Joł,własnie.
Więc wczoraj potrójny trening

Przed treningami oczywiście dwie kapsułki l-karnityny.
Potem siatkówka,na której mieliśmy morderczą rozgrzewkę,dużo rozciągania, troszkę gry w siatę i zaliczenie na ergometrze. Mieliśmy przepłynąć 1 km i dokonałam tego w czasie 4,57 min. Nie zadowala mnie jednak ten wynik i za tydzień będę go poprawiać,bo miałam jeszcze bardzooooo dużo sił,które źle rozłożyłam.
Później było judo - na którym biegaliśmy najpier ok. 40 minut w ramach rozgrzewki,a po powrocie na matę mieliśmy 4 walki 4 minutowe w parterze. Miałam dość mocnych przeciwników (oprócz jednego

) I generalnie starałam się bardziej pobawić w parterze,coś pokombinować,niż za wszelką cenę wygrać. podoba mi się to,że ruszam się coraz lepiej.
Po biegu byłam dość zmęczona,alsiły witalne jeszcze były

Po judo czas na bjj - a tam dwie godziny treningu. Najpierw rozgrzewka,później elementy techniczne,a plecy zrobiły bam

i znowu bolą,ale nic się nie zerwało,tylko naciągnęło,więc jest ok. Na koniec dwa spary i jeden nadprogramowy - i z tego nadprogramowego jestem zadowolona,bo walczyłam z kolegą,któy jest tylko 7 kg cięższy i ładnie się kula,więc była to dla mnie ogromna możliwość poćwiczenia techniki

Dzisiaj mam ponaciągane łydki,co jest wynikiem braku rozciągnięcie po biegu.
A teraz wcinam omleta z warzywami
