Smoczek/ na wszelki wypadek

: nie traktuj mych wypowiedzi jako rodzaju pouczania Twojej Milej Osoby!!! To uwagi dla ogolu czytajacych!
Insulina - mowilem o moim przykladzie, nie Twoim. Sorry za nie w pelni jasna wypowiedz. Chodzi o to, ze przy spozywaniu produktow o niskim IG dzienna ilosc kcal nie jest az tak istotna (Montignac, wszelkie diety ketogeniczne, itp.).
Oczywiscie nie powinno sie schodzic doniskiego, dlugotrwalego poziomu, np. 1000kcal dla np. 60kg osobki! Jest to niezdrowe i raczej nieskuteczne. Prawde mowiac nie myslalem o osobach, ktore sie glodza od dluzszego czasu, stosujac rozne rewelacyjne (?!) "diety"... W takim przypadku mysle, ze powinny przed kolejnym podejsciem "pofolgowac" sobie na jakis czas - np. 2-4tyg. (nie mowie o obzarstwie!!).
Uwazam, ze przy dietach majacych na celu redukcje tkanki tluszczowej jednorazowy okres zejscia ponizej neutralnej ilosci kcal nie powinien trwac zbyt dlugo. Lepiej przytrzymac go np. przez 2tyg, pozniej wrocic do poziomu neutralnego (na ten powrot dac sobie kilka dni) na 1-2tyg i powtorzyc cykl. Powinno to oszukac organizm i w efekcie ograniczyc/wyeliminowac obnizenie szybkosci metabolizmu.
Takie podejscie powinno tez znacznie ograniczyc sytuacje typu 100kcal/60kg. Po prostu utrata tkanki tluszczowej nastapi juz na wyzsym poziomie.
Generalnie zasada jest prosta:
1. chcesz chudnac (spalac tluszcz) -> organizm musi przyswajac (to nie to samo co przyjmowac/zjadac*) MNIEJ energii (kcal) niz zuzywa [deficyt kaloryczny/energetyczny]. Roznice skomponsuje z zapasow tluszczu i bialek miesni (rekacja bez opoznienia), spowolniajac metabolizm (potrwa to min. kilka dni, okres poczatkowy to raczej tluszcze) - starajac sie lepiej wykorzystac to, co ma do dyspozycji oraz " redukujac" mniej istotne funkcje organizmu.
* czesc organizm wydala. W obecnej chwili uwazam, ze wlasnie ten element ma glowne znaczenie przy dietach IG-low
Deficyt mozna osiagnac poprzez
2a. zmniejszenie ilosci przyswajanych kalorii - np. „dieta"
2b. zwiekszenie ilosci zuzywanych kalorii - np. ćwiczenia fizyczne
2c. oba ww. dzialania rownoczesnie
Moim zdaniem najlepiej stosowac 3 opcje, ale niestety nie mam teraz czasu na przedstawienie rzeczowych argumentow.

2. chcesz rosnac -> organizm musi przyswajac WIECEJ energii (kcal) niz zuzywa. Nadmiar moze zmagazynowac w tluszczu (najbardziej efektywne zrodlo energii organizmu) „na czarna godzine", przeznaczyc na rozbudowe miesni/innych tkanek, wydalic lub pozwolic sobie na wieksza rozrzutnosc - przyspieszyc metabolizm, wzmocnic odpornosc i inne funkcje. Z reguly skorzysta po czesci z kazdej sposobnosci.
Z innej beczki - nie odnosi sie do niczyjej wypowiedzi:
Ogolnie nie podoba mi sie powszechne kojarzenie slowa "dieta" z nieprzyjemnym ograniczaniem ilosci/rodzaju spozywanego jedzenia.
Dieta to kontrola/swiadomosc tego co sie je. A jesli cos kontroluje, tzn. ze potrafie tym swiadomie sterowac, osiagac z tego korzysci. Mozna jesc duzo i praktycznie wszystko bez wiekszych negatywnych skutkow.
Trzeba tylko to kontrolowac.

]]]]
Uff...
pozdr,
mbik