logo
zamknij zamknij

Trenujący KM i ich doświadczenia

słowa kluczowe: ,

Ilość wyświetleń tematu: 129069

0 5 0
napisał(a)
Kreiten
Początkujący
Szacuny 9 Napisanych postów 462 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 2948
Zgadzam sie z kolegami, knife i x-ray, KM to nie sok z gumijagód. A filmik owszem ciekawy (ten knifa o graplingu i o mitach), ale zgodzisz sie ze mną że już troszke nieaktualny. Obecnie na zawodniku Pride czy UFC nie robi wrażenia wejście w nogi, wszyscy ćwiczą przekrojowo i nie jest łatwo skończyć dzwignią czy duszeniem jak to miało miejsce na pierwszych UFC. Nawet śmiałbym stwierdzić, że uderzacze mają całkiem sporo do powiedzenia w takich walkach i adept czystego bjj (jak kiedys Royce G.) nie ma co wchodzić na ring.

A jeśli chodzi o butowanie kogoś to fakt jest taki, że jak cię kopie 2-3-4 to szans żeby wstać nie masz żadnych. To jest niemożliwe, chyba że to jakieś dzieci. Jedyne co można, to skulić się tak żeby rękoma zasłaniać twarz i żebra, podkurczyć nogi i modlić się zeby sobie poszli. W wypadku 2 napastników można jedynie odwracać się tego typu "gardą" do kopnięcia żeby dodatkowo chronić nerki.
Jeżeli napastnik jest jeden to możesz jedynie odwracać sie w kierunku jego nóg i nogami uderzać na krocze kolana, tylko po to żeby go odepchnąć i od razu wstać.

Knife - klincz, zwarcie są normalnie w krav maga i były zawsze, nawet powiedziałbym, że są podstawą systemu ("przytulić się do przeciwnika" łokcie, kolana, gryzienie, drapanie, palce w oczy itp).

Nie uważam butowania kogoś na ulicy (jak było na filmiku) za element walki parterowej, bo to nie walka tylko koniec walki.

Im więcej potu na treningu tym mniej krwi w walce

napisał(a)
Michal M
Początkujący
Szacuny 6 Napisanych postów 765 Wiek 37 lat Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 3916
Powodzenia Knife. Ja juz mam dosyc tego topicu. Dzieki za SOG-a.

Doradca dzialu grappling i C/S.

...nie powiedziales w ryj to nie powiedziales nic...

napisał(a)
wilk80 ZASŁUŻONY
Początkujący
Szacuny 8 Napisanych postów 3436 Wiek 37 lat Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 17160
OK, namnożyło się tu postów...
Będzie w miarę możliwości tematycznie, ale nie chronologicznie. Albo - albo.

Kreiten:Jeżeli Sowizdżał od 17 lat trenujesz judo to masz u mnie duuuży szacunek

Szacunek się należy. I to wielki.
__________

Sowizdżał:co myslicie o moim pomyśle zorganizowania miedzystylowego kryterium ulicznego

Na początku myślałem, że to żart, ironia, no - ewentualnie prowokacja. I chciałbym nadal tak myśleć...
__________

Sowizdżał:Problem z sw sportowymi polega na tym, że one do tego nie przygotowują -przygotowują do walki w której wyszystko jest jasne i w sporej mierze przewidywalne. W bjj nie przygotujesz się do sytacji w której przeciwnik nagle zawołą kumpli albo okaże się policjantem w cywilu. Tu jest siła Kraw Magi ( taktyka)uczy Cię oceniać sytuacje czyli daje Ci rzeczywiste podstawy do wyboru, które z zachowań będzie najlepsze, a nie z góry narzuca Ci rozwiązanie - walka i to w twoim stylu

nie są one (SW - przyp. mój) dobre na każdą nie przyjemną okazję

NIe istniej styl który byłby jednocześnie ekstra do pojedynków na zasadach sportowych i na ulice bo warunki tam zwykle bywają skrajnie odmienne

I odpowiedzi, z którymi całkowicie się zgadzam:
_Knife_:STYL MA GÓWNO DO TEGO!
_Knife_:ZACHOWANIE NA ULICY TO KWESTIA NIE STYLU, A DOŚWIADCZENIA I charakteru.
Sowizdżał:na ulicy rozum/roządek i wyostrzony zmysł obserwacji dają o niebo więcej niż umiejętności
Sowizdżał:Nikt nie ma monoplu na sukces na ulicy a już na pewno nie bjj - za "bjj" należy wstawić cokolwiek innego.
Do tego chyba nie można już niczego dodać...
__________

Sowizdżał:jestem o kraverów w takiej dzielnicy spokojni oni poprostu w większości jej (walki - przyp. mój) unikną i dlatego spokojnie przetrwają dobę

jakoś Wilk o ciebie i inych z kravmagi jestem dziwnie spokojny

_Knife_: Wy kraverzy, w dużej częśći macie wielkie wyobrażenia o ulicy i czego to wy o niej nie wiecie, ja mam doświadczenia praktyczne. To nas zasadniczo różni

