Ja same mądre rzeczy piszę przecież

Zaczynam się denerwować

Już niby było 57,8 kg, a teraz znowu 58,5,więc tak jakby od 14 listopada nie było żadnego progresu,nie wiem,co jest nie tak,ale strasznie mi się to nie podoba

W czwartek nie było anatomii,więc poszłam na trening judo - były 4 serie siłowe (50 brzuszków, 50 odchyleń, 20 pompek japońskich do przodu, 20 pompek japońskich do tyłu, po 50 na stronę skośnych mięśni brzucha, kółko jumpingu). Po takich seriach siłowych poćwiczyliśmy elemanty techniczne (o-soto-gari i jego odmiany oraz ko-soto-gari i jego odmiany),na końcu były dwie walki (jedna w parterze,jedna w stójce).
W piątek także trening judo - na rozgrzewkę 30 minut biegu (mam wrażenie,że mocno mi się kondycja poprawiła), potem elementy techniczne i na koniec dwie walki w parterze.
Dieta cały czas trzymana, od trzech tygodni nie robiłam ani jednego wolnego dnia i zrobię go dzisiaj - oczywiście bez przesadyzmu
