Zadaj anonimowe pytanie i otrzymaj błyskawiczną odpowiedź
Temat został odczytany 136567 razy
  • Autor

    Legia Cudzoziemska

  • Tomi2412
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 47
    • Na forum: 8 lat
    • LPA: 125

    Wysłano 29 marca 2006 16:38

    zgłoś naruszenie
    No to miałeś farta, że trafiłeś na słowianina. Obym i ja trafił gdy przyjdzie na mnie czas. Ale jeszcze mam małe pytanko, czemu nie przeczekałeś jednego dnia. Powrót do polski więcej kosztuje. Chyba, że jak to mówiłeś dla podszkolenia, ale mogłeś spróbować byłeś tak blisko.
    Nie pij gdy prowadzisz samochód, za dużo się rozlewa !!!
  • sAm oN
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 6
    • Na forum: 8 lat
    • LPA: 50

    Wysłano 01 kwietnia 2006 19:35

    zgłoś naruszenie
    No moglem ale powrot mam akurat za free .. bo ojciec jezdzi Tirkiem i o to jest jeden plus .. nawet jak mi sie nie uda to zawsze mam jak zalatwic sobie daromowy powrot do kraju ..
    WaR!aC!k
  • Tomi2412
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 47
    • Na forum: 8 lat
    • LPA: 125

    Wysłano 03 kwietnia 2006 16:22

    zgłoś naruszenie
    Czyli nie kupowałeś biletu tzw open ?? Czyli w dwie strony ??
    A z resztą masz fajnie, powodzenia następnym razem
    Nie pij gdy prowadzisz samochód, za dużo się rozlewa !!!
  • CUPER
    • Pochwały: 0
    • Nagany:0
    • Postów: 1
    • Na forum: 8 lat
    • LPA: 0

    Wysłano 20 kwietnia 2006 02:33

    zgłoś naruszenie



    W związku z ogromną liczbą listów dotyczącymi Legii
    Cudzoziemskiej, w których pytacie nas m.in. jak wstąpić do Legii i
    jakie trzeba spełniać warunki, uprzejmie informujemy
    zainteresowanych, że nie udzielamy żadnych informacji na w/w
    pytania.
    Polskie, bardzo nieżyciowe prawodawstwo zabrania służby w Legii
    Cudzoziemskiej - artykuł 237 Ustawy o powszechnym obowiązku
    obrony RP mówi: "Obywatel polski, który przyjmuje bez zgody
    właściwego organu państwowego obowiązki w obcym
    wojsku lub w obcej organizacji wojskowej, podlega karze
    pozbawienia wolności do lat 5 (...)".
    Karani są również ci, którzy pomagają w werbunku.
    Liczymy na wyrozumiałość i zrozumienie.
    Autorzy strony www.greendevils.pl
    PS: Na pewno w Legii nie mają czego szukać ci, którzy w codziennym życiu
    nie potrafią sobie dać rady z rozwikłaniem trudnych problemów. Ciężka służba
    wojskowa to nie najlepszy pomysł na uwolnienie się od życiowych spraw i
    problemów...
    A co do prawodawstwa: Polska i Szwajacaria to jedyne kraje w Europie,
    które karzą za służbę w obcej formacji wojskowej...
    KIEDYŚ SŁUŻBA MŁODEGO POLAKA
    W ARMII INNEGO PAŃSTWA BYŁA PRZESTĘPSTWEM.
    OBECNIE PO ZMIANIE USTAWY O SŁUŻBIE WOJSKOWEJ
    JEST TO DOPUSZCZALNE!
    W 1998 roku do Dowództwa Śląskiego Okręgu Wojskowego
    nadeszło pismo od dowódcy francuskiej Legii Cudzoziemskiej z
    prośbą o rozpropagowanie w prasie wojskowej, iż każdy żołnierz
    kończący służbę w naszej armii jest mile widziany w Legii
    Cudzoziemskiej.
    WARUNKI DOSTANIA SIĘ DO LEGII:
    -bardzo dobry stan zdrowia,
    -nienaganny przebieg służby w naszej armii,
    -wykształcenie minimum zawodowe.
    O zgodę na służbę w Legii Cudzoziemskiej należy zwrócić się jeszcze do
    właściwych organów władzy państwowej. Bez takiej zgody za służbę w obcej
    formacji wojskowej grozi kara do 5 lat więzienia. Najsurowiej karani są ci, co
    uniknęli w Polsce obowiązkowej służby wojskowej.
    Powyższą informację podajemy za polską prasą wojskową:
    ("Żołnierska Rzecz&quotwutygodnik Śląskiego Okręgu Wojskowego nr 7 [3797],
    28 marca 1998 r.)
    Jak podaje w/w dwutygodnik chętni do służby w Legii Cudzoziemskiej
    proszeni są o nadsyłanie swojej oferty z dołączonym życiorysem pod adres
    redakcji z dopiskiem "Legia". Wszystkie listy przekazane zostaną Oddziałowi
    Kadr okręgu.
    Code d'honnoeur de legionaire
    KODEKS HONOROWY
    LEGIONISTY
    1. Legionisto! Jesteś ochotnikiem, który służy Francji wiernie i z
    honorem!
    2. Każdy legionista, niezależnie od narodowości, rasy
    lub wyznania jest Twoim towarzyszem broni. Wykazuj
    to swą bezpośrednia solidarnością, łączącą zawsze
    członków tej rodziny!
    3. Szanuj tradycje Legii i swoich dowódców.
    Dyscyplina i braterstwo są Twoją siłą, odwaga i
    poświęcenie Twoimi zaletami!
    4. Bądź dumny z bycia legionistą, wykazuj to swą
    postawą, godnym zachowaniem i schludną kwaterą!
    5. Żołnierzu doborowy, szkolisz się surowo, a Twoja
    broń jest dla Ciebie czymś najcenniejszym. Zawsze
    dbaj o najlepszą kondycję fizyczną!
    6. Masz święty obowiązek spełniać za wszelką cenę do
    końca swoje zadanie!
    7. W walce wykonuj swe zadania bez emocji i nienawiści. Szanuj
    pokonanych przeciwników. Nie opuszczaj swych poległych i rannych
    kolegów, nigdy nie oddawaj swej broni!
    Rozmieszczenie jednostek
    Legii Cudzoziemskiej
    we Francji i na świecie
    . RE
    4. RE - liczy 550 legionistów i 500 kandydatów na legionistów.
    1. REC - stacjonujący w Orange liczy 950 kawalerzystów.
    2. REP
    2. REI - mieszczący się w Nimes liczy 1200 legionistów.
    6. REG
    Świat
    3. REI - 700 legionistów z tego pułku chroni obiekty
    Europejskiego Centrum Kosmicznego w Kourou w Gujanie
    Francuskiej.
    5. RE - 500 legionistów skoszarowano w Hao na Tahiti.
    13. DBLE - liczy 120 legionistów.
    DLEM
    ARMIA W ARMII
    Żadne państwo świata poza Francją nie posiada w swych siłach zbrojnych
    korpusu, który mimo trwałego wplecenia w ich struktury stanowi jakby
    odrębną, małą armię. Współczesna Legia Cudzoziemska oprócz korzystania z
    francuskiego lotnictwa i marynarki jest w zasadzie samodzielną formacją,
    dysponującą jednostkami spadochroniarzy, wojsk zmechanizowanych,
    pancernych i saperów, z własnym centralnym dowództwem oraz ośrodkami
    szkoleniowymi.
    Po wycofaniu z Algierii zredukowano znacznie jej liczebność, ale równocześnie
    zapadła decyzja o rozpoczęciu jej reorganizacji, w wyniku której miała stać się
    mniejszym, ale w pełni nowoczesnym korpusem interwencyjnym.
