logo
zamknij zamknij

PROSZĘ O POMOC!!!

słowa kluczowe: ,

Ilość wyświetleń tematu: 4176

0 5 0
napisał(a)
Anonim
Ekspert
Szacuny 10602 Napisanych postów 42836 Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 57734
Właśnie czytam Twojego emaila Anegla i nie mogę uwierzyć,że mozna jadac nawet tłuste rzeczy podczas tej diety.. to naparwdę ciekawe. Przemyslę jak to sobie rozplanowac i zaczynam!!

Serdeczne dzieki!

Kurcze Angela dałabym ci za to wielkiego soga ale nie wiem jak... hehee96-)

Pozdrówka!!

Karola
napisał(a)
agak
Początkujący
Szacuny 20 Napisanych postów 2013 Wiek 36 lat Na forum 14 lat Przeczytanych tematów 61183
mozesz wkleic te diete na sfd?
kilka osob sie wypowie, kilka z niej skorzysta...

zycze powodzenia
napisał(a)
Anonim
Ekspert
Szacuny 10602 Napisanych postów 42836 Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 57734
oke, zrobie to niebawem, ale to chyba nieodpowiedni dzial?
To dieta wysokobialkowa, jedyna, ktora moim zdaniem ma sens, przynajmniej sprawdzila sie w moim wypadku, a takze wsrod moich znajomych. Jest dosyc latwa, mozna ją dlugo stosowac bez konsekwencji zdrowotnych ( rekomendowana przez Wyborcza jako jedna z 4,zdrowych diet)no i jest dobra dla sportowcow, bo dostarcza mnostwo bialka spalając jednoczesnie fat. To wazne, gdy sie cwiczy, bo przy nadmiernym wysilku niestety spala sie tez bialka, miesnie, co jest zmora kulturystow. Dobra...nie bede gledzic, wkleje ją w najblizszym czasie...Mili Panstwo, czy zyczycie sobie do tego ulozone menu z propozycjami podania i przygotowania???
napisał(a)
Anonim
Ekspert
Szacuny 10602 Napisanych postów 42836 Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 57734
Angela Twoje imię jest zdecydowanie adekwatne do Twojego charakteru. hehe

Tak teraz na to wszytsko patrząc ma zdecydowanie sens!!!

Myślę,że podziała jak najbardziej!!!

Pozdrówka!!!

Karola
napisał(a)
selena
Początkujący
Szacuny 5 Napisanych postów 212 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 5332
Angeli,czekamy na dietkę i propozycje podaniaIri,nie poddawaj się!Dzięki odpowiedniej diecie i odpowiednim treningu na pewno dopniesz swego.A tu już się Tobą zajmąTrzymam kciuki!
napisał(a)
Anonim
Ekspert
Szacuny 10602 Napisanych postów 42836 Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 57734
Poczekajcie troche, laski, bo walcze teraz z oporem materii nieozywionej tj. z moim kompem
napisał(a)
anka85
Początkujący
Szacuny 1 Napisanych postów 89 Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 1319
hmmm dieta białkowa ? nie słyszałam o niej jeszcze... ale mam nadzieje że niebawem dowiem się o co w niej chodzi ;) a co do "ulozonego menu z propozycjami podania i przygotowania" to byłoby b.przydatne... jeśli wkleicie tą dietkę na inną stronkę to tutaj koniecznie dajcie linka ;)

Ja też coś niecoś wiem o odchudzaniu, udało mi się zrzucić 15kg ale to tylko poprzez sport i skromniejsze jedzonko (wykluczyłam zupełnie słodycze moje kofaniutkie i tłuszcze)...ale co tam teraz jakoś się trzymam a o białkowej kuracyjce chciałbym więcej wiedzieć... plis !