Sowozdżał, problem tkwi w tym, że tak samo, jak przez trenowanie jakiejkolwiek SW nie nabywasz monopolu na zwycięstwa czy jakieś umiejętności, tak samo przez sam fakt trenowania KM (czy też jakiegokolwiek innego stylu) nie nabywasz monopolu na wiedzę i mądrość życiową.
To, że ktoś trenuje KM nie oznacza, że unika walki na ulicy, że mądrze omija niebezpieczne miejsca, że nigdy (lub prawie nigdy) nie zostanie zaatakowany...
Wyobraź sobie, że kiedy zaczynałem treningi, to z kilkoma równie nieodpowiedzialnymi kolegami chodziliśmy po Poznaniu szukając zaczepek - żeby "się sprawdzić". I dziś przyznaję - nie miało to nic wspólnego z tym, czego uczyłem się na KM odnośnie zachowania. Chciałem "tylko" sprawdzić techniki, a przecież nie o to chodzi. I gwarantuję Ci, że wielu trenujących obecnie (nawet w bardzo dobrych sekcjach) myśli i działa podobnie, jak ja wtedy. Na to potrzeba czasu, odpowiedniego wieku, żeby zrozumieć...

_Knife_, nie przesadzasz zbytnio? Trochę się chyba zagalopowałeś z tymi uogólnieniami. Pamiętaj, że o praktyce na ulicy (i nie tylko stricte ulicy, ale też o stadionach, parkingach i knajpach) wiem sporo, a jednak "siedzę" w KM...
__________

Michal:Po cholere w ogole porownuje sie systemy combatowe ze sportami walki

Sowizdżał:w sw jest inny cel

W najważniejszej kwestii się zgadzacie, a jednak żrecie się jak... no, nie będę Wam ubliżał
__________

Sowizdżał:KM jest km nie uprawiam go ale uważam, że opiera się na własiciwym założeniu. Rozwiązac problem

przekonuję mnie założenie treningowe, które zakładają np walkę w ciasnych pomieszczeniach w tłumie

Kreiten:nasi adepci to ludzie, którzy najczęściej po prostu chcą się obronić a to nie zawsze równa sie założeniu trójkąta czy znokautowaniu napastnika mawashi geri na głowę

_Knife_:Jak uczycie taktyki ulicznej? Znów bzdura. Nic takiego nie widziałem na KM i jak to sobie wyobrażasz?

Sowizdżał, rzeczywiście takie są założenia treningowe. Trenuje się w różnych miejscach i pod kątem samoobrony. Jednak, żeby to wszystko miało ręce i nogi, stosuje sięmetodykę sportową, a coraz częściej trening przektrojowy. Stąd częste porównania, a także stąd, że wielu trenujących KM nie rozumie idei trenowania tego systemu i samemu próbują się z zawodnikami sportowymi. A przecież nie o to chodzi...
Bo przecież... KravMaga to nie sok z gumijagód (Kreiten - ).

A co do zajęć, _Knife_, to przy całej mojej sympatii i szacunku do Twojej osoby i Twojej wiedzy, ale ten wąski zakres z KM opierasz na doświadczeniach (złych, w dodatku) z bardzo wąskim wycinkiem ogólno pojętego zagadnienia "krav maga". To, że czegoś tam nie widziałeś wcale automatycznie nie oznacza, że czegoś takiego nie ma. Nauka czegoś takiego - robiliśmy to np. na obozie w Mrągowie - był tam tzw. "killing house", gdzie trenowaliśmy właśnie poruszanie się po klatce schodowej (z różnymi "zbirami" na schodach), wchodzenie do pomiesczeń, symulowaliśmy różne zaczepki itp. Jest więc to możliwe.
W głównej mierze jednak, "na co dzień", to głównie rozmowa, gadanie na treningu, omawianie różnych sytuacji itd., itp.
Kreiten, w zdecydowanej większości jest tak, jak mówisz. Są jednak też tacy, którzy zachowują się jak ja, jak byłem "młody i piękny"
__________

Cavior:można unikać problemów gdy masz przez paskudną dzielnicę przejść-sam tak robię (jasno oświetlone miejsca, unikanie bram, zaułków, miejsc, gdzie mogą mnie otoczyć, unikanie grup kwiatu młodzieży itd) ale gdy całą noc masz po niej krążyć-to jak tu unikać kłopotów? Po godzinie pół dzielnicy będzie Cię gonić

Jeśli nie można wiać poza obręb dzielnicy-to sprawdzi się ten, kto jest przygotowany na kilka ostrych potyczek

No, nie zgodzę do końca. Sam nie raz błądziłem po różnych nieciekawych okolicach Poznania, Szczecina czy innych, mniejszych miejscowości. Raptem kilka razy byłem zaczepiony, a jeszcze mniej razy kończyło się walką. I nie było to na zasadzie "przejść przez dzielnice z szybkością światła", ale dosłownie zdarzało mi się błąkać po takich okolicach...
Cavior, życie to nie film o murzyńskim getcie czy dzielnicy South Central w LA, gdzie na każdym rogu ulicy w rytm raperskich piosenek gibają się wielkie wydziarane czarnuchy z jeszcze większymi i bardziej wydziaranymi Mexykańcami z błyszczącymi giwerami w spodniach, łańcuchami na szyjach i czekają na jakiegoś "ese", któremu można zrobić z dupy jesień średniowiecza...
__________

Cavior:Kondycyjnie też BJJowiec będzie najlepszy...