    Obecnie Legia Cudzoziemska to 8,5-tysięczna zawodowa formacja, w tym 6700
    żołnierzy i 1400 podoficerów. Korpus oficerski to prawie wyłącznie Francuzi, choć
    pewien niewielki procent stanowią również cudzoziemcy. Kwatera główna
    dowództwa Legii znajduje się w Aubagne pod Marsylią. Stąd płyną rozkazy do
    dziesięciu jej oddziałów o zróżnicowanych zadaniach: ośmiu pułków (regiments),
    jednej półbrygady (demi-brigade) i tzw. oddziału wydzielonego (detachment).
    Świeżo przyjęci rekruci trafiają do pułku szkoleniowego (4.RE) w Castelnaudary,
    w południowej Francji. Po odbyciu szkolenia unitarnego, podczas którego muszą
    także opanować w podstawowym zakresie język francuski, kierowani są do służby w
    jednostkach bojowych. Najlepsi trafiają do pułku spadochronowego (2.REP) na
    Korsyce, pozostali do oddziałów na terenie Francji lub w tzw. terytoriach
    zamorskich. W metropolii stacjonuje 2. pułk cudzoziemskiej piechoty (2.REI), 1.
    pułk cudzoziemskiej kawalerii (1.REC-pancerny), 6. pułk cudzoziemskich saperów
    (6.REG) oraz przy kwaterze głównej administracyjno-organizacyjny 1. pułk
    cudzoziemski (1.RE). Pozostałe, rozrzucone po świecie jednostki to: 3. pułk
    cudzoziemskiej piechoty (3.REI) w Gujanie Francuskiej, 13. półbrygada (13.DBLE)
    w Dżibutti, 5. pułk cudzoziemski (5.RE) na atolu Mururoa oraz wydzielony
    pododdział (DLEM) na wyspie Majotta koło Madagaskaru. Z reguły po pewnym
    czasie legionistom proponuje się zmianę jednostki. W ten sposób w czasie
    pięcioletniego kontraktu zmieniają oni dwa, a czasem nawet trzy razy miejsce
    stacjonowania. Można jednak całe 5 lat odsłużyć w tym samym pułku z wyjątkiem
    zamorskich, ze względów zdrowotnych. Kontrakt przewiduje co prawda co najmniej
    roczny pobyt w jednostce zamorskiej, ale często zostaje to zaliczone podczas
    wyjazdów w tzw. compagnie tournant - kompaniach należących do jednostek
    stacjonujących w metropolii, ale przydzielonych okresowo do bazujących w
    zamorskich terytoriach.
    Szkolenie w Legii jest bardzo wszechstronne i nie ogranicza się jedynie do wąskiej
    specjalności. Przykładem niech będzie, iż kursy narciarskie, wspinaczki, zajęcia w
    ośrodkach commando, a nawet płetwonurkowanie, nie są zarezerwowane jak w
    innych armiach tylko dla np. wojsk specjalnych lecz biorą w nich udział oprócz
    spadochroniarzy i piechoty Legii także saperzy 6.REG, jak i załogi wozów bojowych
    1.REC. Po dwóch latach służby można zostać wytypowanym na kurs podoficerski, a
    po jego pozytywnym ukończeniu otrzymać stopień kaprala. W czwartym roku służby
    możliwe jest zdobycie w podobny sposób stopnia sierżanta. Szkolenie podoficerskie
    odbywa się w 4 pułku cudzoziemskim. Legia posiada również własny ośrodek
    szkolenia commando i działania w terenie pustynnym w Dżibutti, ośrodek
    commando przygotowujący również pod kątem walki w terenie dżunglowym - jeden
    z najlepszych na świecie - w Gujanie Francuskiej i ośrodki szkolenia płetwonurków
    bojowych. Prowadzi także we własnym zakresie szkolenie snajperów, operatorów
    przeciwpancernych pocisków kierowanych, załóg wozów bojowych, itp. Legioniści
    korzystają również z ośrodków armii francuskiej i wspólnych terenów poligonowych.
    Wspólnie z żołnierzami z jednostek francuskich uczestniczą regularnie w manewrach
    z udziałem wojsk państw NATO i niektórych państw afrykańskich. Spadochroniarze
    2.REP, 2 pułk cudzoziemskiej piechoty oraz pancerny 1.REC wchodzą w skład sił
    szybkiego reagowania Francji FAR. Pierwszoliniowy charakter Legii powoduje, iż
    właśnie do jej pododdziałów, jako pierwszych, trafia obecnie najnowocześniejszy
    sprzęt i uzbrojenie.
    Legia to jednak nie tylko komandosi i żołnierze jednostek uderzeniowych. W jej
    rozbudowanej strukturze służą także cudzoziemcy ochotnicy, którzy po jakimś
    okresie na bardziej bojowych stanowiskach, zdobywają uprawnienia z zakresu
    administracji - np. księgowego, zawód drukarza, kreślarza lub fotografa w 1.RE, w
    1.REC i niektórych pozostałych, wszelkie specjalności związane z mechaniką
    samochodową. w 5.RE zawody budowlane, czy w końcu umiejętności kucharza,
    sanitariusza lub magazyniera... - jak w każdej armii.
    Wielu ochotników przyciąga do Legii Cudzoziemskiej mit o wysokich
    zarobkach, oferowanych za służbę pod francuskim sztandarem. Początkowo żołd
    szeregowego legionisty jest jednak bardzo niski. Rośnie wraz z wysługą lat,
    podwyższeniem stopnia i kwalifikacji. Do tego dochodzą tzw. dodatki outre mer za
    służbę w terytoriach zamorskich. Wysokość pensji jest różna także w zależności od
    jednostki, w której się służy. W Europie najlepiej opłacani są spadochroniarze 2.REP.
    Najniższe otrzymują żołnierze 2.REI - żołd legionisty służącego w 13.DBLE jest
    około dwa razy wyższy. Sierżant o pięcioletnim stażu, podczas służby w Dżibutti,
    może otrzymać nawet do ok. 20 000 franków miesięcznie, co jest poważną sumą
    nawet na warunki francuskie. Nie każdy jednak zostaje podoficerem i nie każdemu
    udaje się trafić do najlepiej płatnych, choć ciężkich jednostek. Przy braku szczęścia
    można pięcioletni kontrakt zakończyć z zerowym bilansem - pomijając trud i
    niebezpieczeństwa, których nie da się przeliczyć na pieniądze - niewielu naprawdę
    dorobiło się na francuskim żołdzie.
    Po odbyciu pięcioletniego kontraktu, z dobrą opinią można przedłużyć go o rok,
    dwa lub nawet o kolejne pięć lat. Zwalniający się do cywila mogą otrzymać prawo do
    stałego pobytu we Francji z możliwością legalnego podjęcia pracy na jej obszarze.
    Służba w Legii nie jest jednak równoznaczna z otrzymaniem obywatelstwa
    francuskiego - można się o nie starać po odbyciu służby, jako cywil, ewentualnie
    posiadając dużą wysługę lat w Legii. Piętnastoletnia służba w Legii Cudzoziemskiej
    uprawnia do otrzymania emerytury wojskowej, także poza granicami Francji.
    "Wieczni legioniści" - najstarsi i najbardziej zasłużeni, trafiają do ośrodka imienia
    kpt. Danjou, 12 km od Aixen-Provence pełniącego rolę czegoś w rodzaju domu
    starców Legii. Przed przyjęciem muszą jednak przejść badania lekarskie i złożyć
    przyrzeczenie, iż będą w ośrodku pracowali. Zajmują się m.in. introligatorstwem,
    wyrobem różnego rodzaju pamiątek, pracą w winnicy i produkcją wina Cote de
    Provence.
    LEGIA MOŻE WYBIERAĆ
    Co roku do bram punktów werbunkowych francuskiej Legii Cudzoziemskiej
    puka kilka tysięcy ochotników, których przyciąga jej mit, czasem pociąg do
    służby wojskowej, a czasem tylko chęć zdobycia w ten sposób pieniędzy i
    odwiedzenia egzotycznych krajów. Co rok ponad dwie trzecie z nich odchodzi z
    kwitkiem. Legia ma w czym wybierać i wybiera tych, którzy najlepiej spełniają
    postawione przez nią warunki.
