Mam za grube uda i nie mam pojecia co z tym zrobic wiem ze takich tematow jest pełno ale...kazdy jest inny nie ;)
Mam 19 lat, 180 cm wzrostu i waze 80 kg od poczatku wakacji które mnie zaczely sie okolo 30 maja jestem na diecie...(jezeli mozna tak nazwac ograniczenie jedzenia slodyczy, w sumie to jem male sniadanie i obiad a potem juz nic tylko wode...)
Nie umiem nie chce i chyba nie bede umial przyzwyczaic sie do tych wszystkich diet planow tygodnia obliczania jakiejs tkanki, kalorii, sposobu cwiczen tego wszystkiego co dla zielonego poczatkujacego wydaje sie tak czarna magią jak szamanów z afryki...
Lecz...potrzebuje pomocy gdyz przy zakupie chocby spodni musze brac takie w pasie ze potrzeba paska poniewaz tu sa za duze zeby na udach byly dobre...jest to okropne i mam zdeczka kompleksy z tego powodu...(co nie znaczy ze z brzuchem jest wszystko w porzadku :/ )
Potrzebuje jakiejs pomocy przy ograniczeniu sformulowan i wyrazen nie zrozumialych dla tak "zielonego" kogos jak ja...
Prosto po ludzku i jak krowie na rowie... dziekuje :P
Mój plan dnia jezdze na rowerze w sumie to okolo 15-20 km dziennie robie... choc nie zawsze jezdze...gram w pilke...no troche sie czlowiek ulata za ta pilka zawsze nie ? W sumie to w domu dysponuje sztanga i hantlami choc nie korzystam zbyt czesto...(wiecie jak to jest lenistwo przede wszystkim)
Mam cholernie słomiany zapał prawie do wszystkiego wiec nie jest łatwo :P
Na dzień dobry i dobranoc po seri brzuszkow, pompek, przysiadow, itp. w sumie nie wiem po co chyba dla lepszego samopoczucia...:/
Odkad zrobilo sie cieplo jezdze nad wode gdzie tez sie troche umecze plywajac...
Prosze o pomoc jak juz mowilem dosc zrozumiala dla kogos takiego jak ja bo jak czytam inne posty gdzie sa jakies opisy tych wszystkich diet cwiczen dziwnych kalorii. to mi sie odechciewa w ogole o tym wszystkim myslec...:/