Uogólnienie. Zbyt daleko idące.
__________

Sowizdżał:Konflikt miedzy KM a bjj

Znowu stara śpiewka bjj jesteśmy najlepsi bo każdego pobijemy na macie

wy z bjj jesteście tacy przewrażliwieni

Michal:koszulki sa w kazdym sporcie, sa zabawne, ladnie wygladaja i tyle-jedni je nosza inni nie

w ktorym klubie bjj spotkaliscie sie z bufonada, czy jakims kozaczeniem-poprosze nazwe klubu

Kreiten:pacanów jest mnóstwo nie tylko wśród Kraverów

No i znowu... Kvrwa, jaki konflikt między bjj a KM? Kto w ogóle wymyślił takie coś? Cy nie uważacie, że mówienie o konflikcie na linii BJJ-KM jest nadużyciem na potęgę? Mnie osobiście takie słowa bolą. Trenowałem BJJ w Strgardzie u Bagiego i nie czułem się przez niego w żaden sposób dyskryminowany. Owszem, czasem się pożartowało z tego czy owego, ale tym właśnie to było - żartami!
Było tam kilku baranów, ale dla mnie to oni są baranami, a nie wszyscy trenujący BJJ! Tak samo spotykałem baranów w KM, na boksie czy C56. Człowiek to człowiek i nie ma co uogólniać!
Michal, jak napisałem - spotkałem sięz kozaczeniem i bufonadą. Ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia w kwestii klubu czy konkretnego stylu (w tym przypadku BJJ). Ci ludzie, którzy tak się zachowywali, to bufony - a nie wszyscy!
__________

Sowizdżał:co do Micjała M. to smutne żadnych argumentów poza spotakamy się na macje, gadacie głupoty. Bjj jest wielkie. Powinien jeszcze dodać ze będzie nas szukał i nam wp****.Jaki jest sens takiej rozmowy nie wiem

Sowizdżał, trochę więcej spokoju i mniej emocji (trochę mi głupio Cię pouczać). Akurat Michal należy do Użytkowników, którzy wypowiadają się w sposób rzeczowy, stonowany i wyważony. Nie ubliża innym. Nie porównuj go do np. Boruty.
__________

Michal:Co oznacza ze dobry kraver spi...oli jak koksy beda lac jego kumpla???

Michal, tu z kolei Ty wykazałeś się złośliwością i manipulacją To ja Cię chwalę, a Ty co?
__________

_Knife_:Co do ulicy i parteru - to byłem z gościem w parterze i obok był kolega. Gówno zrobił, jak zobaczył co zrobiłem z jego kompanem

_Knife_, Twoja sytuacja była już nie raz rozpatrywana na SFD. Na pewno przyznasz sam, że najpierw oceniłeś we właściwy sposób sytuację, czyli w tym przypadku tego kolegę Twojego przeciwnika. Gdybyś tgo nie zrobił (albo Twoja ocena byłaby zła) to mógłbyś skończyć "nieco" poturbowany, prawda?
Nie piszesz o tym, dla Ciebie, dla mnie czy kilku innych osób jest to oczywiste - ale nie każdy Użytkownik bierze to pod uwagę. I ktoś się może na tym przejechać...
__________

Sowizdżał:walka z bronią jest lepsza niż bez

że urzycia teleskopa też trzeba się nauczyć i to tak aby jego urzycie było odruchowe, a tego na bjj i thaju tego się nie nauczysz. Po za tym w przeciwieństwie do maty i ringu na ulicy, a zwłaszcza w lokalach zawsze się coś znajdzie czym mozna sie posłużyć trzeba tylko wiedzieć jak

Jakryc:to niech Kreiten użyje kija przeciwko adeptowi FSW (PMA)...

Temat broni czy innych narzędzi był tu poruszany nie raz...
Rzeczywiście, w KM uczy się (i dość duży nacisk na to się kładzie) używania przedmiotów podręcznych. Dla samoobrony ma to olbrzymie znaczenie - zresztą, wystarczy obejrzeć szkoleniówki z zakresu samoobrony samego Basa Rutena, żeby zrozumieć dlaczego. Wcale nie trzeba więc być zwolennikiem combatów. A odwrócenie uwagi choćby przez rzucenie kluczami w twarz może być kluczowe dla powodzenia całej akcji "blok+kontra+w nogi". Jeśli chodzi o walkę, to sytuacja ma się tak, jak z treningami w różnych miejscówkach. Warto wiedzieć, warto umieć. Bo naprawdę się przydaje.
jakryc - ile można wałkować, że KM nie przygotowuje do konfrontacji ze "sportowacami"? Również w zakresie posługiwania się podręcznymi przyrządami czy choćby teleskopem. OK, zawodnik PMA będzie w tym lepszy od trenującego KM, ale jak się spotkają przedstawiciele KM i PMA bez sprzętu - to jak myślisz, kto będzie faworytem?
__________

Jakryc: w KM ćwiczy się z użyciem NAŁADOWANEJ BRONI PALNEJ. nie widziala w tym nic niezwyklego

Ja trenowałem z bronią palną. Jeśli chodzi o załadowaną amunicją ostrą, to było to robione tylko żeby sprawdzić jak faktycznie działa odpowiednie chwycenie broni (a właściwie strzał przy chwyconej broni). Bez kozakowania.
Kozaczenie natomiast było, jak trenowaliśmy na ślepakach. A i to było z maksimum ostrożoności i w bardzo zamkniętej grupie.
W odróżnieniu od owej dziewczyny, nie uważam tego do końca za normalne. Co więcej, nie podejrzewam, żeby wielu ludzi tak trenowało.
__________