    Według ostatnich danych w jednostkach Legii Cudzoziemskiej służą
    reprezentanci około 120 narodów, w przeważającej części biali, ale także
    czarnoskórzy, żółci i Latynosi.
    Wyjątek stanowią Francuzi, a jeszcze kilka lat temu "ludzie radzieccy". Tych
    ostatnich nie było ze względu na umowę zawartą z ZSRR w 1945 roku, w której
    Francja zobowiązała się nie przyjmować do Legii radzieckich obywateli. ZSRR
    jednak już nie ma, a z Francji parę lat temu płynęły wieści o napływie ochotników z
    Wspólnoty Niepodległych Państw. Francuzi natomiast, tak jak robili to przez ostatnie
    sto sześćdziesiąt kilka lat, wstępują do Legii wbrew zakazowi, podając się za
    francusko-języcznych obcokrajowców: Szwajcarów, Belgów, Monakijczyków czy
    Kanadyjczyków.
    Legia stara się utrzymać międzynarodowy charakter, ale nie ma tu ścisłych limitów.
    Po II wojnie światowej prawie połowę stanu wypełnili Niemcy, potem obliczono, iż
    większość stanowią Anglosasi, w następnych latach długo wiedli prym legioniści
    francuskojęzyczni, ostatnio zaś - po otwarciu granic - zauważono zwiększenie liczby
    ochotników z Europy Wschodniej. Informacje z przed sześciu lat mówiły wręcz, że
    około dwie trzecie ochotników to przybysze z byłych krajów komunistycznych, a
    wśród nich ponad 30% przyjętych stanowili Polacy. Dla samej Legii jednak
    narodowość, rasa, wyznanie czy pochodzenie ochotnika są najmniej ważne. Zasadą
    tej formacji jest nierozróżnianie rekrutów pod tym względem, z chwilą wcielenia
    stają się po prostu i wyłącznie żołnierzami. Bezpaństwowość ma być od tej chwili
    zastąpiona przywiązaniem do Legii i jej sławy.
    "Gdybyśmy chcieli, moglibyśmy wystawić bez trudu stutysięczną armię złożoną z
    ludzi wszystkich języków i ras..."
    ppłk Richard Pan
    Kwatera Główna Legii Cudzoziemskie
    Werbunek do Legii Cudzoziemskiej odbywa się tylko na terenie Francji, choć
    uczyniono wyjątek dla pewnej liczby indiańskich ochotników, których przyjęto do
    3.REI bezpośrednio w miejscu jego stacjonowania, tj. w Gujanie Francuskiej. W
    Metropolii działa 25 punktów werbunkowych (PRLE) - w zasadzie w każdym
    większym mieście Francji znajduje się biuro rekrutacyjne. Można do nich trafić
    zgłaszając się nawet do jakiegokolwiek posterunku policji lub armii francuskiej jeżeli
    potrafi się tam wytłumaczyć w miejscowym języku czego się szuka. Czasem
    wystarczy powtórzyć kilkakrotnie "Legion Etrangere" by telefonicznie ściągnięto
    kogoś kompetentnego.
    W punkcie werbunkowym wartownik "na dzień dobry" zabiera paszport i kieruje
    do poczekalni ozdobionej zdjęciami legionistów różnych rodzajów wojsk, najczęściej
    na tle egzotycznych pejzaży. Tu wyświetla się film video o służbie w Legii i jej
    misjach, w kilku wersjach językowych. Spotkanie z Legią zaczyna się od wstępnej
    weryfikacji - trzeba mieścić się w przedziale wiekowym od 18 do 40 lat (ale w
    praktyce rzadko zdarza się przyjęcie kogoś więcej niż 30-letniego) i przejść
    pozytywnie wstępne oględziny lekarskie. Dokumenty tożsamości nie są teoretycznie
    wymagane, ale ich brak może wzbudzić podejrzliwość i utrudnić przyjęcie, a
    przynajmniej je wydłużyć. Jeśli są, trafiają do depozytu. Teraz ochotnik czeka aż
    zbierze się odpowiednia liczba takich jak on. Przez ten czas przebrany w stare
    wojskowe dresy przebywa wewnątrz jednostki, przy której znajduje się biuro
    rekrutacyjne, jest tam także żywiony i w zasadzie nie musi nic robić, ale też nie może
    opuścić koszar. Czas mija na wizytach u lekarzy i najczęściej... sprzątaniu.
    Kiedy grupa ochtoników jest już odpowiednio duża kieruje się ją do Aubagne
    koło Marsylii, gdzie odbywa się właściwa selekcja kandydatów do służby w
    najbardziej osławionej formacji świata. Do niedawna obliczano, iż przeciętnie na
    jedno miejsce przypadało czterech-pięciu kandydatów. Dziś do Legii dostaje się
    jeden - dwóch na dziesięciu ochotników. Tylko w całym 1993 r. do punktów
    werbunkowych zgłosiło się ponad 10 tysięcy cudzoziemców, z których Legia wybrała
    około półtorej tysiąca.
    W Aubagne, gdzie mieści się kwatera główna Komendy Legii Cudzoziemskiej i
    główne biuro rekrutacyjne, przyszli legioniści przez ponad dwa tygodnie przechodzą
    szereg badań psychologicznych, zdrowotnych, testów sprawdzających znajomość
    języka francuskiego (nie jest ona jednak wymagana) oraz wiedzę ogólną. Preferowani
    są kandydaci, którzy mają już jakieś doświadczenie wojskowe (choć czasem spotyka
    się opinię, iż Legia woli "świeżych" ochotników) oraz uprawiający wcześniej jakieś
    sporty, najlepiej biegowe. Ochotnik nie może być homoseksualistą ani narkomanem.
    Dodatkowym wymaganiem jest jak najmniejsza liczba blizn na ciele - szczególnie te
    mogące świadczyć o próbach samobójczych i samookaleczenia z reguły wykluczają
    chętnego. Spawdzane jest też posiadanie i ilość tatuaży, liczonych raczej na minus dla
    kandydata.
    Najwięcej czasu poza badaniami lekarskimi zajmuje szereg przesłuchań
    sprawdzających przeszłość kandydata, znane wśród polskich legionistów jako
    "gestapo". Prowadzone według schematu "powiedz, bo my i tak wszystko wiemy"
    wymagają opowiedzenia o sobie wszystkiego, od A do... bramy biura werbunkowego
    Legii. Z pomocą tłumacza francuscy oficerowie wypytują o najróżniejsze fakty z
    życia ochotnika, by otrzymać jak najdokładniejszy obraz angażowanego człowieka.
    Czasem są to serie powtarzających się, precyzyjnych pytań, mających za zadanie
    przyłapać kandydata na ewentualnym kłamstwie, czasem pytania o szczegóły,
    których nikt nie jest w stanie sprawdzić, a czasem... przesłuch**ący potrafi zaskoczyć
    doskonałą znajomością faktów, o które pyta. W zasadzie nikt spoza grupy
    przesłuch**ącej nie wie do końca, co decyduje o zaakceptowaniu przez nich
    kandydata. Podobne odpowiedzi mogą raz zadecydować o przyjęciu, innym razem
    wydaje się, iż wyeliminowały kandydata...
    Wbrew rozpowszechanianym opiniom Legia nie jest przytułkiem dla wszelkiej
    maści przestępców. Ochotników jest tylu, iż nie ma powodu przyjmować byle kogo.
    "Nie znaczy to -jak powiedział płk Legii Cudzoziemskiej Pierre-Jean Seigneur - że
    legioniści nigdy nie popełnili jakiegoś przestępstwa, ale pokażcie mi armię, w której
    żaden żołnierz nie ma niczego na sumieniu. A jeśli jakiś pracownik przemysłu
    samochodowego dopuścił się czynu karalnego, to czy będzie ktoś winił zakłady
    Renault?" ("Reuters" 1989-08-20).
