W śniadaniu miało być 325 kalorii B22 T8 W53. Został mi jeszcze jeden posiłek i prawie 500 kalorii, 36 gr białka, 14 tłuszczu, a egli zjadłam za dużo o 6gr (nie licząc zielonych warzyw). Ćwiczenia poszły mi dobrze. Chyba. Mam taką nadzieję. Bolą mnie nogi jak cholera. Najgorsze to to jedzenie. Nie daję rady. Przy 5 posiłku nie byłam w stanie wepchnąć w siebie tyle co wyliczyłam. Jutro muszę to lepiej rozplanować.
Dobiłam jakoś białko. W efekcie o 1 przekroczyłam białko, tłuszcz 52g zamiast 53. Węgle o 11 za dużo. Nie jest łatwo to wszystko tak dokładnie wyliczyć. A pupa i nogi bolą coraz bardziej. Pierwszy dzień jakoś przetrzymałam z tą górą jedzenia. Tak się zastanawiałam i kupię chyba białko. Czy mogę je pić tylko po treningu, czy w ciągu dnia do innego posiłku też, żeby dobić ilość białka?
Naprawdę mam już dość jedzenia. Nie mogę na nie patrzeć. Dzisiaj znów coś źle wyliczyłam. Chciałam jak najwięcej doładować w pierwszych posiłkach, bo do południa to cały czas chodze i spalam i jakoś czuję głód, ale póxniej to już nie. Ale na 5 posiłek doładowałam łososia i w efekcie przekroczyłam tłuszcz aż o 11. A więc kalorii 2006, B201 T64 W 201. Węglowodanów znów za mało o 15, a jeszcze dodatkowo jak się odejmie od tego zielone, to w ogóle szkoda gadać. Zielone 33,45.
Przez te złe rozplanowanie(a nie jest to łatwe, ale kwestia wprawy) zostało mi mało na kolację. Dla mnie to dobrze, bo już nie mogę. Już strasznie rozepchałam sobie żołądek.Mam nadzieję, że się te moje męczarnie opłacą.
A co do ćwiczeń, to nie jestem pewna czy dobrze wykonuję swój trening. Oczywiście to początek więc trochę rozpoznaję "teren". Wcześniej wykonywałam inne ćwiczenia, więc niekótre obecne są dla mnie ciężkie. Nie spływa po mnie pot po ich wykonaniu, ajak nie płynie, to wydaje mi się, że trening nie jest dobrze zrobiony. Wczorajszy na nogi czuję dziś potwornie. Ledwo chodzę, ale dzisiaj...no nie wie Obliques pewnie znów powiesz, że za małe obciążenia, ale nie dałam więcej rady: Muszę zaznaczyć, że ta dzisiejsza sztanga była duż o cięższa sama w sobie niż ta, którą wczoraj ćwiczyłam: wyciskanie sztangi: najpierw sama sztanga, potem dorzucilam 5 kg, a potem jeszcz 5 wiosłowanie sztnagą: z piątką, a potem z 10 wyciąg dolny: 15kg sztangielki w ukosie: najpierw 7,5, a potem 10 sztanga wąsko wyciskanie sztanga +5kg, apotem 7,5 uginanie sztangi stojąc: najpierw z 5 a potem 10 Słabo, co?
ani i pomidor i papryka to sa wegle ktore liczysz wiec de facto powinny sie znalezc w porannych posilkach, ale niech bedzie. zielonych nie licz. nie przejmuj sie jak masz wiecej tluszczu z lososia tym bardziej, nic sie nie stalo nie jestes apteka, lepiej miec wiecej tluszczu niz wegli, ale to drugie pewnie ci nie grozi zaczynasz byc glodna to dobrze
co z tym HIItem dasz rade w domu wycisnac cos ze swojej maszyny?
wazne bys wykonywala poprawnie, mam nadzieje ze twoj trener wspolpracuje bo technika jest wazna, progres jest wazny, badaj teren bedziesz dokladac czy to byla sztanga olimpijka? oj kochana jak nalozysz odpowiedni ciezar i zaczniesz cwiczyc w zakresie swoich mozliwosci to jeszcze pot cie zaleje, szczegolnie przy treningu nog tam masz superserie w treningu, dobrze rozumiesz rozpiske? trener wie ze masz wykonywac niektore cwiczenia jedno za drugim?
Trener to jest średni. Jedynie co to pokazał mi jak wyglądają ćwiczenia, co do których nie byłam pewna, a tak to sama muszę sobie radzić. Wiesz jak to jest z trenerami na siłowni. Bardzo częst nawet nie zwrócą komuś uwagi, że ktoś wykonuje źle jakieś ćwiczenie. Superserie? Tam gdzie mam napisane, że przerwa, to robię. Jak nie ma to robę bez. Dziś staralam sie zwiększać ciężar, a nie jak w poniedzialek wykonywać wszystko na jednym. Między ćwiczeniami a i b mam z każdą serię zwiększyć ciężar, a w przypadku pojedynczych ćwiczeń, mam zwiększać ciężar z treningu na trening. Dobrze rozumiem? Możliwe, że olimpijka. Nie mam pojęcia. Zapytam sie pojutrze. Ale była sama w sobie cholernie ciężka. I nie zaczynam być głodna. Do południa po nocy i po ćwiczeniach tak, ale od 3 posiłku nie moge patrzeć na jedzenie. Ja wiem, że te moje 1500klc to nie było dużo, ale ja nie chodziłam głodna, a teraz to chodzę obżarta. Tak się zastanawiam na tą ilością kalorii. To, co liczyłam według wzoru, to było wtedy, gdy wliczałam w bilans 5 x godzinę aerobów. Moja podstawowa to niecałe 1400. Czy przy tych ćwiczeniach 2000 to nie za dużo jednak? Jak myślisz?
Aha, a co do HIITa, to pojadę na siłownię, bo z tej mojej maszyny, to nie sądzę. Spróbuje jeszcze jutro, ale na siłownię nie mam daleko, więc spoko. Tylko chciałam się jeszcze spytać. Jadę 5 razy po 30 s szybko i 30s wolno, ale jakie tętno powinnam wyciągnąć na tym szybkim? Ok 170-180? A na wolnym?
ja wiem ze nie mozesz patrzec, bo to duzo objetosciowo, wszytsko prawidlowo. Przy twoich aerobach 5x w tygdoniu mogalbys jesc 1000kcal, aeroby dokladaja do spalania chwilowego sumarycznie dziennie ot mials dodatkowo 200-300kcal spalonych kalorii. ccwiczenia silowe dzialaja inaczej nie tylko spalaja kalorie w trakcie, ale co najwazniejsze zwiekszaja zapotrzebowanie po cwiczeniach.
masz dojsc na szybkim powyzej 90%max reszta nie gra roli, moze sie okazac ze pod koniec bedziesz miala i tu i tu powyzej 90%, w kazdym razie zasuwaj
Dziękuję Obliques za wszystko. Jutro pojade do siostry, żeby zobaczyć na tubie te ćwiczenia, bo na moim łączy to nic nie zobaczę. Jutro i tak dzień wolny. Do "usłyszenia" do jutra.