Kreiten:Obecnie na zawodniku Pride czy UFC nie robi wrażenia wejście w nogi, wszyscy ćwiczą przekrojowo i nie jest łatwo skończyć dzwignią czy duszeniem jak to miało miejsce na pierwszych UFC. Nawet śmiałbym stwierdzić, że uderzacze mają całkiem sporo do powiedzenia w takich walkach i adept czystego bjj (jak kiedys Royce G.) nie ma co wchodzić na ring

Dokładnie. Przykładem niech będzie choćby ostatnia walka Royce'a - z Mattem Hughes'em. Ale to tak w sumie off-topic. W sumie już nie pamiętam co chciałem na to napisać, bo przygotowywałem się do tego posta już ponad godzinę temu Jak sobie przypomnę, to dopiszę.
__________

Sowizdżał:Jeden leży na plecach a trzech albo czterech go butuje. Jak w praktyce wglądają zwykle przebiegi takiego ćwiczenia. Ilu na początku udaje się wywinąć

Z doświadczenia własnego ( połamane żebra i pękniety łuk brwiowy oraz wstząs mózgu) wiem, że to dosyć trudna sprawa

Ciekaw jestem jaka jest wiekszość reakcji wtakiej sytaji ćwiczących poraz pierwszy

No, współczuję takich doświadczeń. Moje skończyły się tak, że wstałem, otrzepałem się z ziemi i poszedłem dalej.
To ćwiczenie nie ma na celu nauczyć wstać. To nie film - dziesięciu Cię leje, a Ty wstajesz, robisz "młynka" i za chwilę Twoi przeciwnicy leżą w promieniu pięciu metrów.
Chodzi o to, co pisał Kreiten - zwijasz się do pozycji embrionalnej, chronisz twarz, brzuch i to, co pod nim, podwijasz mocno nogi... i leżysz. Czekasz, aż przestaną. Kolejne doświadczenie-prawidłowość - im więcej kopiących, tym gorszy efekt kopania...
Chociaż może się zdarzyć tak, że będą to idioci, którym zachce się skakania po Twojej głowie, jednak w takiej sytuacji nie pomoże Ci dosłownie nic...
__________

eX:post traci ze swojego glownego watku, na rzecz co jest lepsze na ulice

Michal:Ten topic zmierza ku kolejnej jatce co lepsze

Kreiten:Chyba się troszkę rozmyła ta rozmowa, i zmierza w kierunku piaskownicy (a mój tata to jest taki silny że ...)

No, właśnie. Kreiten, Twoje określenie jest chyba najbliższe prawdy
__________

Michal:Wilk -wiem,ze chciales zrobic temat dla kraverow, ale sam rozumiesz:)

No, właśnie... Żeby mi to było przedostatni raz...

Pozdrawiam!

Zmieniony przez - wilk80 w dniu 2006-08-31 18:11:37

"Istotą walki jest podniesienie duszy na wyższy poziom moralny" - J.Piłsudski
"Teoria powinna być rozważaniem, a nie doktryną" - C.von Clausewitz
"Where there's a will, there's a way" - K.Sakuraba

napisał(a)
Cavior Bushido24.pl
Początkujący
Szacuny 24 Napisanych postów 7168 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 46566
Michał M:

skoro KM nie sluzy do walki z zapasnikami to sluzy do walki z kim, szachistami i ludzmi z zespolem Downa????

Bez urazy, ale korci mnie, aby odpowiedzieć tekstem z "Madagaskaru": "Ty, człekokształtny-UMIESZ CZYTAĆ?"

KM służy do obrony. Do samoobrony. Zapaśnicy rzadko atakują ludzi na ulicach. Co więcej-ile razy widziałem jakies mordobicie-tyle razy nikt z uczestników nie miał nawet minimalnego pojęcia ani o wejściu w nogi, ani o rzutach, ani o parterze... Więc po co, w ramach samoobrony(czytaj-"metody obrony przed najczestszymi atakami") przygotowywać skrupulatnie do walki z kimś kto umie takie rzeczy?

Jakryc:

Wtedy próbowalem się kilka razy upewnić, czy aby się nie pomyliła, ale ona uparcie twierdzila, że to była naladowana broń palna. Pamiętam, że dodala "co w tym dziwnego?"

Łokurva

Knife:

Sprowadzi na glebę, założy duszenie w stójce, założy dźwignie w stójce, za twarz, dosiad i ją uspokoi, przyciskając masą ciała.

Oczywiste jest, że można kogoś takiego obezwładnić-nawet nie mając pojęcia o jakichkolwiek SW. Jednak, sytuacja odbyła się przy świadkach. Nie znasz polskiej mentalności? Pozwól, że uświadomię Ci coś, o czym, zapewne, zapomniałeś: Dla szarego obywatela, człowiek trenujący sztuki walki (a już zwłaszcza-tak jak Ty-instruktor SW) ma nieomal moc powalania napastników spojrzeniem. Jeśli ludzie zobaczą, że taki (zamiast powalić spojrzeniem) użyje siły-uznają to nie za obronę konieczną-tylko za pastwienie się.