    Niemniej zdarzają się jeszcze sporadyczne wypadki przyjęcia ochotnika, który w
    swoim kraju wszedł w kolizję z prawem. Jeżeli ma on szczęście zostać uznanym
    przez komisję rekrutacyjną za bardzo dobry materiał na żołnierza, przestępstwo nie
    należy do kategorii szczególnie ściganych, a Legia sprawdzi, że nikt nie udowodni, iż
    trafił on w jej szeregi, może być ewentualnie przyjęty jako tzw. anonymat. Zmienia
    mu się wtedy na okres od roku do trzech lat personalia (przewidywany czas
    zamknięcia poszukiwań w ojczystym kraju lub przerwanie poszukiwań przez policję)
    i zabrania kontaktów ze świarem zewnętrznym (zakaz korespondencji, nie udzielanie
    przepustek ani urlopów). Po tym okresie musi on jednak wrócić do swego dawnego
    nazwiska. Legia obecnie unika raczej tego typu operacji i możliwości wyniknięcia z
    nich problemów. Praktycznie wszyscy ochotnicy sprawdzani są na listach
    poszukiwanych m.in. przez Interpol i jeśli znajdują się na nich lub przyznają się do
    przestępstwa, przekazywani są policji.
    Na tym etapie, po wykruszeniu już niektórych ochotników, pozostali otrzymują
    zielone patki oznaczające - czego często nie wiedzą - wstępne zatwierdzenie
    przyjęcia do Legii. Spośród nich ta część, która otrzyma czerwone zostaje ostatecznie
    zakwalifikowana. Przedtem jednak muszą przejść testy sprawnościowe, które wskażą
    najlepszych. Bieg na 100 i 600 metrów, bieg na 3-5 km, wykonanie maksymalnej
    liczby pompek w czasie 2 minut, tak samo przysiadów, a potem "brzuszków",
    pływanie na 100 m to sprawdziany, podczas których nie ma określonych norm, lecz
    trzeba dać z siebie wszystko, by okazać się lepszym od tylu, z ilu Legia chce jeszcze
    zrezygnować.
    Całość procesu selekcyjnego kończy się rozmową kwalifikacyjną. Legia nie
    werbuje nikogo na siłę, nie podsyca iluzji - rozczarowani sprawiają tylko kłopoty.
    Kandydatom opisuje się historię Legii, regulaminy, dzisiejszy statut tej formacji,
    przebieg służby i płace. Ci, którzy przeszli pozytywnie przez wszystkie etapy selekcji
    podpisują pięcioletni - najkrótszy z możliwych - kontrakt na służbę w Legion
    Etrangere. Część odpadnie jeszcze podczas szkolenia podstawowego, pozostali po
    jego zakończeniu dostaną ostatnią, jednorazową szansę na odejście, zanim zostaną
    wcieleni do którejś z bojowych jednostek. Tym, którym się nie udało w Aubagne
    Legia nie udziela żadnej pomocy, oprócz biletu na przejazd do miasta, w którym
    zgłosili się do punktu werbunkowego. Dalszy los, powrót do swych krajów, to już
    problem nieprzyjętych, czyli w większości tych, którzy próbowali stać się
    legionistami...
    * * *
    Polskie prawodawstwo - być może nieżyciowe - zabrania jednak wstępowania do
    Legii Cudzoziemskiej. Art. 237 Ustawy o powszechnym obowiązku obrony
    Rzeczpospolitej Polskiej mówi: "Obywatel polski, który przyjmuje bez zgody
    właściwego organu państwowego obowiązki w obcym wojsku lub w obcej
    organizacji wojskowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 5...".
    Szczególnie surowo karane są osoby, które wstępując do Legii Cudzoziemskiej
    uniknęły obowiązkowej służby zasadniczej w Wojsku Polskim.
    SZKOŁA LEGII
    Każdy ochotnik przyjęty do francuskiej Legii Cudzoziemskiej jest traktowany
    jednakowo i w ten sam sposób rozpoczyna swą służbę pod zielono-czerwonym
    sztandarem. Każdy, niezależnie od swych wcześniejszych doświadczeń
    wojskowych, pełnionych funkcji i stopnia w innych armiach, staje się najpierw
    nawet nie szeregowym legionistą, a tylko engages volontaire - zaangażowanym
    ochotnikiem. Każdy musi przejść twarde szkolenie unitarne w 4. Pułku
    Cudzoziemskim zwanym szkołą lub foyer Legii.
    Przez 4. Regiment Etrangere, którego baza znajduje się w m. Castelnaudary na
    południu Francji, co roku przewija się około 1700 nowo wcielonych ochotników. W
    Castel - jak popularnie określają to miejsce legioniści - odbywa się wstępne szkolenie
    podstawowe (Instruction) mające przygotować do dalszej służby w pułkach
    bojowych. Co tydzień trafia tam 30-50 osobowa grupa przyszłych żołnierzy Legii
    Cudzoziemskiej. Pobyt w 4.RE rozpoczyna się od zapoznania z francuskimi
    stopniami wojskowymi i ogólną organizacją pułku, powtórzenia niektórych badań
    lekarskich oraz szczepień ochronnych. Pierwsze kilka dni poświęconych jest na
    aprowizację i podział w pododdziałach oraz sprawdzenie sprawności fizycznej.
    Instruktorzy dokładnie zapisują wyniki poszczególnych ochotników uzyskane
    podczas biegu w ciągu 12 minut, wspinania po linie, podciągnięć na drążku oraz
    kilku dodatkowych ćwiczeń zależnych od inwencji przełożonych. Wyniki te mają
    wskazać jakiego natężenia treningów wymagają poszczególni żołnierze, a także
    potrzebne są do określenia nabytej w czasie szkolenia sprawności, przez porównanie
    z wynikami osiągniętymi po jego zakończeniu.
    Nowi ochotnicy wcielani są do jednej z trzech kompanii CEV - Compagnies
    Engages Volontaires. Do każdego plutonu przydzielany jest 1 oficer, 3-4 sierżantów i
    3-5 kaprali-instruktorów. Ochotnicy są wymieszani pod względem
    narodowościowym, ale dowódcy starają się komponować pododdziały w ten sposób,
    by złożone były z par, w których ochotnikowi nieznającemu języka francuskiego
    towarzyszy ochotnik francuskojęzyczny. Podczas przyjmowania do Legii znajomość
    tego języka nie jest wymagana, gdyż zakłada się, iż będzie on poznawany podczas
    zajęć szkolenia podstawowego. Faktem jest jednak, że od pierwszego dnia w Castel,
    wszystkie komendy wydawane są po francusku, a ich wykonanie jest egzekwowane
    niezależnie od tego czy zostało zrozumiane, czy nie.
    Pierwszy miesią to szkolenie w warunkach poligonowych na tzw. "farmach" (Bel
    Air, La Jasse, Le Bertrandou) położonych 15-25 km od koszar, bez kontaktu z innymi
    plutonami i resztą pułku. Panują tam surowe warunki bytowe - "farmy" to proste
    budynki z białego kamienia, pozbawione ogrzewania i jakichkolwiek innych wygód.
    Ten miesiąc to przede wszystkim szkolenie pojedynczego żołnierza, szkolenie
    fizyczne w terenie, nauka składania i rozkładania karabinka FA MAS, pierwsze służby
    i dyżury oraz prace porządkowe. Szczególny nacisk kładzie się na marsze terenowe z
    pełnym wyposażeniem. Pierwszy tydzień zamyka marsz na dystansie 15 km, drugi i
    trzeci na 20 km, o ostatni, czwarty kończy się tzw. Marche Kepi Blanc (Marsz
    Białego Kepi). Odbywa się on podczas dwudniowych ćwiczeń taktycznych w
    górzystym terenie. Plutony ochotników w pełnym oporządzeni, z bronią i plecakami
    pokonują odcinek 50-70 km. po ukończeniu marszu, grupa wraca do Castel.