Pozdro i trzymam kciuki za walczących !!! ;)
napisał(a)
Anonim
Ekspert
Szacuny 10602 Napisanych postów 42836 Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 57734
Iri, naszla mnie wlasnie pewna mysl- jesli bedziesz cwiczyc, to skup sie raczej na aerobach i treningu silowym, ale bez szalenstw. Masz obciazone stawy, uposledzona prace systemu krwionosnego, obtluszczone narzady wewnetrzne, musisz byc ostrozna, by sobie nie zrobic krzywdy.Olej na razie rzezbe, buduj miesnie, ktore same pozniej za Ciebie spala fat...
Ja, na Twoim miejscu, kupilabym karnet do fitness i z pomoca specjalisty, ktorego tam na pewno znajdziesz, ulozyla sobie program, ale z naciskiem na aeroby. Sala cardio jest idealna dla Ciebie, wiec do roboty, bo wszyscy Ci tu sekundujemy
napisał(a)
Anonim
Ekspert
Szacuny 10602 Napisanych postów 42836 Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 57734
Przedaruje sobie caly wstep o bialkach, weglach, tłuszczach i itp. Doczytajcie to sobie gdzies, znajdziecie bez trudu. Postaram sie zrobic to wszystko w "pigulce", oke? Najwazniejsze, by pamietac, ze dieta wysokobialkowa w znaczący sposob ogranicza weglowodany i to jest jej istota. Jest dobra, bo spala sie fat, nie niszczac miesni (jesli robisz to umiejetnie). Dokładniej mowiac, w diecie tej chodzi o zachowanie specyficznej rownowagi chemicznej, to tez doczytasz, jesli chcesz. Najwazniejsza rzecza jest dla Ciebie to, bys tej rownowagi nie naruszyl- nie wolno Ci sobie pozwalac na rzadne numery, chyba ze tak zdecydujesz i zrobisz to swiadomie, ale o tym pozniej.
Pomijajac szczegoły musisz dbac o to, by poziom insuliny,ktorą wydziela Twoja trzustka byl na stalym, niskim poziomie; to wlasnie gwarantuje spalanie fatu, poniewaz energia, ktorej potrzebuje organizm nie bedzie pochodzila z glukozy, ktorej powinienes sobie dostarczac, ale z glikogenu, wiesz, o co chodzi...Jesli dasz sobie glukozy, insulina i glukagon oraz adrenalina nie zadzialaja i tłuszczyk bedzie lezal tak, gdzie lezy, to jest w Twojej faldce na brzuchu...Dosyc gledzenia. Teraz konkrety, co wolno, czego nie:

WOLNO:
1.Kazdy rodzaj bialka- przede wszystkim mieso, jakie chcesz, kurczak, ryba, miesa czerwone, owoce morza, wszystkie wędliny, kielbaski, itd, ale nie wolno Ci jesc przetworzonych produktow z ryb, np. pasty rybnej, gotowych salatek z puszek; same ryby z puchy oke, tunczyk jest super, ale nie kombinuj z gotowcami, zwlaszcza gdzie cos jest wymieszane z czyms. Wazne bialka to te roslinne, ale rosliny strączkowe dopiero mozesz po dwoch tygodniach.
2. Nabial- wszystkie sery, zołte, topione, wedzone, biale, ale procz chudych ( jak porownasz, to okaze sie, ze mają wiecej wegla, niz te tłluste!). Mozesz wcinac twarozki, serki smietankowe, bialy ser wedzony (dobry na kolacje, zwlaszcza ten z papryka albo pieprzem). Jesli chodzi o reszte nabialu to wolno Ci smietane ( wszystkie rodzaje), ale nie mleko, wolno maslo, ale nie margaryne. Zapomnij o jogurcie, nawet tym naturalnym, o Actimelu itd, niestety...
3. Tluszcze- patrz j.w., poza tym, koniecznie powinienes uzywac oleju slonecznikowego ( jest wielonienasycony), albo oliwy z oliwek (jednonienasycona) lub kukurydzianego ( wielo-). To wazna sprawa, naprawde. Pilnuj, by Twoja mama nie przypalała Ci tych tłuszczow podczas smazenia, bo wtedy te wszystkie wolne wiązania w tych olejach łaczą sie z tlenem produkując zabojcze wolne rodniki i zamiast wymiatac je z Twojego organizmu dostarczysz ich sobie wiecej. Jesli nie lubisz, mozesz uzywac masla, ale to znacznie gorsza opcja. Ja uzywam oleju do wszystkiego i nie narzekam na smak, jest oke. Majonezu tez nie musisz sobie zalowac. Ogolnie, nie musisz pilnowac, by mieso bylo chude, bez skorki, czy tez gotowane; mozesz spokojnie wcinac tluszcz, to Twoj sprzymierzeniec w tej diecie.
4.Napoje- jesli chcesz byc pilnym uczniem, kup sobie kawe bezkofeinowa, mozesz pic wszystkie herbaty (polecam zielona), napoje sztucznie slodzone. Ja mam zaufanie do Pepsi Light lub Max, bo wiem, czym jest slodzona, a reszta, do ktorej slodzenia uzywa sie sacharynianow jest niedozwolona. Woda oczywiscie bez ograniczen. Nie wolno Ci pic mleka, ale o tym juz mowilam...Wszelkie soki owocowe zakazane, zapomnij o nich, nawet te sztucznie slodzone ( Hortex robi takie, tez zapomnij, za duzo wegla).
5. Slodziki- wiadomo, ze cukier odpada, takze ze wzgledu na to, ze utrudnia przyswajanie wielu mikro i makroelementow niezbednych do spalania fatu. Ja uzywam Sweetexu- nie jest moze najtanszy, ale ma najmniej chemiczny smak, polecam Ci. W produktach musisz unikac slodzikow, ktore koncza sie na "-oza", tj. maltoza, laktoza itd. Dopuszacza sie aspartam i acesulfam-K.
6. Warzywa- wszystkie procz marchewki, ziemniakow, buraczkow, selera. Jesli mama ugotuje Ci zupe, to naturalnie mogą sie one tam znalezc, bez przesady, ale nie moze to byc np. marchewka z groszkiem do kurczaka, rozumiesz, nie? Jako dodatki, oke, ale nic poza tym. Cala reszta warzyw jest wskazana, ale MUSZA pozostawac w pewnej, okreslonej proporcji do bialka. Załozmy, ze to jedna trzecia, jedna czwarta posilku. Ja na przyklad nie lubie warzyw i chetnie sobie je odpuszczam, wiec to dla mnie nie problem. Pamietaj, ze warzywa są dodatkiem do glownego dania- bialka.