Teraz, skoro już masz tę świadomość-przejdźmy dalej. Sprowadzenie na glebę, dosiad, chwyt za pysk albo (NIE DAJ BOŻE!!!!) próba duszenia-zostanie uznana za celowy atak-w dodatku brutalny. Wybacz-ale nie wszyscy znają Twoją stronę-i mało kto wie, że np duszenia to najbezpieczniejsza metoda obezwładnienia. Sąsiedzi/przechodnie nie zobaczą mało kontuzyjnej metody pokonania przeciwnika-zobaczą (w ich mniemaniu) PRAWIE PRÓBĘ ZABÓJSTWA! I, w razie wezwania glin-tak właśnie przedstawią to, co widzieli.

Skoro już mamy to za sobą-przejdźmy dalej. Adept SW(albo ktokolwiek inny) mając obezwładnić awanturującego się bezdomnego/pijaną kobietę może chwycić za ręce, albo założyć duszenie w stójce/podwójnego nelsona w stójce-cokolwiek. Tyle, że ja na jego miejscu bardzo dokładnie bym się potem umył-a ubranie, jak mniemam, nie nadawałoby się do prania-tylko do wyrzucenia. Tutaj tkwi urok dźwigni-NIE MUSISZ SIĘ KLEIĆ OD TYŁU DO OSOBY TRZYMANEJ. Przytulanie się do żula, to ostatnie na co miałbym ochotę-ale jeśli ktoś lubi-droga wolna.

BJJ założy dźwignię w stójce? Jak to mówią-"przypuszczam, że wątpię". Ile czasu taki spędzi (procentowo) trenując takie techniki? 3% stażu treningowego? 5%? Nie sądzę, aby więcej. Jeśli ja (ładnych parę lat stażu-gdzie dźwignie stójkowe to jedna z podstaw taktyki) mam wątpliwości odnośnie tego, czy byłbym w stanie szybko taką dźwignię założyć-to nagle BJJ z takim samym stażem, który na tego typu technikach spędził kilkadziesiąt razy mniej czasu niż ja-założy ją ot tak? A nawet jesli Judoka/BJJ założy-to jakim cudem to samo zrobi np. Thai, który takiej dźwigni nie widział na oczy?

Zmieniony przez - Cavior w dniu 2006-09-01 03:42:04
napisał(a)
x-ray ZASŁUŻONY
Znawca
Szacuny 45 Napisanych postów 7467 Wiek 45 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 31998
Sprowadzi na glebę, założy duszenie w stójce, założy dźwignie w stójce, za twarz, dosiad i ją uspokoi, przyciskając masą ciała. - A po co tyle zachodu. Od razu lapiesz za twarz i pchasz z dala od siebie. Prawie wszystkie padaja. A te co nie padaja, to wykrecasz lape do tylu, tak aby naprawde zabolalo i zapodajesz kopa w dûpe, tak aby zrozumiala, ze dupsko nie tylko sluzy do przedluzania gatunku ludzkiego, ale i do lotow na orbite okoloksiezycowa. Na 10 przypadkow, 8 skutkuje. Pozostale 20% niestety nalezy potraktowac od niechcenia z liscia. Sa jeszcze skrajne przypadki, ale tego nie bede omawial na forum romanum...

Dodam tylko jedno: Jak bedziesz zbyt wielkim gentlemanem to ci wlosy z glowy powyrywa i mordeczke podrapie, o pluciu i rzucaniu wszelakimi przedmiotami nie wspomne. W czasie zadymy skrupulow powinno byc brak, jeno chec przezycia powinna domminowac, ze wskazaniem, na jak najmniejszy uszczerbk na zdrowiu.

Btw. Nie czytalem calosci. Zasugerowalem sie zwrotem "ją". Wybaczcie, jesli pisalem nie na temat...

Zmieniony przez - x-ray w dniu 2006-09-01 04:23:31

Koksy to nie wszystko http://www.sfd.pl/temat148281/
Nie masz koncepcji, zajrzyj tutaj http://www.sfd.pl/temat255388/
Patrz co jesz http://www.sfd.pl/temat280738/
Train smarter, not just harder!

napisał(a)
x-ray ZASŁUŻONY
Znawca
Szacuny 45 Napisanych postów 7467 Wiek 45 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 31998
Wlasnie zauwazylem, ze znowu Wilkowi pod gore... Sorry. Mialo byc przeca o KM i doswiadczeniach... Chociaz prawde powiedziawszy, pisalem na podstawie doswiadczen... wlasnych...

Czytam dalej i sie gubie... Co na ulicy jest uwazane za OK a co nie? Na ulicy liczy sie przede wszystkim:
- Czy walczysz w swoim miescie/miejscu, czy w obcym;
- Czy bijesz sie ze swoimi, czy z z obcymi, tzn. z takimi, ktorzy zawsze maja co do ciebie stosunek ambwiwalentny, albo z takimi, z ktorymi po pewnym czasie mozna sie dogadac;
- Czy uzywajac elementow niecharakternych w czasie walki np. butelki, krzesla, noze i/lub zostaniesz dojechany przez wieksza liczbe osob, czy nie zostanizsz za to dodatkowo dobity;
- Czy bijac sie bedziesz mial plecy pilnujace fair rozgrywki, czy tez musisz liczyc tylko na siebie, badz na cud;
- Czy schodzac do parteru z gosciem wylapiesz buta od kogos z boku, czy raczej nie ma szans, bo jestes dobrze asekurowany;
etc, etc, etc...
Tak naprawde, jak juz czlowiek idzie sie bic, to niewiele rzeczy ma znaczenie... poza blagajacym oponentem.
Zaczalem od podstaw, ale tego jest znacznie wiecej. Nie da sie zaszufladkowac mechanizmow rzadzacych ulica. Trzeba zdawac sobie z nich sprawe, ale znajac je nie powinnismy wmawiac sobie, ze juz jestesmy lepsi... Rozsadniejsi tak, ale czy lepsi? Jak dla mnie ulica ma dwa podstawowe aspekty. Swiadomosc swoich mozliwosci, i szybkosc podejmowania bardzo trudnych decyzji przy duzej dawce adrenaliny... Jesli tego sie nie posiada, to... zazwyczaj RIP...