    Tego dnia po raz pierwszy engages-volontaires spotykają się z dowódcą pułku i
    swym dowódcą kompanii na uroczystości Remize de Kepi Blanc. Nocą, w świetle
    pochodni odbywa się wręczanie białych kepi Legii - od tego momentu ich posiadacze
    stają się już prawdziwymi legionistami. Pułkownik dowodzący 4.RE wita ich w
    wielkiej rodzinie Legii Cudzoziemskiej a jej nowi żołnierze recytują po francusku
    swój Kodeks Honorowy (Code d'honnoeur de legionaire), w pierwszych słowach
    którego jest mowa o "służeniu z honorem i wiernością".
    Dalsze szkolenie odbywa się po zakwaterowaniu legionistów już w samych
    koszarach Lapasset 4.RE.
    Drugi miesiąc "instrukcji" to nauka z wykorzystaniem sal wykładowych, krytych i
    otwartych strzelnic oraz na specjalnym torze przeszkód. Po raz pierwszy odbywa się
    strzelanie z kbk FA MAS, poprzedzone szeregiem ćwiczeń z wykorzystaniem
    elektronicznych symulatorów strzału. Rekruci zapoznawani są także z pozostałymi
    modelami broni strzeleckiej wykorzystywanymi w Legii (km M52, granatniki LRAC i
    Apilas, pistolet MAC50, itp.) oraz z wybranymi typami broni obcej. Dużo czasu
    poświęca się na trening musztry oraz pokonywanie toru z 19 różnymi przeszkodami -
    i oczywiście marsze. Ostatni z reguły tydzień drugiego miesiąca to trening górski w
    starym forcie w Camurac u podnóża Pirenejów. Poza poligonowym szkoleniem
    ogólnowojskowym odbywa się wtedy także nauka jazdy na nartach - w miesiącach
    zimowych, lub wspinaczki - w pozostałym okresie roku.
    Pozostałe dwa miesiące to dalsze szkolenie wojskowe, w czasie którego powinny
    się odbywać m.in. zajęcia ze szkolenia chemicznego, saperskiego i dużo zajęć z
    taktyki. W praktyce bywa z tym ostatnio bardzo różnie. Od samego początku duży
    nacisk kładziony jest tylko na wprowadzanie bardzo rygorystycznej dyscypliny oraz
    na zajęcia z języka francuskiego: naukę słów i wyrażeń (komend), a oprócz tego
    francuskich piosenek i marszów wojskowych. Według doniesień polskich
    legionistów, którzy przechodzili Instruction w Castel, w ostatnim okresie poziom
    typowego szkolenia wojskowego znacznie się obniżył w stosunku do lat ubiegłych.
    Większość zajęć nie ma charakteru nauczania, lecz tylko zapoznania z tematem,
    minimalna jest liczba odbywanych strzelań ostrą amunicją (zaledwie 3-4 w ciągu 4
    miesięcy), walka wręcz to zaledwie 1-2 godziny podczas całego pobytu w Castel.
    Polscy ochotnicy, którzy odbyli wcześniej służbę zasadniczą w dobrej, ale wcale nie
    elitarnej jednostce liniowej Wojska Polskiego, z reguły przewyższają wojskowymi
    umiejętnościami swych kaprali instruktorów. Ci, którzy oczekiwali, iż wstępując do
    Legii staną się naprawdę profesjonalnymi żołnierzami, w Castel często się
    rozczarowują. Cztery miesiące szkolenia wstępnego średnio przygotowują pod
    względem fachowym, nawet legendarne wyczerpujące treningi kondycyjne Legii
    podobno znacznie złagodniały. Jeszcze w połowie lat dziewięćdziesiątych każdy
    dzień żołnierza CEV zaczynał się od 4-8 km biegu. Kolejni engages-volontaires byli
    bardzo zdziwieni tą informacją. nie przypominali sobie też, aby przechodzili sporą
    część z przewidzianych programem ćwiczeń taktycznych.
    Jedyne na co nie można narzekać w Castel, to brak prac porządkowych - sprzątanie
    wydaje się być zajęciem częstszym niż szkolenie wojskowe. Nadal na porządku
    dziennym jest brutalne traktowanie podwładnych przez przełożonych, szczególnie
    gdy nie rozumieją francuskich komend - rzecz uznawana dotąd jako element
    specyfiki szkolenia w Legii, ale szkolenia prawdziwego, mającego na celu stworzenie
    zahartowanego psychicznie i fizycznie, również doskonale przygotowanego fachowo
    żołnierza.
    Koniec szkolenia podstawowego w Castel to szereg egzaminów sprawdzających
    poziom nabytej przez legionistów wiedzy. Zaczyna je podczas 4-5 dniowych ćwiczeń
    tzw. Red - marche (marsz na odcinku ponad 100 km, z bronią i wyposażeniem, w
    terenie górzystym). Po nim odbywają się dwa biegi TAP (Troupes Aeroportees -
    oddziały powietrzno-desantowe), czyli według norm dla francuskich
    spadochroniarzy. Pierwszy, zwany "feta" to pokonywanie 1500 m na czas z
    dwunastokilogramowym plecakiem, a zaraz po nim drugi - także z plecakiem, ale już
    na 8 km. Następne zaliczenie to pokonywanie "parcoursu combat" czyli toru
    przeszkód oraz powtórzenie sprawdzianu sportowego jaki odbywał się po przyjęciu
    do Legii. Do tego dochodzi egzamin ze strzelania, wiedzy ogólnowojskowej oraz
    test, podczas którego legionista musi wykazać opanowanie kilkuset słówek
    francuskich. Z reguły dochodzi do tego jeszcze sprawdzian znajomości historii Legii
    Cudzoziemskiej.
    Ostatnie dni w Castel to prace porządkowe, zdawanie rejonu zakwaterowania oraz
    pożegnanie z kadrą dowódczą pododdziału, które najczęściej odbywa się w jednym z
    cywilnych lokali Castelnaudary. Wcześniej, przez cały pobyt w 4.RE w zasadzie nie
    udziela się żołnierzom żadnych przepustek, chociaż ostatnio zdarzają się przypadki
    grupowych wyjść "do miasta", oczywiście w mundurach wyjściowych, pod nadzorem
    dowódcy... na 2-3 godziny. Co miesiąc legioniści otrzymują około 1500 franków - ale
    nie do ręki, lecz na konto, z którego mogą je odebrać dopiero odchodząc z 4. Pułku.
    Na podstawie wyników uzyskanych przez żołnierzy na egzaminach końcowych
    sporządzana jest specjalna lista rankingowa (CTE00). Według tej listy, po
    przewiezieniu do Aubagne, legioniści meldują się kolejno u oficera w stopniu
    pułkownika (colonel) by otrzymać przydział do jednostek bojowych. Najlepsi mają
    prawo wyboru jednostki, choć nie zawsze jest to respektowane. Jest to też ostatni
    moment na rozwiązanie kontraktu. Taką decyzję przełożeni starają się wybić z głowy
    rezygnującemu różnymi sposobami, ale wbrew stwarzanym przez nich pozorom, nie
    mogą - w tym jednym przypadku - postawić na swoim. Różne są opinie na temat
    możliwości wymuszenia przez legionistę takiego przydziału jednostki jakiego sobie
    życzy. Z jednej strony pozytywnie oceniana jest postawa świadcząca o tym, że
    żołnierz wie czego chce. Z drugiej - ma on służyć tam gdzie wyśle go Legia i nawet
    alternatywa np. "albo trafię do spadochroniarzy, albo rezygnuję" nie musi złamać
    przełożonych.
