8.02.2010 Wtorek – DZIEŃ 2 Dziś dzień zaliczam do średnio udanych. Choć mogło być gorzej. Po zbyt dużym śniadaniu (jajecznica na boczku i do tego chleb) musiałam pójśc do lekarza zamiast pójść biegać. Dostałam antybiotyk i przykazanie żeby przez dwa dni nie wychodzić z domu (szczególnie że za oknem -12C, odczuwalna -22C i burza śnieżna). Wizyta u lekarza zajęła ponad 3 godziny, zanim wróciłam do domu już byłam straszliwie głodna. Ale powstrzymałam się i zjadłam tylko gotowaną pierś kurczaka i brzoskwinię. Po godzinie zaczęłam ćwiczyć. Najpierw porządna rozgrzewka (wymachy, kręcenia bioderkami i takie tam plus 1min pajacyków, 1min biegu w miejscu, 30sec skakanki i 30sec boksowania). Potem Jillian. ŁOMATKO

Ten trening jest naprawdę trudny dla mnie, szczególnie że rączki to mam słabiutkie i wszelkie możliwe pompki mnie wykańczają po dwóch powtórzeniach. Plus program zakłada zero przerw między ćwiczeniami w obwodzie i tylko 30sec przerwy między obwodami. Po 20 minutach pot lał się ze mnie strumieniami. Najbardziej zdziwił mnie ból ud, tego uczucia nie miałam od kilku lat, mimo regularnej aktywności fizycznej (no, do kontuzji kolana w sierpniu). Po treningu whey i mus jabłkowy (wiem że to sztuczne czyli śmieć ale zakupiłam a wyrzucić nie mogę bo do wypłaty za tydzień COŚ jeść trzeba). Za to 1.5 godzinki później obiad wzorowy (albo tak mi się wydaje) – łosoś z grilla i mieszanka warzyw (marchew, pomidor, kalafior, brokuł, pieczrki, świeży szpinak i sałata) z 1 łyżką oliwy z oliwek. Potem zgrzeszyłam dwoma małymi batonikami (90kcal sztuka, same węglowodany właściwie

). Biegać nie poszłam oczywiście, basenu póki się nie wyleczę też nie planuję, ale czuję się usprawiedliwiona chorobą. Choć za bieganiem tęskno... Przed chwilą (po 3 godzinach od obiadu) twaróg 2% z rzodkiewką i zaraz lulu (wcześnie jak na mnie, nawet 22giej nie ma). Podsumowując:
DIETA 10:00 – I posiłek – 40.5W / 34B / 35T
14:00 – II posiłek (przedtreningowy) – 15W / 28B / 1.5T
15:45 – III posiłek (potreningowy) – 32W / 40B / 1.3T
17:30 – IV posiłek – 9W / 38B / 37T (węgle liczone z warzyw niezielonych)
18:00 – V posiłek – (grzeszny) – 36W / 2B / 3T
21:00 – VI posiłek – 4W / 14B / 2.5T
RAZEM: 136.5W / 156B / 80.3T 1893kcal
Kaloryczność mi się nawet podoba (choć planowałam 1850), ale w dni w które nie biegam wolałabym mieć więcej białek a mniej tłuszczy. Wydaje mi się że ilościowo węgli akurat, ale źródła mogłyby być lepsze. Jeśli ktoś ma jakieś sugestie to ja z chęcią wysłucham.
TRENING Trening opisuję po angielsku, bo nie znam polskiego nazewnictwa. Używam 2x1.5kg dumbells
rozgrzewka
obwód 1:
- dumbell press on body ball (20x)
- dumbell fly on body ball with crunches (15x)
- squat (bez obciążenia) (50x)
- bieg w miejscu sprintem (1min)
obwód 2:
- plank (25sec)
- close-grip pompki (5x)
- plank (10sec)
- close-grip pompki (3x)
- burpies (8x)
- squat (50x)
- bieg w miejscu sprintem (1min)
obwód 3:
- frog push-ups (5x)
- squat thrust (18x)
- W shoulder press with leg extension (2x10 – po 10 na każdą nogę)
- bench dip (20x)
- tricep extension (30x)
- skakanka (1min)
rozciąganie (10min)