Zmieniony przez - x-ray w dniu 2006-09-01 04:52:07

Koksy to nie wszystko http://www.sfd.pl/temat148281/
Nie masz koncepcji, zajrzyj tutaj http://www.sfd.pl/temat255388/
Patrz co jesz http://www.sfd.pl/temat280738/
Train smarter, not just harder!

napisał(a)
Usunięty przez _Knife_ za pkt 4 regulaminu
_Knife_ Moderator
Ekspert
Szacuny 180 Napisanych postów 11357 Wiek 35 lat Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 85948
napisał(a)
x-ray ZASŁUŻONY
Znawca
Szacuny 45 Napisanych postów 7467 Wiek 45 lat Na forum 15 lat Przeczytanych tematów 31998
O ulicy mozna sobie tylko pogadac... A co sie zdarzyc moze, tego nie wie nikt... Zycze na niej szczescia, jesli takowe potrzebne bedzie...

Koksy to nie wszystko http://www.sfd.pl/temat148281/
Nie masz koncepcji, zajrzyj tutaj http://www.sfd.pl/temat255388/
Patrz co jesz http://www.sfd.pl/temat280738/
Train smarter, not just harder!

napisał(a)
_Knife_ Moderator
Ekspert
Szacuny 180 Napisanych postów 11357 Wiek 35 lat Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 85948
EDIT zeżarty przez X-RAYA

Sowizdżał - ZMIANA TEMATU i unikanie odpowiedzi to najstarsza metoda wycofywania się. Sorry - pisz na temat albo wcale.

Wilk80 napisał: A co do zajęć, _Knife_ , to przy całej mojej sympatii i szacunku do Twojej osoby i Twojej wiedzy, ale ten wąski zakres z KM opierasz na doświadczeniach (złych, w dodatku) z bardzo wąskim wycinkiem ogólno pojętego zagadnienia "krav maga". To, że czegoś tam nie widziałeś wcale automatycznie nie oznacza, że czegoś takiego nie ma. Nauka czegoś takiego - robiliśmy to np. na obozie w Mrągowie - był tam tzw. "killing house", gdzie trenowaliśmy właśnie poruszanie się po klatce schodowej (z różnymi "zbirami" na schodach), wchodzenie do pomiesczeń, symulowaliśmy różne zaczepki itp. Jest więc to możliwe.
W głównej mierze jednak, "na co dzień", to głównie rozmowa, gadanie na treningu, omawianie różnych sytuacji itd., itp.


Wilk80 - chyba nieco zaczynasz śnić na jawie. Pozwól, że wyjaśnię Ci że wszelkie te wasze klatki schodowe i symulacje mają się nijak do walki. KOMBINACJ I SYTUACJI SĄ TYSIĄCE! Nie dasz rady pokazać nawet 10% z nich. Co najwyżej wybierzesz parę i przećwiczysz sztuczne schematy. SYMULACJA zawsze pozostaje SYMULACJĄ. GDYBY BYŁO INACZEJ nauka kierowców sprowadzała by się DO SUPER SYMULATORA ULICY. WIDZISZ ANALOGIĘ? SYTUACJe na drodze zmieniają się jak w kalejdoskopie, w mieście zagrożeń również. Nie chce mi się tego tłumaczyć, bo to oczywiste. Większość symulacji jest ustawiona, ataki są średnio agresywne itp. NIGDY NIE WIESZ JAK ROZWINIE SIĘ SYTUACJA REALNA. Symulacja może pomóc w niektórych sytuacjach, ale twierdzenie, że daje to większe szanse niż zawodnikowi sportowemu w walce jest śmieszne. A już szczytem śmieszności są symulacje - jeden podchodzi z pałą, drugi z pistoletem, a dwóch leje od tyłu. Może trochę realizmu. To samo, jeśli chodzi o rozgramianie hord wrogów na klatkach i w pociągach.

I JESZCZE TE OPOWIEŚCI jak to KM-owiec uniknie walki, a BJJ-owiec z szalonym błyskiem w oku - rzuca się w wir walki? Bez żartów.

Co do rozmów: litości - ILE MACIE CZASU NA TRENINGU NA ROZMOWY? 5 minut? Co wyjaśnisz? Jak idą menele to przejdź na drugą stronę ulicy?

TEGO SIĘ NIE DA WYJAŚNIĆ! Próbą wyjaśnienia jest mój artykuł o przetrwaniu na ulicy - taktyka walki. DLA MNIE to działa. Nigdy nie zostałem mocno pobity ani okradziony. Samemu trzeba wiedzieć co, jak i kiedy robić. Żadne pogadanki ani symulacje tu wiele nie pomogą. OSOBA KTÓRA NIE MA PEWNEGO TYPU UMYSŁOWOŚCI, charakteru i myślenia - nie uniknie zagrożeń na ulicy. TEGO JEST BARDZO ciężko nauczyć. Tak samo jak nauka zagrożeń na drodze, póki sam tego nie doświadczysz- nie wiesz co zrobisz i jak to zrobisz... TY SOBIE PORADZISZ, ONI NIE.

