Minęły dwa lata i zdecydowałam się podciągnąć wątek. Nie tylko ze względu na jego niewątpliwą wartość merytoryczną

, ale też dlatego, że chciałabym coś od siebie dodać w dziedzinie psychologii, a konkretnie do kwestii celów.
Jak już wspomniał Tyka, dobrze obrany cel [nie tylko w fitnessie, ale w każdej dziedzinie] pozwala ukierunkować i doprecyzować działania, dobrać odpowiednie środki, daje motywację do działania i pozwala uporządkować własną aktywność - w kierunku jego realizacji. Są oczywiście różne kategorie celów - realistyczne i nierealistyczne

, długo-, średnio- i krótkoterminowe, strategiczne, taktyczne i operacyjne, itp. [możliwych podziałów jest mnóstwo].
A teraz w zastanów się nad takimi kilkoma rzeczami...
Jakie masz cele
życiowe - a więc te najbardziej długoterminowe?
Powiedzmy, że moim celem życiowym - wracając do fitnessu - jest osiągnięcie i utrzymanie do późnej starości ładnej fitnessowej sylwetki z niskim poziomem %BF, rozwinięcie siły mięśni, wzmocnienie tym samym kośćca i długie życie w doskonałej sprawności. A oprócz tego zdobycie jak największej wiedzy nt. fitnessu i prawidłowego odżywiania [w różnych "paradygmatach" dietetycznych] tak, żeby móc pomagać innym

. No i OK.
A jakie masz cele na najbliższe trzy lata?
No to jeżeli jesteśmy przy fitnessie, to ja bym chciała... osiągnąć i utrzymać ładną fitnessową sylwetkę z niskim poziomem %BF, rozwinąć siłę mięśni i jak najwięcej się dowiedzieć o fitnessie i prawidłowym odżywianiu.
I co? I zaskoczenie - moje cele na najbliższe trzy lata są bardzo bliskie celom życiowym. Zatem pewne cele
życiowe da się osiągnąć w trzy lata!!!
A teraz się zabawimy - po zapisaniu sobie własnych celów życiowych i tych na najbliższe trzy lata, wyobraź sobie, że właśnie się dowiadujesz, że za pół roku trzepnie cię piorun na ulicy i nie ma od tego ucieczki. Masz pół roku życia, ni mniej ni więcej - jak w tej sytuacji wyglądają twoje cele? Te też zapisz.

I co tym razem? Nagle okazuje się, że jest tak mało czasu na zrobienie tylu rzeczy, które sobie obiecywałaś/łeś od zawsze, prawda? Być może jest w tym trochę hedonizmu, trochę cwaniactwa, ale nagle okazuje się, że mając pół roku nie chcesz zmarnować ani chwili na bzdety, tylko jak najszybciej osiągnąć cokolwiek się wymarzyło.
A skąd - w pierwszych dwóch przypadkach - pewność, że za pół roku nie ciepnie Cię piorun na ulicy?

Albo za miesiąc? Albo... jutro? Tak naprawdę
"nie znasz dnia ani godziny", więc nie warto marnować czasu na ustanawianie sobie kolejnych celów, których z góry
wiesz, że nie będziesz realizować. Zaczynać dietę i pierwszego dnia ją łamać. Rozpisywać trening po to, żeby w drugim tygodniu nie biegać "bo deszcz pada".
Dobre zarządzanie czasem i dobra droga do celu to taka, na której nie marnujesz i nie żałujesz ani jednego kroku. Wiadomo - niektóre cele wymagają trochę większego nakładu, więcej cierpliwości, aby do nich dotrzeć. Ale czas, który spędzasz codziennie na swojej drodze do celu powinien być realizowany tak, abyś
ani przez moment nie mógł uznać go za stracony. Bo tak naprawdę nie sam fakt osiągnięcia celu jest ważny, ale
sposób, w jaki do niego dochodzisz.
I o to właśnie chodzi w powiedzeniu "Carpe Diem!".
Jaki więc powinien być dobrze obrany cel?
Tyka napisał, że
realistyczny, precyzyjny, mieć wydźwięk pozytywny i zakładać pewność realizacji, a nie jej próbę. Założenia, o których pisał Tyka, opisane są w modelu SMART. Cel "SMARTowy", to taki, który jest:
S - specific [konkretny]
M - measurable [mierzalny]
A - achievable [osiągalny]
R - relevant [znaczący, istotny]
T - time framed [ograniczony w czasie]
- i znalezienie celu odpowiadającego wszystkim punktom jest już sprytnym

punktem wyjścia do osiągnięcia go.
Ale dla mnie to trochę mało, ja szukam "sprytniejszej" drogi. Zgadzam się, że cel powinien być
ważny dla mnie, ale też jego realizacja zdecydowanie powinna
zależeć ode mnie i powinien być
zapisany. Ja więc wolę cel z modelu SMARTER:
S - specific [konkretny]
M - measurable [mierzalny]
A - achievable [osiągalny]
R - relevant [znaczący, istotny]
T - time framed [ograniczony w czasie]
E - exciting [czy to trzeba tłumaczyć?
]
R - recorded [ZAPISANY!!!] Tak naprawdę każdy cel można przekształcić tak, żeby był celem SMART lub nawet SMARTER. Jeżeli dowolnie obrany cel wyznacza jakąś przestrzeń działania i mniej więcej ukazuje środki, jakimi można go osiągnąć, to przechodząc po kolejnych literach akronimu SMART[ER] można go dopracować i uściślić tak, aby stał się celem, który warto realizować. Jeżeli twój cel nie spełnia i nie ma szans spełnić któregoś z założeń - to moim zdaniem nie warto udawać, że inne założenia to wypełnią.
Bo nie ma sensu tracić czasu!
Zmieniony przez - Uka P. w dniu 2006-03-12 21:47:24