NIE WOLNO:
1.Owoce- zapomnij o jakichkolwiek, zwlaszcza przez pierwsze dwa tygodnie, potem mozesz jesc jagodowe-maliny, truskawy, jagody, jezyny, moga byc mrozone. Nie musisz tak bardzo restrykcyjnie tego przestrzegac, ale jedz tego malutko, w formie deseru. Inne owoce sa zakazane. Chce jeszcze dodac, ze ja, jak bylam na tej diecie, wcale nie jadlam owocow, bo bez sensu bylo robienie sobie smaku no i szkody są znaczne. Owoce, procz ogonka i skorki to sam cukier, bez sensu...
2.Slodycze- wiadomo.
3.Inne wegle- totalny zakaz chleba, bulek, pieczywa chrupkiego, ryzu, kaszy, bulki tartej do np.kalafiorka czy brokulow, zadnej mąki ani niczego z niej. Nie wolno jesc chleba ryzowego, chleba Wasa, kompletnie nic! Jesli uznasz, ze jesz za malo węgli, to pamietaj, ze znajduja sie one w innych produktach, bialkowych rowniez. Nie da sie ich tak zupelnie wyizolowac z diety.
SUPLEMENTACJA- koniecznie zaopatrz sie w witamine B Compositum, objadaj sie nia, to bardzo potrzebne, dodatkowo kup sobie jakis mix witaminowy, Multitabs, albo cos w tym rodzaju i pilnuj tego. Jesli masz problem ze apetytem na slodycze kup w aptece pikolinian chromu ( tylko chrom w postaci tej soli hamuje łaknienie cukru, sprawdzone na sto procent. Pikolinian jest niedrogi, kosztuje chyba 11 zl, robi go firma Walmark)