WILK80: _Knife_ , nie przesadzasz zbytnio? Trochę się chyba zagalopowałeś z tymi uogólnieniami. Pamiętaj, że o praktyce na ulicy (i nie tylko stricte ulicy, ale też o stadionach, parkingach i knajpach) wiem sporo, a jednak "siedzę" w KM...

TY TO NIE JESTEŚ KRAV MAGA. Nie zapominaj. Ogół ćwiczących nie ma z Toba nic wspólnego. NIE BIERZ WSZYSTKIEGO DO SIEBIE. Wyjątek potwierdza regułę.

MI NIE ROBI żadnej różnicy czy jestem w knajpie, na plaży, czy na ulicy. Walka to walka. Albo sobie radzisz albo zwiewasz. To jest cała taktyka.

CAVIOR: Nie znasz polskiej mentalności? Pozwól, że uświadomię Ci coś, o czym, zapewne, zapomniałeś: Dla szarego obywatela, człowiek trenujący sztuki walki (a już zwłaszcza-tak jak Ty-instruktor SW) ma nieomal moc powalania napastników spojrzeniem. Jeśli ludzie zobaczą, że taki (zamiast powalić spojrzeniem) użyje siły-uznają to nie za obronę konieczną-tylko za pastwienie się.

Nieprawda. Uświadom sobie, że agresywna/pijana kobieta jest AGRESOREM. Myślisz, że to będzie pastwienie - jak ją usadzisz? Dobre sobie. A dźwignia zrobi jakąś różnicę w oczach ludzi??? BUAHAHAH.

Teraz, skoro już masz tę świadomość-przejdźmy dalej. Sprowadzenie na glebę, dosiad, chwyt za pysk albo (NIE DAJ BOŻE!!!!) próba duszenia-zostanie uznana za celowy atak-w dodatku brutalny

Ludzie się nie znają. Obrażeń nie ma = NIE MA SPRAWY.

Skoro już mamy to za sobą-przejdźmy dalej. Adept SW(albo ktokolwiek inny) mając obezwładnić awanturującego się bezdomnego/pijaną kobietę może chwycić za ręce, albo założyć duszenie w stójce/podwójnego nelsona w stójce-cokolwiek. Tyle, że ja na jego miejscu bardzo dokładnie bym się potem umył-a ubranie, jak mniemam, nie nadawałoby się do prania-tylko do wyrzucenia. Tutaj tkwi urok dźwigni-NIE MUSISZ SIĘ KLEIĆ OD TYŁU DO OSOBY TRZYMANEJ. Przytulanie się do żula, to ostatnie na co miałbym ochotę-ale jeśli ktoś lubi-droga wolna

To jest argument bezsensowny. Powalczysz na ulicy to zrozumiesz. Jak ktoś tak podchodzi to mamy kopy, uderzenia rękoma, podcięcia itp.

BJJ założy dźwignię w stójce? Jak to mówią-"przypuszczam, że wątpię". Ile czasu taki spędzi (procentowo) trenując takie techniki? 3% stażu treningowego? 5%? Nie sądzę, aby więcej. Jeśli ja (ładnych parę lat stażu-gdzie dźwignie stójkowe to jedna z podstaw taktyki) mam wątpliwości odnośnie tego, czy byłbym w stanie szybko taką dźwignię założyć-to nagle BJJ z takim samym stażem, który na tego typu technikach spędził kilkadziesiąt razy mniej czasu niż ja-założy ją ot tak? A nawet jesli Judoka/BJJ założy-to jakim cudem to samo zrobi np. Thai, który takiej dźwigni nie widział na oczy?

Ło jezu. Ignorancja powala Zawodnik MT ma do dyspozycji obalenia, klincz, trzymania i ogromną przewagę siły. Wystarczy to.

BJJ robią dźwignie w stójce - uświadom sobie, że mamy do czynienia z kobietą. Mi wystarczy, że pchnę taką lekką osobę i leci na pysk na ziemię.

Idź na BJJ potrenuj kilka miesięcy to wtedy powstanie jakieś pole do polemiki. Na razie to bez sensu. Pzdr.

CO DO POLICJI: jak jesteś trzeźwy, a ona była pijana, jak jesteś dobrze ubrany i umiesz mówić- TO MASZ RACJĘ i policja nic do tego nie ma.

