Fajny artykuł. A "Pieśń o Rolandzie" po prostu za***ista

Pamiętam Cziurloka z gościnnych występów w Polsce. Dobry zawodnik, chyba trochę niedoceniany w lidze pro. Miał zawsze niesamowitą rzeźbę, dużo prążkowania w stylu współczesnego mu śp.Munzera. Do tego chyba jedne z lepszych grzbietów, dobre nogi, właściwie wszystko miał, może oprócz idealnej sylwetki. Ale za to walił szpagat na scenie i pozował do AC/DC-robił show. Z gęby troche zakapior, ale wszyscy mówią, że sympatyczny gość, sam też odniosłem kiedyś pozytywne wrażenie. A książkę "Koncept Body" mam gdzieś na chacie.
Byłoby fajnie, gdyby sie Cziurlok pojawił znikąd w dobrej formie. Ostatnio było trochę takich powrotów z poprzedniej dekady (Strydom, Benfatto). Niestety końcówka artykułu nie jest optymistyczna. Szkoda kolesia, ale może sie podniesie...