Temat: Treść:
Temat został odczytany 11210 razy
słowa kluczowe: walka  brucem 
Autor

Walka z Brucem Lee

SFD

Wysłana - 16 kwietnia 2002 09:01    Edytuj Cytuj
Odpowiadając na pierwsze pytanie - Bruce Lee nie umarł. On żyje w swojej filozofii, w Jeet Kune Do, w ludziach, którzy Go kochają i NIGDY o Nim nie zapomną!

Pokonanie Burce'a graniczyłoby z cudem. Zawzięcie trenował wszystkie cztery strefy combatu - strefę rąk, nóg,trapping (usidlanie - elementy z Wing Tsun, Chu Sao - lepkie ręce itp.) oraz grapping - czyli parter (po co ja to wyjaśniam - przecież z pewnością to wiecie). Był niewyobrażalnie szybki ( słyszeliście o numerze z monetą?)i bardzo silny mimo 170 cm wzrostu. Jeśli ktoś poświęciłby tyle czasu i SERCA treningom, może kiedyś mógłby powiedzieć, że choć po częsci może się z Nim równać... Ale moim zdaniem nie ma takiej osoby - nawet mój Mistrzu, który jest absolutnie niesamowity (trenuję Jeet Kune Do), nie może powiedzieć, że byłby w stanie zmierzyć się z Si Jo Lee z nadzieją, że utrzyma się na ringu choć dwie minutki...
Wcale nie jestem fanatykiem - nie patrzcie tak...

Fighter

Wysłana - 16 kwietnia 2002 09:20    Edytuj Cytuj
No jasne, silny był chociaż miał tylko 170 cm wzrostu, jakby miał więcej to pewnie byłby silniejszy. Bez wątpienia.

Zawsze żałowałem, że nie wziął udziału w Igrzyskach Olimpijskich w skoku wzwyż albo o tyczce. Takie skoki jak prezentował np. W The Big Boss albo Enter of the Dragon to pewny złoty medal i rekord nie do pobicia przez długie lata - właściwie na zawsze.

Bruce Lee jest legendą faktycznie. Jest też legenda, że jakiś gościu uderzył laską (ciekawe czyją ?) a morze się rozstąpiło. Zresztą inna legenda mówi, że inny ktoś po wodzie chodził. A może chodził po palach

Zresztą niedawno na Forum pojawił sie artykuł gościa, który medytując lata nad podłogą, znaczy się lewituje - ale tak naprawdę to lewitują kieszenie innych jak go odwiedzają.

To że Bruce Lee to ważna postać w historii i rozwoju MA to już ustaliliśmy, ale że szefowie od marketingu przegięli pałę w którymś momencie to także fakt. Zresztą, Elvis żyje ...

Fighter
www.kyokushin-matsushima.of.pl

KAIN

Wysłana - 16 kwietnia 2002 09:43    Edytuj Cytuj
Amen

KAIN
"Loved be few Hated by many But respect by all"
 

Specjalista -

SFD

Wysłana - 16 kwietnia 2002 10:13    Edytuj Cytuj
Wiesz,Fighter,w sumie to Cie szanuje, ale nie zgadzam sie z Toba,niestety. Mam wrażenie,że nie odróżniasz ściśle filmowych tricków, w rodzaju "matrixowskich" skoków od autentycznych umiejętności Bruce'a.Kino rządzi się swymi prawami - ot,choćby taki "Crouching Tiger,Hidden Dragon"
Wydaje mi się,że pisząc na temat Bruce'a masz na myśli tylko jego filmy - czyli wizerunek kształtowany pośrednio przez speców od marketingu.A wystarczy dorwać jakieś nagranie z treningów bądź prezentacji Małego Smoka, a opad szczęki gwarantowany. Cóż, wydaje mi się, że wiem co miał na myśli Dyskutant twierdzący,że "mimo 170 cm wzrostu". Sądzę, że większość ludzi ma zakodowany schemat "im większy, tym silniejszy", co oczywiście nie jest prawdą.Chodzi o coś innego. Z reguły mniejszy przeciwnik ma mniejszą masę ( no chyba nie sądzicie, że Bruce miał "masę" ? ).Wydawać by się więc mogło, że w starciu z większym = cięższym przeciwnikiem nie ma szans.Tu wracam do stwierdzenia bodajże Kaina,że "w parterze nie miałby szans" or sth. Możliwe, tyle tylko, że mam wrażenie, iż zapaśnik po prostu nie zdążyłby podejść do Bruce'a.Zawodnik pokroju Małego Smoka NA PEWNO zdawałby sobie z tego z prawę i po prostu NIE DAŁBY dojść do siebie.Zresztą zdarzało mi się już walczyć z przeciwnikami o większym wzroście i masie ( a trenuję sobie taki mix kendo, kenjutsu i aikido ) i faktycznie - gdyby któryś zrobił "wejście" mogłoby być kiepsko.Tak reasumując -i u mnie słynny "wyskok tyłem na drzewo" z "Wejścia Smoka" wywołuje uśmiech, ale wiem jakie są prawa filmu.Zupełnie nie przeszkadza mi to gdzieś w głębi mieć szacunku dla tego niezwykłego człowieka...
Pozdrawiam