Mam nadzieje, ze to wszystko jest klarowne? Uwierz mi, ta dieta jest smakowita i zwalilam na niej kiedys naprawde duzo. Jej ogromna zaleta jest to, ze nie musisz ograniczac ilosci; na początku bedziesz sie tym wszystkim zazeral, ale po tygodniu zrobi Ci sie mdlo na sam widok miecha. Ta dieta bardzo ogranicza apetyt, zobaczysz sam..Minusem tej diety są zaparcia, dziwny zapach z ust, zwiekszone wydalanie moczu. Nie wolno pic alkoholu, piwko zostaw dla kolegow, bo inaczej szkoda zachodu i lepiej daj se spokoj...
Jeszcze jedna wazna rzecz. Podczas tej diety organizm zostaje wprowadzony w stan łagodnej ketozy, lipolizy- to dobrze. Mozna skontrolowac, czy chudniesz, czy nie, bo podczas spalania tłuszczu jako produkty przemian metabolicznych wydalane są ciala ketonowe- ich obecnosc mozna sprawdzic w moczu i oddechu ( staje sie okrutnie smrodliwy i chocbys nie ruszal sie z domu bez szczoteczki i pasty, nic Ci to nie pomoze). Czasami jest tak, ze wydaje Ci sie, ze waga ani drgnie, a Ty kolejny tydzien jestes na diecie, ktora zaczyna Cie juz meczyc. Mozesz wtedy kupic w aptece ( na recepte 2 zl, bez 20 zl) paski do oznaczania glukozy i cial ketonowych w moczu. Sikasz na taki pasek i po chwili wiesz, czy masz ciala ketonowe, czy nie, bo pasek zabarwi sie na od jasnorozowego (malo) do ciemnobordowego (full). Im ciemniejszy kolor, tym lepiej. Kup te paski, bo pozwalają kontrolowac sposob odzywiania; jesli bedziesz popelniaj jakies bledy, pasek Ci to od razu pokaze, juz nie wspomne o efekcie psychicznym- widzisz na wlasne oczy, ze chudniesz, wiec, moim zdaniem, warto je kupic.
Teraz napisze, co ja jadam, jakies przykładowe sniadania, obiady, kolacje, desery.

Sniadania: na sniadania zjadam przede wszystkim jajka. Mozesz jesc do oporu ( nie przejmuj sie cholesterolem, bo na 200 mg cholesterolu w jajku przypada 1700 mg lecytyny, ktore go emulguje, tak ze spoko). Propo:
1. omlet z jajek z warzywami: robi sie go szybciutko, zaledwie pare minut. Składniki: 4 jajka, cebulka, szynka (albo jakies inne wędlinka), papryka swieza. Trzeba osobno ubic w misce 4 bialka, jak juz bedą sztywne, dodac zołtka i przyprawic czym sie chce. Wylewa sie to na natluszczona patelnie, smazy na malym ogniu. W miedzyczasie na drugiej patelni szybko smazysz posiekana wedline, cebulke i papryke, pare minutek. Kiedy omlet jest gotowy ( po 3 minutach) nakładasz to na niego i zjadasz. Pycha.

2. jajka po wiedensku- gotujesz pare jajek na miekko, obierasz delikatnie ze skorupki, wkladasz cale do szklanki, solisz, pieprzysz, dajesz lyzke masla i gotowe.

3. jajka w majonezie - wiadomo. Ja dodaje jeszcze troche pokrojonych pomidorow.

4. jajka w szynce- jajka na twardo zawijasz w dllugie paski szynki konserwowej, nakładasz na to majonez i juz. To samo robie sobie ze szparagami. Zawijam w szynke, smaruje majonezem i gotowe.

5. bialy serek smietankowy ze wędzona rybka- potrzebujesz kostke bialego sera, troche smietany, wędzoną rybe. Mozesz to wszystko razem utrzec i doprawic, mozesz zlepiac kawalki sera i ryby, jak wolisz; dobre.

6. jajecznica z pomidorami- trzeba sparzyc dwa pomidory i obrac ze skory. Potem sie je sieka i smazy na oliwie z oliwek tak dlugo, az wyparuje płyn, w to wbijasz pare jajek i mieszasz. Ja do tego dodaje jeszcze troche cebulki.Dobrze to przypraw.

7. bialy serek z warzywami- bialy serek ucierasz ze smietanka, dodajesz posiekane rzodkiewki, cebulke, papryke itd.

8. tzatziki- jak wyzej, tyle ze dodajesz startego ogorka zielonego z odrobina przecisnietego przez praske czosnku.

9. zolty ser z wedlina- dwa kabanosy kroisz na kawalki, owijasz plasterkami sera zołtego, posypujesz czerwona papryka ( taka przyprawa) i zjadasz.

10. pasztet z ogorkami (to moje ulubione danie)- potrzebujesz pieczony pasztet z drobiu, ogorki konserwowe. Kroisz wszsystko na paski, na jeden talerz i zajadasz. Mozna dodac zamiast korniszonow cebulki konserwowe, są pyszne!

