mimi-mimi wiecie co, ja się Alex nie dziwie, bo ona założyła temat po to by poznać metody "zdrowego odchudzania" tak odchudzania, ona miała w planach, że zrzuci te 3kg i zamierza je zrzucic, jak wroci do zdrowia. Dziewczyna pisze od początku, że źle się czuje z obecna wagą, więc z dnia na dzien nie zechce zmienic swoich priorytetów. Tak jak wy dążycie do mięsni, tak z dnia na dzień no dobra w ciągu całego tygodnia nie zmienicie zdania, że wolicie być mniej umięśnieni czy "lżejsi". Autorka jest dorosła wie co robi, co jej nie pasuje, dlaczego źle czuje sie w tej wadze. Dla kobiet - wielu - waga jest tak wazna jak dla Was kolejny cm w bicepsie, wiec ja po części to rozumiem, choc tego nie popieram, ale wybor nalezy do niej
Zgadzam sie z mimi to wszystko bylo do przewidzenia i widoczne w każdym poście Alex, z każdego wpisu czuć było ta obsesje charakterystyczna dla zaburzen odzywiania... ( "kawaleczek banana" "kęs bułki razowej" "wydrązona bułka", nie podawanie ilosci w gramach żeby nie wyszło na jaw jak mało naprawdę je.
Wasz błąd chyba polegał na tym ze myśleliście, ze co, po tygodniu ona zacznie liczyć proporcje białek i węglowodanow, jeść twaróg, ryż i oliwe ? Wytykaliście jej i nie tylko zresztą ze tu brakuje tłuszczu tu białka itp..
Podczas gdy w przypadku takich osób ( wiem z własnego przykładu niestety) sukcesem bedzie jesli zaczna jeść "normalne" 4 posilki dziennie , normalne mam na mysli nie zbilansowana diete do ktorej daleka droga ale "zwyczajnie" śniadania , obiady i kolacje które serwuje jej mamusia oraz zaczna chodzic na basen czy aerobik raz w tygodniu.. Nie jest niestety możliwe żeby z anorektyczki jedzącej 700 kalorii dziennie od 3 lat zrobić sportsmenkę ćwicząca 3 razy w tygodniu i jedząca wg zbilansowanej diety.
1221636025000
@LeX
Wysłana - 17 września 2008 09:27
kowal żegnam Ciebie ! Jak masz takie słabe nerwy to po co wogole sie udzielasz? Aede masz racje... co tu duzo ukrywac. Mam problemy z jedzeniem i dla mnie sukcesem jest to, ze przestalam sie glodzic, zaczelam jesc ponad 1000kcal co bylo jeszcze niedawno dla mnie nie do pomyslenia. Zrobilam krok do przodu i jestem z tego zadowolona. Nie zaczne jesc nagle po 1500 czy 2000 kcal - bo nie chce jeszcze bardziej przytyc. Jesli ktos ma jakies watpliowosci niech przeczyta sam poczatek tego tematu. Czy wy myslicie, ze to jest takie proste zmienic nagle tok myslenia i nawyki zywieniowe ktore wyrabialo sie przez cale zycie? Nie, nie jest to proste tym bardziej dla mnie- osoby ktora jadla porcje glodowe i skupiala cala swoja uwage na jedzeniu i niejedzeniu.
1221636420000
radosuaf
Wysłana - 17 września 2008 09:28
Aede, pie*****nie o Szopenie...
Ja jestem również przykładem kolesia, który wszedł na to forum praktycznie bez żadnej wiedzy, przeczytał co trzeba i wziął się do roboty pierwszego dnia. Nie z kalkulatorem, ale ze zdrowym rozsądkiem. Albo robisz coś od razu, albo nie zrobisz tego nigdy.
Pozdro.
bo nie chce jeszcze bardziej przytyc - a to jest dowód na to, że nie warto - bo po co było tyle stron bicia piany?
Zmieniony przez - radosuaf w dniu 2008-09-17 09:29:23
aede ja tez zgadzam sie z Tobą, miałam kolezankę chora na to cholerstwo to za sukces uwazalismy jak podczas jakiejs impresy zjadla kawalek tortu 2cmX3cm lub gdy poszlismy na pizze i ona zjadla choc pol kawalka i wypila pol szklanki soku. potrafila zjesc pol kromki chleba bez niczego, a potem wdrapywac sie z nami w gory, eh zanim zaczela normalniej - "normalniej" tzn. troche wiecej i bez obsesji na punkcie kalorii i wielkosci (tzn. maly talerzyk jedzenia)to minelo z 6miechow, a dopiero potem ona zaczela sie starac zwiekszac posilki i dobyc troche kg. w koncu po roku doszla do dolnej granicy normy i dolnej granicy zdrowego jesli mozna to tak nazwac odzywiania. teraz i tak jest bardzo szczupla, nadal obsesyjnie boi sie nie utyc, ale juz sie nieodchudza i je. i to juz byl sukces, ze trzyma sie w obecnej masie ciala i chudnie.