    Wśród Polaków (jak zapewne i wśród innych narodowości) znacznie więcej jest
    tych, którzy przeszli 4-miesięczną "instrukcję" w Castel, niż takich, którzy odbyli
    pełny, 5-letni kontrakt w Legii Cudzoziemskiej. Wśród drugich często spotyka się
    opinię o pierwszych, że to mięczaki, ludzie o słabych charakterach i zbyt delikatnej
    psychice by przetrwać "szkołę" Legii. Wydaje się jednak, że poza takimi
    przypadkami, wielu to ludzie rozczarowani. Ktoś kto ma za sobą służbę w dobrej
    jednostce lub choćby odpowiednią wiedzę na temat intensywności i zakresu
    szkolenia w formacjach mieniących się doborowymi, ma prawo poczuć się
    rozczarowanym, gdy zamiast oczekiwanego - nawet brutalnego - profesjonalizmu
    trafia na przeciętność w brutalnej otoczce, a do ręki częściej otrzymuje miotłę niż
    karabin. Nawet gdyby później miał trafić do naprawdę elitarnych jednostek Legii...
    Pierwszy krok
    Nieżyciowe przepisy głoszą: zgodnie z rozporządzeniem Rady
    Ministrów z marca 1993 roku polscy obywatele mogą przyjąć
    obowiązki w obcym wojsku lub obcej organizacji wojskowej po
    uzyskaniu zgody właściwego organu, jakim jest - w zależności od
    sytuacji - minister spraw wewnętrznych, minister obrony narodowej
    lub konsul Rzeczpospolitej Polskiej. Decyzję w sprawie przyjęcia
    służby w obcym wojsku wydaje się na pisemny wniosek obywatela
    polskiego. Wniosek taki powinien zawierać w szczególności
    określenie obcego wojska, w którym obywatel polski ma zamiar
    przyjąć służbę oraz wskazanie państwa, w którym służba ta będzie
    pełniona. Zgoda jest wydawana jedynie wówczas, gdy służba w
    obcej formacji nie narusza interesów państwa i nie jest zakazana
    przez prawo międzynarodowe. Nie jest ona natomiast udzielana
    obywatelom polskim, podlegającym z mocy prawa obowiązkowi
    służby wojskowej, jeżeli zainteresowany jest: poborowym;
    żołnierzem rezerwy, któremu wydano kartę mobilizacyjną; został
    skazany prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo uchylania
    się od obowiązku służby wojskowej, za nie zgłoszenie się do służby
    lub samowolne jej opuszczenie. Takiej zgody nie otrzymają także
    ci, którzy odbywali, bądź odbywają służbę zastępczą.
    Powyższe zasady są ustanowione przepisami rozporządzenia Rady
    Ministrów z 24 marca 1993 roku w sprawie udzielania zgody na
    przyjmowanie obowiązków w obcym wojsku lub obcej organizacji
    wojskowej (opublikowanego w Dzienniku Ustaw RP nr 25 z 5
    kwietnia 1993 roku pod poz. 111). UWAGA! W świetle tych
    przepisów służba w Legii Cudzoziemskiej bez wspomnianej wyżej
    zgody jest karana sądownie! Załóżmy jednak, że taką zgodę
    dostałeś (cha, cha, cha)...
    Nie jest problemem trafić do Legii. W każdym większym mieście
    Francji znajduje się biuro rekrutacyjne (PRLE). Najbliższe Polsce
    jest w Strasburgu. Adres: QUARTIER LE COURBE, Rue
    D'OSTENDE, 67000 STRASBOURG, tel. 3-88-61-53-33. Nawet
    żandarm pokaże Ci drogę do takiego biura. Werbunek odbywa się
    tylko na terenie Francji (wyjątek: Gujana Francuska). Takich
    punktów werbunkowych jest we Francji łącznie 25. Na wejściu w
    takim biurze zabierają Ci paszport w depozyt (do sprawdzenia w ich
    biurze statystycznym, czy nie ściga Cię Interpol) i oficer dyżurny
    prowadzi Cię do małej salki, jakby poczekalni. Tam na ścianach
    poprzyglądasz się fotkom z historii Legii, egzotycznych krajów,
    mundurom legionistów. Jak już się nacieszysz widoczkami, będziesz
    wywalał gały na propagandowe filmy o Legii, służbie w niej,
    misjach, historii i temu podobnym ciekawym clipom. Wstępna
    weryfikacja, którą musisz przejść, aby zakwalifikować się dalej to
    przede wszystkim musisz się zmieścić w przedziale wiekowym 18-
    40 lat. Ale raczej nie ma na co liczyć dziadek po 30-tce.
    W porządku! Zakwalifikowałeś się! Teraz będzie Cię oglądał oficer.
    Masz przegrane, jak od razu zauważy sznity albo dziargi.
    Samookaleczenia natychmiast wykluczają ochotnika. Tatuaże też
    niezbyt mile widziane - kojarzą się ze światem przestępczym.
    Lepiej zawczasu pozbyć się potencjalnego kryminalisty. Legia może
    wybierać... Co miesiąc do biur rekrutacyjnych trafia kilkuset i
    więcej chętnych. Ze wstępnie zakwalifikowanych z 6000-8000
    zostaje po roku 1500-1700 ochotników. Tych co odpadną przed
    wstępnym zakwalifikowaniem jest dziesiątki tysięcy. Oficer oprócz
    zebrania szczegółowych informacji o Tobie, przeprowadzi też
    wstępny wywiad, który oceni, czy masz w miarę równo pod
    sufitem. Jesteś normalny - wedle oceny oficera - więc czekasz teraz
    z resztą ochotników, których się trochę zebrało, na transport do
    Aubagne 15 km od Marsylii. Tam znajduje się kwatera główna
    Francuskiej Legii Cudzoziemskiej, główny punkt werbunkowy i tam
    stacjonuje 1. Regiment Etrangere (1. RE) -1 Pułk Legii
    Cudzoziemskiej. Tu zaczyna się magiel. Albo jak wolisz gestapo.
    Przez dwa tygodnie będziesz piłowany na różne sposoby. Testy
    psychotechniczne i na inteligencję, maglowanie przez oficera, czyli
    właśnie gestapo. Wszystko to, po to, aby wiedzieć o Tobie jak
    najwięcej i uzyskać Twój pełen obraz i wizerunek psychologiczny.
    Sprawdzą ponownie (mogli się niedoszukać - czy nie ściga Cię
    Interpol). Ćpuny, pijaki, świry i pedały odpadają. Będziesz pytany o
    różne głupoty, czasem zagnają Cię w ślepy zaułek w serii pytań, po
    to, by udowodnić Tobie, że kłamiesz. Wśród pytających oficerów są
    też Polacy. Mając słabe wykształcenie możesz mieć kłopoty. Jest
    mnóstwo ochotników lepiej wykształconych od Ciebie. Ten kto w
    życiu nie potrafi sobie poradzić w codziennym życiu (bo go
    dziewczyna rzuciła, ojciec go nie lubi) to tym bardziej sobie w Legii
    nie poradzi. Na ponad 100 ochotników zostaje może z 10-ciu.
    Przechodzisz przez testy sprawnościowe: biegi na 100 m i 600m,
    bieg na 5 km, przysiady, pompki, brzuszki na czas plus pływanie na
    100m. Przeszedłeś przez to wszystko. Dostajesz zielone patki na
    kołnierz munduru. To oznacza, że zostałeś wstępnie przyjęty do
    Legii. Masz czerwone -jesteś obiema nogami w Legii. Pamiętaj po
    co tu przyjechałeś. Wielu infantylnych mięczaków odeszło, bo nie
    dostosowali się, nie sprostali lub byli zwyczajnie za ciency. Wrócili
    mówiąc, że Legia to*****nia, bo nie chcieli zburzyć własnego
    wyidealizowanego wizerunku twardziela. Jeśli szukasz przygody, to
    pamiętaj że czasy wojen Legii się skończyły: były Indochiny, Czad,
    Kongo, Algieria, Irak.
    Jeśli szukasz pieniędzy, to kokosów na początku tu nie zarobisz.
    Jeśli chcesz coś wynieść z Legii w portfelu, będziesz musiał wyrzec
    się wielu rzeczy. Na początku dostajesz 1500 franków, kiedy jesteś
    już w pułku masz 2200 franków. Za rok będzie to 4500 franków.