11. talerz serow i wedllin- kroisz rozne wedliny i sery, układasz na desce, stawiasz na stole i wcinasz. Moja rada- po jednym, po dwa plasterki z kazdego rodzaju, niech bedzie duzo, ale rozne. Ja lubie np. suche kielbasy, jalowcowa, kabanosy, zywiecka itd. Nie kupuje duzo, ale za to z kazdego gatunku po trochu; tak samo z serami. Do tego zestawu polecam Ci camembert albo brie. Turek robi dobre sery camembert- z zielonym pieprzem, z papryka, naturalny, mozesz poszalec za kazdym razem z innym...

Obiady: przede wszystkim mieso z dodatkami. Czesto robie kurczaka, bo robi sie go szybko, ale inne miesa tez wchodza w rachube. Czasami robie wieksza ilosc, tak na dwa obiady i mam to na dwa dni, tylko dodatki zmieniam.
1.Kurczak w szpinaku- dwa filety z kurczaka, paczka szpinaku, smietana, czosnek, maslo. Filety pokroic w paseczki i lekko podsmazyc ( to jest chwila). W tym czasie rozmrozic szpinak w mikrofali, wrzucic do garnka i gotowac. Jak zrobi sie gesty dorzucic lyzke masla, troche smietany, koniecznie ząbek czosnku wycisniety przez praske. Mieszac, by bylo geste. W to wrzucasz podsmazone filety, mieszasz i gotowe. Oczywiscie sol i troche pieprzu.

2.Kurczak z serem- duzy filet przeciąc w poprzek, lekko rozbic, przyprawic ziolami i zostawic na chwile. Rozgrzac oliwe na patelni, smazyc chwile, przełozyc na drugą strone i polozyc na wierzchu plaster zoltego sera. Przykryc pokrywka; gdy ser sie roztopi, gotowe. To samo mozesz zrobic z kotletami schabowymi.Do tego surowka.

3.Kurczak nadziewany serami- filet z kurczaka, kawalek sera topionego, kawalek brie lub camemberta dojrzalego, zielona pietruszka.Filet rozbic dobrze, by tworzyl taki duzy placek. Serki utrzec w miseczce, dodac troche pietruszki, posmarowac ta masa mieso. Zawinac w rulon. Kiedy nie biedzie sie trzymal kupy, pospinac wykalaczkami. Smazyc na oleju, az ser zacznie wypłlywac na patelnie. Do tego surowka.

4.Kurczak z rozna- bez komentarza...no, moze tylko to, ze mozesz go sobie zjesc z rumianą skorka, jesli masz ochote. Do tego warzywa.
5. Zupa- kazda zupa, procz kremu z selera. Oczywiscie bez makaronu, ryzu, kaszy czy czego tam sie dodaje. Zjadasz ugotowane miesko i warzywka z zupy. Ja bardzo lubie supergestą ogorkowa, kwasna jak diabli, ze smietanka i duzą iloscia startych ogorkow. Zazwyczaj na zeberkach
6. Pieczen- kazdy robi pieczen wg wlasnego pomyslu, Twoja mama tez. Ja kupuje duzy kawal miesa od szynki albo karkowe. Kłade to mieso na desce, dzgam je nozem, robie dziury, ktore poglebiam palcem. W te dziury wkładam pokrojona na ósemeczki cebulke albo czosnek, im wiecej, tym lepiej, przyprawiam i smaze i dusze to dlugo. Mieso bez sosu jest kiepskie, a sosu zageszczonego mąką nam nie wolno, wiec zageszam duzą iloscia bardzo drobno posiekanej cebuli ( ona sie wtedy rozgotuje i sprawi, ze sos przestanie byc wodą) albo kwasną smietanka 18%. Kroje sobie kawal takiej pieczeni, dodaje warzywka i mam obiad.

7. Gulasz- mama wie, jak zrobic. Przypilnuj tylko, by go nie zageszczala mąką. Jak da do tego gulaszu mnostwo warzyw, bedzie dobry i gesty.

8.Pstrąg w folii- dwa cale pstrągi, przyprawa do gulaszu Kamisa ( nie do ryb, i koniecznie Kamisa), maslo. Ryby umyc, posypac przyprawa na zewnątrz i w srodku, do srodka dorzucic lyzke masla. Zawinac to w folie aluminiowa, ulozyc na blaszce albo grillu w piekarniku, ustawic na 200 stopni na jakies 30-40 min. Tak mozesz zrobic sobie kazdą rybe.Do tego surowka.

