Jakiś czas temu (pomijając powody) strasznie płakałam jak konewka... Najgorsze jest jednak w tym wszystkim teraz to, że moja górna warga jest jakby sztywna i nie mogę zrobić dziubka. Jest jakby porażona. Już się uspokoiłam jakąś godzine temu i już nie rycze, ale teraz martwi mnie co będzie z moją buźką? Mam to jakoś specjalnie masować? Może jakieś specjalne okłady z ziółek? Na razie spróbowalam umyć zęby, żeby ją jakoś rozruszać, ale nadal jest jakby sztywna. A może to samo przechodzi?
a juz myslalam ze wreszcie trafił sie ktos kto ma moją przypadlosc co za pech
"Ten tylko jest wolny, kto na wysokość wstępuje bez uciech, a schodzi z niej bez żalu..."
Znawca -
1151476444000
beatusia
Wysłana - 28 czerwca 2006 11:44
Napisałam wczoraj w panice - ponieważ dawno temu przeżywałam porażenie nerwu twarzowego i myślałam, że znowu dopadnie mnie podobne dzidostwo. Na pewno nie chodziło mi o poradę o zdrowiu psychicznym - bo nie o taką radę prosiłam. Czasami nawet dobrze jest się wypłakać, jeśli ma się jakiś powód.
Dziś juz jest wszystko w porządku - sen i czas są jednak najlepszym lekarstwem.
A do autora ostatniego posta - co to za przypadłość o której piszesz?
1151487890000
oska5
Wysłana - 28 czerwca 2006 12:58
bruksizm, to co ty napisałas to nie szczekoscisk, tylko jak mówilas porazenie nerwu pewnie, ja mam szczekoscisk serio, w nocy budzi mnie szczękanie zębami albo pocieranie, w zeszłym tyg obudzilo mnie takie "rypniecie" żuchwa o szczękęze bałam sie potem zasnac w ciagu dnia często odczuwam napiecie w zwaczach, dosyc mocno gryze, np jedzac czeresnie i jak przez przypadek nagryze na pestke to w drobny mak ta pestka sie rozpada przy ostrym zdenerwowaniu uwazam ze ten moj szczekoscisk jest widoczny podczas mówienia, bo mało otwieram usta a ruszam tylko wargami. Chwała Bogu nie zdarzylo mi sie przygryznienie jezyka ostatnimi czasy bo pewnie bym bez niego zostala to co opisalam wyzej tez jest na tle nerwowym, moze po sesji mi troche przejdzie ale na pewno nie ustapi całkowicie. Jak Cie to interesuje to wrzuc w google "bruksizm"
"Ten tylko jest wolny, kto na wysokość wstępuje bez uciech, a schodzi z niej bez żalu..."
Znawca -
1151492287000
beatusia
Wysłana - 28 czerwca 2006 15:55
Poczytałam sobie o tym i rzeczywiście bruksizmu nie mam. oska 5 współczuje tej przypałości, zapewne nie jest to nic przyjemnego. Porażenia również nie mam, bardzo szybko zareagowałam kiedy ponad rok temu pojawiło na skutek zawiania w pociągu i podczas brawurowej jazdy na rowerze - i całe porażenie ustąpiło mi prawie zupełnie po tygodniu, a po dwóch nie było już najmniejszego śladu. Strasznie się przez to nacierpiałam.
A może ktoś potrafi wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje, że kiedy ktoś bardzo płacze tak na przykład ja to mięśnie czy nerwy tak się napinają, że powstaje uczucie takiego odrętwienia? Szczerze mówiąc nie pamiętam innej niż wczorajszej sytuacji w życiu, w której taka sytuacja miałaby miejsce. W nocy całe szczęście wszystko przeszło mi samoistnie, może też dzięki temu, że nałykałam się ziołowych tabletek na uspokojenie. Ważne, że już mogę się ślicznie uśmiechać i buźką już wszystko w porządku. Narobiłam tu tylko niepotrzebnej paniki :)