Zmieniony przez - _Knife_ w dniu 2006-09-01 08:45:41
napisał(a)
Sowizdżał
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 116 Na forum 11 lat Przeczytanych tematów 1669
Wilk masz absolutną rację. Na swoją obronę powiem tylko tyle poniosło mnie. Jeśli chodzi o judo to moge powiedzieć tyle czas kozaczenia mam już b. dawno za sobą i jako prawnik i dorosły człowiek strasznie się tego wstydzę. Wsytdze najbardziej się nie tych przypadków w których przegrałem tylko tych wygrałem. Okazałem sie wtedy małodusznym palantem nie lepszym od tych którzy mnie zaczepili. W brew temu co sobie możenie o mnie myśleć moje doświadczenie na ulicy nie jest bardzo duże jest raczej doświadczeniem normalnego człownieka który żyje normalnie. Judo w ostatecznym rozarchunku za wiele mi nie pomogło, a dało mi złudne przekonanie że jestem dobry i wszytko b. ok. Mam za soba kika solów na początku karjery zakończnych różnie z niewielka przewagą wygranych za to z duża liczbą siniaków i podbitych oczu i co gorsza ogromymi startami w garderobie( co chcesz judo) o niedobrej opini na wydziale i postęowaniu dyscyplinarnym nie wspomnę.( A cha i jeszcze dziekańska pała z rzymu na pierwszym terminie bo składałem wyjaśnienia na MO- dla młodszych milicja obywatelska obecnie policja). Mam za za sobą prócz tego dwie udane obrony portfela, ( tyle że znowu straty w garderobie na kwotę przekraczająca wartość tegoż) i siniaki tudziesz głupie uwagi w pracy że sie szlajam po pijaku. Jedna obrona samochodu przed kradzieżą częsciowo udana ( samochód ukradli mi następnego dnia ale w sunmie to dobrze bo mi się był skończyła wazność przeglądu) zrozbity łuk brwiowy siniak. Obrona bagażu przed lotniskiem w Auma Acie totalna kalpa w czasie gdy nawalałem się z jednym reszta rąbnęła mi bagarz. I jedno solidne manto które spuścił mi mąż kobiety z którą się przespałem ( na wiasem mówiąc bez stylowy ale mocno wk***** wole o tym nie wspominać).Jedno butowanie dyskoteka w W-wie 1992 start w obronie kumpli rezultat wstrząs mózgu, złamana ręka,pęknięty łuk briowy, popekane dolne żebra dwa miesiące w szpitalu dobrze, że nie dostałem kosą jak ten gość z Krakowa. I na kanwie swoich przeżyć życiowych pytam się na cholere mi to było. Po kiego było sie tarzać po ziemi( wtedy zarobiłem butowanie). A co do obrony kupli to też zmieniło mi się zdanie. Ja nie mam nic przeciwko metodyce sportowej ani przeciwko judo ja kocham judo tak bardzo że niczego mu nie przypisuje czego nie ma. Ja mam z doświadczenia własnego coś przeciwko sportowej mentalości na ulicy. Teraz prowadzę podobną sprawę o zbutowanie jako pełnomocnik pokrzywdzonego ( cywilna) i adwokat tej drugiej strony mówi, że butowanie to nic wielkiego i pokrzywdzony mógł wstać i uciec. Ja straciłem przytomść po kopniaku w głowę (wstrząs mózgu i złamana ręka) więc jestem nie miarodajny dla Sądu podobno( to dlatego pytałem o zwykłe reakcje ćwiczących to po raz pierwszy)przypuszczam że są całkowicie bezradni. Mnie judo nie nauczyło co robić w takich sytacjach tyle że odruch zasłaniania głowy jest prawie u wszystkich pewnie dzięki niemu żyje. Niestety judo nie naczyło mnie cholernie przydatnej sztuki kontrolowanie tego co się dzieje do okoła w trakcie gdy w praterze zakładasz klucz na staw łokciowy( sorry z archaiczną terminologię -wtedy uciekli z moim bagarzem w Auma Acie). Judo nie nauczyło mnie co mam robić by się odkleić od przeciwnika szybko wiem jak podciąć rzucić i zadusić lub złamać rękę ale niestety nie wiem jak skończyć parter bez wcześniejszego zaduszeni lub złamania ręki(mówie o ulicy)i szybko się odkleić .Nie wiem jak w bjj ale judo jestem przyuczony do walki do zwycięstwa albo przegranej remisu nie w zasdzie. O zwycięstwie orzeka sędzia który jasno mówi byłeś lepszy przechodzisz gorszy odpadasz.To jest bardzo fajnę ale daje zły sposób myślenia na ulicy a wystacji zagrożenia myślenie racjonalne zwykle idzie w odstawkę zostają raczej nawyki . KM znam z założeń i one mi się podobają bo wydają się bardziej rozumieć o co chodzi na ulicy.Po prostu kształcą lepsze na ulicę nawyki- a nadto bardzo ważny nawyk sp*****.Najlepszy sowizdżał to ten, który wie kiedy dać dyla. Na ulicy z doświadczenia skromnego ale jednak doświadzenia wiem, że wsumie to chodzi oto aby ujemny bilans zdarzenia był jak najmniejszy. Walka do zwycięstwa na przeciwnikiem do tego nie prowadzi lub prowadzi żadko zwylke prowadzi do kłopotów i to dużych.Jak kończysz trzydziestkę to spada popyt na sławę a rośnie na pieniądze i spokój.Ps Knife jeżeli uważasz, że w sytacjach w/w bjj sprawdzło by się lepiej to powiedz dlaczego?

Zmieniony przez - Sowizdżał w dniu 2006-09-01 08:56:20

było nie było było nam miło

Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Trening Nóg na Worku

Następny temat

Encyklopedia karate kyokushin

Ziemniaki czy bataty? Porównanie okiem dietetyka

Leksykon suplementacji: Tauryna

Dagmara Machij znów wolna!

Placki do tortilli - porównanie okiem dietetyka

Leksykon suplementacji: Witamina K2

Cel treningowy - konieczny aby rozpocząć przygodę z siłownią

Mleka roślinne - porównanie okiem dietetyka

Olej kokosowy i kontrowersje z nim związane