    Szeregowy z przeszkoleniem spadochronowym dostaje 3600
    franków, kapral 6000 F, chief corporal 6300 F. Zamorska służba jest
    dużo lepiej opłacana: w Dżibutti dostaniesz 8000 franków, jako
    kapral 15000 F, sierżant dostaje tam 22000 F, a adiutant 37000 F
    (od red.: w chwili obecnej stawki są już inne). No więc jak?
    Decydujesz się? Jeśli uważasz, że to za mało to widać od razu, że
    jesteś skończony głąb, co w Polsce nie zdobył zawodu (bo mu się
    nie chciało), nie nauczył się obcego języka (z tego samego powodu,
    lepiej było chlać tanie wino, prawda?) i miał za mało ambicji, żeby
    zdobyć solidne wykształcenie. Pamiętaj, że Legia potrzebuje też
    drukarzy, fotografów, instruktorów sportowych, elektryków
    samochodowych, mechaników, kreślarzy, muzyków, magazynierów,
    sanitariuszy jak każda formacja wojskowa. Jeśli nie trafisz do
    liniowej jednostki, być może wylądujesz jako np. kucharz. Legia
    obecnie to już nie ta sama formacja najemna, jedyna na świecie
    uznawana przez naród i państwo, co nawet kilka lat temu. Poziom
    szkolenia i warunki służby bardzo się obniżyły. Beznadziejnie
    przygotowana kadra oficerska wpływa na poziom wyszkolenia
    legionistów. Chorzy są ci, co w swoich bajkach o Legii, której na
    oczy nie widzieli, przyrównują ją do SAS (!), GROMu (!) i innych
    wyspecjalizowanych jednostek! Tak, tak, są tacy psychole.
    Jedziemy teraz na 16 tygodni do 4. Regiment d'Infanterie (4.RE)
    do koszar Quartier Capitan Danjou w Castelnaudary (60 km od
    Tuluzy), zwanym w skrócie Castel...
    Wspomnienia francuskiego spadochroniarza - 1954
    ROCZNICA CAMERON
    (...) Rano przybywamy do ich obozu, w którym kamienie są
    ułożone równo, z dokładnością do jednego milimetra. Legioniści w
    galowych mundurach stoją w równych szeregach przed namiotem
    na obszernym dziedzińcu z ubitego piasku. To na nas tak czekają.
    Ci ludzie nie umieją się obejść, nawet tu, bez placu defilad.
    W kepi i białych kurtkach, z masywnymi naramiennikami w
    barwie czerwonej i zielonej, w białych getrach, z potrójnymi
    odznakami wojskowymi - większość ma na piersiach medale
    zdobyte w walce - nasi gospodarze wyglądają jak obrazek z Epinal,
    z tą chyba różnicą, że żyją. My w naszych zakurzonych mundurach
    robimy przy nich wrażenie chłopów ze wsi.
    Rozlega się dźwięk fanfar, po czym następuje apel na cześć
    legionistów bohatersko poległych w wyprawie meksykańskiej.
    Karabiny maszynowe i bagnety u karabinów błyszczą w słońcu.
    Muzyka rozdziera serca.
    Potem długa cisza. Pułkownik przechodzi sztywno, wolnym
    krokiem, tu i ówdzie przypina odznaczenia na wypiętych piersiach
    legionistów. W skupionym milczeniu cały pułk bierze udział w tej
    okazałej, pompatycznej i pełnej powagi ceremonii.
    Apel na cześć poległych budzi niepotrzebny smutek. I znów
    rozlega się dźwięk trąbki. Ośmiuset żołnierzy stoi z piersią
    wyprężoną jak struna, z twardym spojrzeniem utkwionym prosto
    przed siebie. Zastygli w nieskazitelnej postawie na baczność,
    wyczekują na słowa pułkownika, który gniewnie drepcze przed nimi
    z laseczką trzcinową w ręku. "Honor i wierność, oto jest Legia."
    Legio, patria nostra! - Legia naszą ojczyzną. Ceremonia kończy się
    dzikimi okrzykami. Milczące dotychczas psy Legii zaczynają
    szczekać przeraźliwie.
    Po takich ceremoniach niejeden legionista porwany entuzjazmem
    przedłuża swoją służbę w Legii. Główną siłą armii jest, być może,
    dobra reżyseria.
    Teraz ludzie rozpraszają się po namiotach, gdzie czekają na nich
    długie stoły zastawione potrawami, które nie tylko są obfite, ale i
    wytworne, co rzadko zdarza się w armii. Pod krzyżakami
    stołówdziesiątki skrzyń z butelkami wina i piwa. Uczta się
    rozpoczyna.
    Podają nam pieczone kurczęta, po jednym kurczęciu na każdego.
    Zjadamy tylko najsmaczniejsze kąski, a więc z kurcząt tylko
    skrzydełka. Do połowy opróżnione butelki wina rozbija się dla
    zabawy. My, goście, bierzemy czynny udział w uczcie. Legioniści
    wołają pod naszym adresem: "Niech żyją wojska kolonialne!".
    Około piątej wszyscy - i legioniści, i my - jesteśmy gotowi, czyli
    pijani w sztok. Legioniści intonują kolejno jakieś okropne piosenki,
    polskie, hiszpańskie i niemieckie. Wybuchają i krzyżują się fałszywie
    śpiewane melodie, w których zawsze dźwięczy ton przejmującej
    melancholii. Tematem ich jest albo wyruszenie na pewną śmierć,
    albo utrata kochanej dziewczyny lub ojczyzny... Najstarsi legioniści
    pod działaniem alkoholu i słońca mają łzy w oczach.
    Inni opowiadają o swoim życiu. Są to ciekawe opowieści o
    krwawych walkach, straszliwej biedzie, o nieszczęściach kolejno po
    sobie następujących, a także o mizernych przyjemnościach
    pozbawionych wesela.
    Następuje wieczór i czas skończyć tę sutę agapę. Wielu
    legionistów osunęło się pod stoły; ich wspaniałe jasne mundury są
    poplamione winem. Panuje taki wrzask, że jeden drugiego nie
    słyszy! Niektórzy tańczą ze sobą. W tym stanie, w jakim się
    znajdują, tańczyliby nawet z kłodą drzewa.
    Po licznych uściskach dłoni i przyjacielskich poklepywaniach po
    plecach, z lekka zataczając się opuszczamy obóz; kieszenie mamy
    wypchane cygarami, w rękach nioesiemy butelki. Nawet psy są
    pijane.
    Wsiadamy do samochodów. Nasza mała kolumna rusza
    zygzakiem drogą, która nie wydaje się już prosta. Towarzyszą nam
    życzenia wykrzykiwane gardłowymi głosami. Ach, so,
    Donnerwetter!
    Ciężarówkę jadącą na przedzie prowadzi ten sam plutonowy, który
    wsławił się wyczynami akrobatycznymi w pociągu. Jest jak gąbka
    nasiąknięty alkoholem. I teraz ma zamiar się popisać. "Ruszaj -
    wołają do niego - i ciągnij setką!". Spragnieni jesteśmy wrażeń.
    I rzeczywiście z taką szybkością wóz bierze kolejne zakręty. Ale o
    dziesięć kilometrów od obozu zjeżdża z drogi, wiruje kilkakrotnie i
    po dziesięciu metrach koziołkuje i nieruchomieje; koła obracają się
    w próźni. Wszyscy podnoszą się i natychmiast trzeźwieją. Ciała
    mamy obolałe. Sapiemy ze strachu. Dwóch kolegów leży
    nieruchomo o kilka metrów od samochodu, z którego wyrzucił ich
    silny wstrząs przy upadku. Są bladzi, niemal zupełnie biali. Ktoś
    pyta naiwnie: "Umarli?".
    Teraz z kolei plutonowy blednie. Ten wypadek może go drogo
    kosztować. Tłoczymy się wokół dwóch ciał, potrząsamy nimi,
    wołamy, ale bez skutku. Ktoś proponuje zastosować system
    "policzkowania", rozumując słusznie. Że jeśli istotnie nie żyją, to już
    nie odczują bólu. Grad silnych uderzeń spada na dwóch
    nieszczęśników, do których nagle wszyscy poczuli wielką sympatię.
