sposób działania producentów para/leków i suplementów.

Ten artykuł to zresztą tylko wierzchołek góry lodowej. Można pójść dalej i zainteresować się lekami na receptę. Często przepisywane z wątpliwą potrzebą, mające naciągnięte testy kliniczne, przepisywane nie na te dolegliwości, których testy dotyczyły.
Specjalista -

krzykacz KULTURYSTYKA.PL

Wysłana - 24 kwietnia 2008 18:33    Edytuj Cytuj
Chociażby boom antybiotykowy.
 
doping & zdrowie
Ekspert -

mcmd

Wysłana - 27 kwietnia 2008 22:22    Edytuj Cytuj
boom antybiotykowy trwa od wielu lat i musicie panowie przyznac ze wielu osobom uratowaly antybiotyki zycie. uodparnianie sie szczepow baktrii na poszczegolne preparaty, ktore jest procesem naturalnym, powoduje koniecznosc wytwarzania coraz nowszych. inna sprawa ze dosc czesto antybiotyki sa ordynowane przy infekcjach wirusowych zeby uniknac u pacjenta nadkazenia bakteryjnego i nie zawsze jest to uzasadnione. co do lekaw dostepnych w aptekach tych bez recepty, to czesc z nich jest rzeczywiscie bajerem jedynie maskujacym objawy.

buby77

Wysłana - 11 maja 2008 10:00    Edytuj Cytuj
Miałem kilka lat temu panienkę aptekarkę i nie musiałem kupować długopisów kalendarzyków i kosmetyków

i to prawda ze jak widzą kogoś kto wygląda na nadzianego (garniaczek mokasynki itepe ) to wciskają ile się da, ale jak przychodzi jakaś staruszka, to jednak zawsze się daje tylko to co musi być i tanie zamienniki jak tylko są

A co do przedstawicieli to znam 3 i to największe ściemniacze, i kombinatorzy, i ludzie potrafiący wcisnąć kit jakich kiedykolwiek poznałem. Nigdy bym z nimi interesów nie robił
 
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

Zanim pójdziesz do apteki

Proszę w skrócie napisać w jaki sposób regulamin forum został złamany.



Nieuzasadnione użycie opcji grozi zablokowaniem konta.

Czy chcesz oddać głos na ten temat/użytkownika?


Twój głos jest dla nas niezwykle ważny, bo pozwola nam na ocenę użytkowniów i tematów.



Copyright 2000 - 2011 SFD S.A.