10. Filet z ryby morskiej- filet z ryby, przyprawy, oliwa. Trzeba zrobic marynate, taką pachnąca z mnostwem Twoich ulubionych przypraw, zanurzyc rybe w tej marynacie na noc, potem usmazyc. Dodatki dowolne,ja do tego robie pomidory w sosie vinegret.

10. Ryba po grecku- mama sama zrobi, jesli nie, dam przepis pozniej, bo to masa pisania. To jest bardzo dobre, smaczne danie.

11. Shoarma- mieso z kurczaka, surowka z bialej, drobno posiekanej kapusty (gotowa), sos czosnkowy. Przepis na sos czosnkowy ( dobrze go sobie zapamietaj, bo jest za***isty!): czosnek, sloik majonezu, kubek duzy jogurtu Bakoma naturalny (koniecznie Bakoma, zaden inny, bo sos bedzie za rzadki!).Kilka ząbkow czosnku wycisnac przez praske na deske. Na czosnek nasypac lyzeczke soli i ucierac to dllugo na supergladka mase (to wazne, bo inaczej nieroztarty czosnek opadnie na dno michy, i sos bedzie mdly). Utarta mase wrzucic do miski, dodac lyzke majonezu i dokładnie ubic trzepaczka. Potem dodac reszte majonezu, wymieszac, na koniec dodac jogurt.Jak trzeba, dosolic. Wracajac do kurczaka, to przypraw go kurkuma, sola i pieprzem, posiekaj na drobniusie paseczki, usmaz na oleju. Przełoz na talerz, dodaj kapustke biala i polej to wszystko sosem czosnkowym. Tak Ci bedzie smakowalo, ze pekniesz, mowie Ci...:>>

Mozesz zjesc kazde mieso, obojetnie jak zrobione, byle bez mąki, bez panierki (!!!). Tak samo jest z rybami. Jesli chodzi o surowki, to robie je sama, poniewaz te, ktore sie kupuje maja zazwyczaj dodatek cukru, co je dyskwalifikuje. Przepisow nie podaje, bo kazdy lubi co innego, jedni mizerie na smietanie (nie na jogurcie!), inni pekinska z sosem czosnkowym, co chcesz...

Desery- na ogol robie sobie takie male slodkosci z nabialu. Nie mam specjalnego wyboru, ale lepsze to, niz nic. Na przyklad:
1.Serek smietankowy ucieram ze smietanka i slodzikiem,( najpierw krusze go na pyl miedzy dwoma łyzeczkami), posypuje to orzechami.
2.Kremowka- robie bita smietane z kremowki, dodaje troche owocow jagodowych, ale tak mini- mini. Slodze to oczywiscie slodzikiem. Mozesz posypac posiekanymi orzechami.
3.Omlet z jajek- robie omlet z samych jaj ( przepis na gorze, gdzies w sniadaniach), smaruje to kwasna smietanka oslodzona slodzikiem.


Wracajac do kwestii sniadan, to traktuje je wymiennie z kolacja, to znaczy ze te propozycje zjadam albo na sniadanie albo na kolacje, Ty tez tak zrob.
Pozostaje Ci kwestia sniadan w pracy albo na uczelni, prawda? To jest problem, niestety. Ja ja ide rano na uczelnie, to zabieram ze soba w worku strunowym pociete kabanosy, surowe ogorki, plastry zoltego sera i jak jem, to wszyscy mi zazdroszcza... To wszystko mozesz kupic i zabrac ze soba, mozesz kombinowac w sklepie, wiesz, troche szynki, troche sera, jak lubisz, to samo jest w warzywkami. Jajka mozesz ugotowac i zabrac ze soba, do tego kupisz sobie majonez i juz; wymysl cos...Acha! Czesto na sniadanie w pracy zapodaje sobie sledzie Lisnera- slodzone cukrem, ale co mi tam, od odrobiny od razu nie umre:>
Na co musisz zwracac szczegolna uwage- na opisy na opakowaniach. Krytyczna wartoscia jest dla Ciebie ilosc wegli- tak musisz kombinowac, by nie przekraczac na poczatku 10-15 mg (to i tak duzo)...Mozesz spokojnie zuc gumy do zucia Orbit, mozesz pic Pepsi Ligt, ale na reszte uwazaj. Po prostu patrz, co kupujesz.
Ciag dalszy nastapi, bo nasunie mi sie jeszcze pewnie sto rzeczy do dopowiedzenia:)

