Jesli juz damy sie zlapac za szyje tak jak na zdjeciu,
to o ile on bedzie stal w miare prosto, nie bedzie
za specjalnie chowal glowy ani nam tego karku zbyt
mocno skrecal w dol to mozliwe bywa zlapanie pod nos lub
za oczy ew. wlosy i odciagniecie jego glowy w tyl, co
umozliwia dalsza akcje. Przy niedopietym uchwycie - kiedy
jedna reka nie trzyma drugiej - moze tez udac sie
wyjscie glowa przez chwyt za trzymajaca reke i czesciowe
jej wykrecenie lub przeprostowanie. Przy dobrze zalozonym
uchwycie za szyje tego rodzaju jak na zdjeciu skrecenie i
sciagniecie w dol jest bardzo silne i szybkie, a chwytanie
za twarz nie jest mozliwe. Zostaje sie blyskawicznie sprowadzonym do trzymania na ziemi, ktore przy silnym
przeciwniku ktory ma pojecie jest tak bolesne, ze normalnie zatyka. Mozna probowac ratowac sie ktoryms z wyjsc z tego trzymania (o ile nie jest szczelne), albo w drodze na ziemie
poprzez obalenie - zaleznie od tego jak jestesmy sciagani -skretowe albo w tyl (oba nie do opisania) i pozniej na
ziemi znajdujesz sie na gorze i jest pare opcji na rozwiazanie tego chwytu za szyje. Byle sie nie dac przekrecic na dol to sie jakos wylizie. Natomiast
uderzenia w szyje tak jak na zdjeciu sobie naprawde w tej sytuacji kompletnie nie wyobrazam. Zwykle nie mam zwyczaju
krytykowac tego co kto robi, bo to nie moja sprawa, ale
na widok tego nie moglem sie powstrzymac.
To samo z przechwytem tej mawaszki. Jak juz sie udalo
mimo iscie kosmicznej pozycji wyjsciowej obroncy te noge
zlapac, to czemu nie zrobic jakiegos przyzwoitego wykonczenia akcji? Na przyklad porzadnego podciecia
przy ktorym gosciu wyfrunie na dwa metry w gore i padnie
prosto na czache? Jak ktos jest w miare rozciagniety, to podejrzewam, ze moglby sie po takim pchnieciu jak jest na
zdjeciu pokazane nawet w ogole nie przewrocic.
Pawel
http://www.karate.alpha.pl