też mam z tym mały problem i właśnie nie wiem jak to
uregulować? tzn. czasem ide sie wy*rać 2 dni pod rząd a czasem czekam pare dni aż te cholerne jelita zechcą to przepchać

brat za to ma powołanie codziennie ;/
nie ukrywam, że to moja wina - durne odchudzanki, niejedzenie aż organizm sie zbuntował i w ogóle były okropne zaparcia (przed tym posiedzenie było tak co 2-3 dni ;P), po pójściu po rozum zmieniła sie też moja dieta (nie jem syfu typu batony, ciastka, ff, czipsy - a po tescowskich czipsach zawsze mnie gnało :D stawiam na dobre produkty - mięcho, ryże, makarony, twarogi itd). wraz z tym organizm powrócił (powraca?) do normy, z kiblem już lepiej, no ale nadal jak wyżej jest opisane
nie mam pojęcia od czego to zależy, od tego co zjem, od samego organizmu? lekarz przy okazji mi mówił, że jak sie je mało tej "gównianej" masy

jak makarony, płatki itp. to po prostu nie ma z czego być... a skoro jesz mało (zależy jeszcze co) to chyba normalne
moge ci polecić - otręby pszenne, pomogły moim flakom wrócić do normy, usunęły zaparcia ;P a co lepsze kibel był codziennie lub ewentualnie z 1-2 dniową przerwą, teraz je odstawiłam, bo nie chce tego żreć do końca życia
ale czy to też nie oznacza np. dobrej diety, bo organizm nie musi usuwać wiele syfu?
preparaty i herbatki odpadają, nie chce żeby moje jelita sie uzależniły od tego ;) z kawą to różnie bywa, czasem mnie gna, czasem nie (może przez śmietane) ;d
a lewatywa, no przecież nie codziennie