Podalam przepisy, ktore sama stosuje, ale to nie znaczy, ze wolno sie opychac i zjadac tego tone. Trzeba zaspokoic glod i to wszystko.
Kiedys przeczytalam mądrą rzecz, ktora utkwila mi w pamieci i jest tam od lat. Zawsze o tym staram sie pamietac, a jesli robie inaczej, to jest to swiadoma decyzja. Najwazniejsze: jak jesz, pilnuj i sluchaj sygnalów z ciala, czekaj na pierwszy sygnal z zoładka, ze jest juz pelny albo czuje nacisk jedzenia na swoich sciankach- kiedy to poczujesz, od razu przestan jesc, chocby nie wiem co to bylo. Przestan i koniec, bo to, co zjesz dalej, bedzie tylko wynikiem Twojego lakomstwa a nie prawdziwego zapotrzebowania na pokarm. Niech ta zasada stanie sie Twoja naczelna zasada, a schudniesz i na pewno juz nie przytyjesz.

Jeszcze jedna sprawa- nie wolno Ci sie glodzic. Wiem, ze to moze byc trudne, ze w glowie bedzie "dieta, dieta, dieta!", ale posluchaj mnie, naprawde, a zobaczysz, ze za tydzien apetyt sam zniknie i bedziesz musial pilnowac i pamietac, ze trzeba cos zjesc. Jedz, ile trzeba, ale z umiarem.

Przypomnialo mi sie cos jescze. Ja na przyklad jestem taka, ze jak mi cos nie smakuje, to wole w ogole tego nie zjesc i pozostac glodna. Kiedys, na diecie ubogokalorycznej robilam tak, ze wolalam kawalek wafelka czekoladowego zamiast calego obiadu- kalorycznie wychodzilo tak samo, ale w tej diecie nie mozna tak zrobic, bo tu nie licza sie kalorie, wiec zapomnij o ich liczeniu. Tu wazne jest, by nie poruszac poziomu insuliny, bo tylko wtedy organizm zaczyna czerpac energie ze swoich zapasow. NIE WOLNO TAK ROBIC. Jesli spieprzysz sprawe i objesz sie slodyczami, trudno, ale przedluzysz diete o jakies dwa dni, bo tyle mniej wiecej organizm potrzebuje, by znow siegnac po energie zgromadzona w Twoim ciele w postaci tkanki tluszczowej.
napisał(a)
Anonim
Ekspert
Szacuny 10602 Napisanych postów 42836 Na forum 17 lat Przeczytanych tematów 57734
No, poszlooo...! Przepraszam za osobisty ton, ale nie chcialo mi sie tego edytowac...Jesli macie pytania, smialo! Zachecam do tej diety kazdego, bo szybko sie chudnie, je sie smacznie i nie trzeba wydziwiac, wazyc jedzenia, liczyc kalorii itd. Sprobujcie chociaz przez tydzien, a zobaczycie sami...
Tych przepisow nie znajdziecie w ksiazkach, to moja wlasna "produkcja" i inicjatywa. Kazdy moze kombinowac sam i zachecam Was do tego, nie musicie korzystac z moich przepisow. Ja tak jadam i jestem ( od poczatku diety) jakies 25 kg mniej. Mowiac serio, ta dieta uratowala mi zycie, gdyby nie ona, to Greenpeace spychalby mnie z brzegu do morza, jesli wiecie, co mam na mysli
Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

Dieta z HYDROXYRIMEM!?

Następny temat

jakie witaminy i zarcie na obozie zeglarskim?

Porusz swoje łydki - strategie wspomagające rozwój łydek

Czym się kierować wybierając trenera personalnego?

TOP 10 fitnessek z Instagrama

Najlepszy wędkarz w branży fit

Mini cut-sposób na czystą masę mięśniową

Leksykon suplementacji: ZMA

Parówki - porównanie okiem dietetyka

Pora rozwiać wątpliwości. Co było prawdziwym powodem śmierci Richa Piany?