Fighter

Wysłana - 16 kwietnia 2002 10:21    Edytuj Cytuj
Ale piszac w taki sposób jedynie potwierdzasz co moje zdanie. Nie zaprzeczam i nie zamierzam jego wielkości w sensie rozwoju, zaprzeczam i będę natomiast temu wizerunkowi, który został wykreowany a w który wierzą miliony. Dlaczego synonimem walki wręcz jest Bruce Lee a nie dajmy na to Geesink albo Gracie albo dajmy na to Andy Hug ? Uważam, że wszyscy byli lepsi, ale ich kariery nie prowadziły przez ekran.
Dlaczego nie mówimy o Bennym Urquidezie albo Billy Wallace ? Oni też byli nieźli. Benny Odrzutowiec jeździł po świecie bijąc sie z kim popadło, tłukł równo amerykanów, tajów czy japończyków.
Nie popadajmy w paranoję, myślmy samodzielnie, nie konsumujmy wizerunków bezkrytycznie.

Fighter
www.kyokushin-matsushima.of.pl

KAIN

Wysłana - 16 kwietnia 2002 10:26    Edytuj Cytuj
Pewnie wszyscy w tym dziale forum mamy wielki szacunek dl a Bruce\a za szerzenie sztuk walki,za umiejetnosci itp. Ale fakt jest faktem realia walki sie zmieniły diametralnie.

Ja nadal bede sie upierał choć to tylko takie gdybanie bo Bruce nie żyje i tegto nikt już nie sprawdzi. Że w dzisiejszym świecie jeśli idzie o u miejetności REALNEJ WALKI np w jakimś turnieju NHB niestety nie miałby szans.

OCzywiście mówie o jego umiejetnościach dawnych bo jesli by żył to znając jego podejście do treningu i otwartoąść na nowe systemy na poewno trenowałby też zapasy i bjj (to zresztą pisał już Boruta)



Sprawa nastepne dotyczy rasy "skośnookich" (bez obrazy dla nich) ich genetyka już taka jest że są mali i ogólnie nie mają dużych gabarytów.Dlatego jeśli nawet Bruce lał w jakiś prawdziwych starciach innych zawodników to byli oni masa i stylem walki (chodzi o to ze nikt nie trenował np w 90 % treniongów tylko parteru) podobni do niego.

Czy myślicie ze Lee mimo swej szybkości potrafiłby znokautować jakiegoś skoksowanego olbrzyma który opróćz masy nałogowo startuje w Vale Tudo, jest odporny w miare na ciosy ludzi o wadze powyzej 100 (a co dopiero małego Brucea). Myśle że odp jest NIE ! Zostałby sprowadzony na ziemie i zaduszony. A w jeszcze gorszym przypadku po prostu znokautowany!

Niestety ja nie słyszałem aby bruce wymieniał ciosy z kimś pokroju Tysona -waga i siła. Miał wokół siebie przez dłuższy czas jedynie ludzi rasy żółtej ktorzy jak pisałem gabarytami w wiekszości nie grzesza.


Reasumując ja osobiscie mam dla niego wielki szacunek i podziw. Był w swoich czasach jednym z najwiekszych reformatorów MA. Jednak czasy sie zmieniły zmieniły sie realia i tyle. Bruca nie ma i gdybanie czy by wygrał czy nie w sumie jest bez sensu... (choć sam to robiłem powyżej )

KAIN
"Loved be few Hated by many But respect by all"
 

Specjalista -

Airboy

Wysłana - 16 kwietnia 2002 10:30    Edytuj Cytuj
Cze wszystkim
Jestem tu nowy ,ale czytam sfd od dluzszego czasu .To jest moj pierwszy tekst.Zainteresowalo mnie to z tym numerem Bruce'a z moneta czy ktos moze mi wytlumaczyc na czym to polegalo ? Dzieki
Nara

KAIN

Wysłana - 16 kwietnia 2002 10:31    Edytuj Cytuj
Fighter poruszył ciekawa sprawe.

Ze wiekszość mistrzó XX wieku w sztukach walki zostałą wykreowana i niestety lekko przejaskrawiona przez media.Mam właśnie na mmyśli Bruce,Segala,Norrisa Van Damma i jeszcze kilku.

A są ludzie ćwiczący sztuki walki tez cale życie ale nie wystepujacy w tv ,nie dajacy wywiadów do prasy i dlatego o nich nie słychać.

KAIN
"Loved be few Hated by many But respect by all"
 

Specjalista -

Boruta

Wysłana - 16 kwietnia 2002 12:55    Edytuj Cytuj
Co do sily. Jednym z przyjaciol Brucea byl Lewis, pierwszy mistrz swiata kickboxingu wagi ciezkiej i byly zapasnik. Czesto sparowali, ale nigdy na full. Z bardzo prostego powodu, za duza roznica w sile ciosu. Praw fizyki i anatomii sie nie zmieni.
Co do aktorow to nie wkladalbym to jednego worka Brucea, Seagala, Norrisa i van Damma. Bruce byl rewolucjonista sztuk walki. Norris to byly bardzo dobry zawodnik ciagle sie rozwijajacy i szukajacy nowych, skutecznych rzeczy. Podobny im jest np Don Wilson, byly mistrz swiata kickvoxingu, Richard Norton (czarny pas Bjj) i paru innych wystepujacych sporadycznie w filmach (Joe Lewis, Cooningham, Cook, etc). Seagal, van Damme, Jackie Chan, Jet Le, Samo Hyng, Youen Biao, Cynthia Rozkrock to zwykli cyrkowcy, askrobaci i klauni bez realnych umiejetnosci.

Paweł Ziółkowski
http://czarnypas.gr.pl/bjj
Żiu-żitsu znaczy Miękka Sztuka, jesteśmy mięczakami którzy leją twardzieli.
 
Paweł Ziółkowski
"Dobro i zło nie istnieją, tak jak życie i śmierć. Jest tylko działanie. Walka" (baron von Ungern-Sternberg, d-ca Azjatyckiej Dywizji Konnej)
[http://www.budonet.net/baza/szczegoly.php?id=51]

Fighter

Wysłana - 16 kwietnia 2002 13:21    Edytuj Cytuj
Raczej miałem co innego na myśli, że inni dobrzy zawodnicy nigdy nie zobaczyli ekranu i kamery. I bynejmniej fakt, że byli dobrymi wojownikami z tych czy innych powodów nie mieli możliwości wywierania wpływu na społeczeństwo.

Fighter
www.kyokushin-matsushima.of.pl
 
Odpowiedzi jest na 16 stron.      poprzednia  następna 
 
Wybierz stronę:  
Przegląd tygodnia | Wyślij odpowiedź

Walka z Brucem Lee

Strony:  pierwsza  1  2  3  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16   ostatnia 

Proszę w skrócie napisać w jaki sposób regulamin forum został złamany.



Nieuzasadnione użycie opcji grozi zablokowaniem konta.

Czy chcesz oddać głos na ten temat/użytkownika?


Twój głos jest dla nas niezwykle ważny, bo pozwola nam na ocenę użytkowniów i tematów.

Copyright 2000 - 2011 SFD S.A.