    Jeden z nich otwiera oczy. "Och, jedź z nami! No, już dobrze."
    Ogarnia nas pijacka czułość. Okazało się w końcu, że obie ofiary
    popadły tylko w omdlenie.
    ZEMSTA LEGII
    (...) Po przybyciu do Tebessy dowiadujemy się, że 1. Regiment
    Etrangere, który luzujemy, stracił podczas ostatniej akcji jedenastu
    ludzi. Wszyscy zginęli od kul. Są oczywiście także ranni. Zdaje mi
    się, że jeśli straty pułku przekraczają pewien procent zabitych
    chyba 33% - musi on być automatycznie zluzowany. Ale jeszcze
    jedna przyczyna decyduje o wyjeździe tych legionistów: historia z
    ostatniej niedzieli.
    Tej niedzieli Legia miała przypadkowo dzień wolny. Pewien starszy
    sierżant zapuścił się w pojedynkę do dzielnicy tubylczej. I został na
    ulicy zakłuty nożami przez Arabów. Nieco później jakiś legionista
    przechodzący tamtędy zobaczyłna asfalcie zwłoki swego szefa,
    obwąchiwane przez psa. Na oczach sklepikarzy, handlarzy,
    tubylców, siedzących przy progu sklepików, legionista podniósł
    ciepłe jeszcze zwłoki, zarzucił je sobie na plecy i przeszedł tak
    niemal przez całe miasto, nim złożył trupa na kwaterze. Gniew. Dać
    się zabić podczas bitwy zgoda, ale zginąć jak pies na ulicy!
    W kwadrans później cała kompania dyżurna w polowych
    mundurach (inni mieli służbę w górach) wpadła do miasta.
    Zemsta! Zemsta!
    Rozwścieczeni zaczęli rozbijać wszystko. Dzielnica arabska stanęła
    w ogniu. Sześćdziesiąt cztery osoby, przeważnie mężczyzn,
    zastrzelono z pistoletów maszynowych lub zakłuto bagnetami, w
    czasie krótszym niż godzina. Reszty dzieła dokonał pożar.
    Legia Cudzoziemska
    pytania
    Najczęściej zadawane pytania
    1.Jak zaciągnąć się do Legii Cudzoziemskiej?
    2.Jakie wymogi stawiana są kandydatom?
    3.Co jeśli mam kryminalną przeszłość?
    4.Co powinienem ze sobą wziąść?
    5.Jak powinienem być sprawny fizycznie i psychicznie?
    6.Jakie są testy w Aubagne?
    7.Co się dzieje, gdy nie zostanę przyjęty?
    8.Czy muszę zmieniać nazwisko?
    9.Czy mogę kontaktować się z rodziną podczas podstawowego szkolenia?
    10.Jaką mam możliwość wyboru regimentu?
    11.Czy Legia Cudzoziemska posiada jednostki specjalne?
    12.Czy mogę posiadać telefon/komputer/samochody itd.
    Jak zaciągnąć się do Legii Cudzoziemskiej?
    1. Kup bilet autobusowy OPEN do Paryża i na miejscu poproś taksówkarza, żeby
    zawiózł cię na Fort de Nogent. Punkt werbunkowy znajdziesz bez problemu, gdyż jest
    dobrze oznaczony ( zresztą widać to dobrze na filmach)
    Jakie wymogi stawiana są kandydatom?
    2. Wymogi przedstawione są na stronie głównej biura rekrutacyjnego Legii
    Cudzoziemskiej - www.br-legion.com/pl
    Co jeśli mam kryminalną przeszłość?
    3. Jeżeli popełniłeś poważne przestępstwa np. morderstwo, napad z bronią w ręku itd.
    nie masz żadnych nasz, abyś stał się legionistą chyba, że uda ci się to zachować w
    tajemnicy przed "gestapoo" co jest niemalże niemożliwe. Ale jeśli się uda i w trakcie
    służby wyjdzie to na jaw to i nie masz się czego obawiać bo swoich się nie wyrzuca.
    Co powinienem ze sobą wziąść?
    4. Stawiając się w jednym z biur rekrutacyjnych powinieneś wziąść niezbędne
    minimum. Czyli zestaw do chigieny osobistej (szczoteczkę, pastę , maszynkę do golenia
    itd.) oraz dowód tożsamości paszport lub dowód osobisty. Dlaczego tylko tyle? Ubranie
    dostajesz od nich, nawet na czas sprawdzianów, jedzenie również i nic więcej nie
    potrzeba do przeżycia 15 dniu. Nadmiar rzeczy zostanie spakowany i oznaczony w
    specjalnym worku. Pieniądze najlepiej weź w czekach podróżnych na wypadek
    kradzieży.
    Jak powinienem być sprawny fizycznie i psychicznie?
    5. Prawda jest taka, że powinieneś być w stanie przebiec 5 km bez zatrzymywania się,
    gdyż co najmniej takie dystanse będziesz biegał na farmie. Ponadto powinieneś
    podciągnąć się 5 razy i być w stanie zrobić 30 pompek.
    Jakie są testy w Aubagne?
    6. Jedynym testem sprawnościowym był test Coopera czyli bieg w ciągu 12 minut.
    Obecnie zastąpiono go biegiem wahadłowym, a co do wyników tego biegu to niewiem
    jakie są limity do zaliczenia. Kolejnymi testemi są testy psychologiczne, inteligencyjne
    oraz mnóstwo przeróżnych testów medycznych m.in. na HIV, na narkotyki oraz robią
    prześwietlenia x.
    Co się dzieje, gdy nie zostanę przyjęty?
    7. Jeżeli nie zostajesz przyjęty to twoje nazwisko nie pojawi się w liście wczytywanych i
    zostaniesz poproszony o odbiór swoich rzeczy (radzę dobrze sprawdzić czy niczego nie
    brakuje np. pieniędzy). Zostaną ci przedstawione powody dla których twoja
    kandydatura nie została przyjęta. Jeśli są to powody z kondycją fizyczną lub osobiste
    dostaniesz czas na załatwienie tych spraw i będziesz mógł ponowić próbę wstąpienia do
    legii cudzoziemskiej.
    Czy muszę zmieniać nazwisko?
    8. Podczas procesu rekrutacji zostanie ci przydzielone nowe imię i nazwisko oraz
    zostaniesz zapytany czy chcesz aby twój pobyt w legii był trzymany w tajemnicy. Od
    tego momentu tylko nim się posługujesz. Po pewnym czasie po ok.2 latach służby
    możesz powrócić do swojego prawdziwego co wiąże się z licznymi przywilejami.
    Czy mogę kontaktować się z rodziną podczas podstawowego szkolenia?
    9. Możesz kontaktować się z rodziną podczas szkolenia pod warunkiem, że służysz pod
    swoim nazwiskiem to znaczy że nie jesteś sous-anonymous.
    Jaką mam możliwość wyboru regimentu?
    10. W trakcie jak i po 4 miesięcznym szkoleniu będziesz pytany, do jakiego regimentu
    chcesz iść. Zostaniesz również poproszony o wytypowanie 3 na których najbardziej ci
    zależy. Podjęcie decyzji należ do dowódcy w Aubagne. Jeśli masz jakieś specjalne
    umiejętności to masz szanse że przyjmą cię gdzie chcesz, ale nie licz na to bo w
    większości regimenty w gujanie lub w dżibutti są obstawiane przez starszych
    legionistów.
    Czy Legia Cudzoziemska posiada jednostki specjalne?
    11. Tak Legia Cudzoziemska posiada jednostki specjalne. W REP jest to GCP. Selekcja
    jest bardzo ostra więc dostają się tam nieliczni, którzy odsłużyli conajmniej 2 lata w
    jednostkach combat. (na filmach jest nawet pokazana selekcja do GCP)
    Czy mogę posiadać telefon/komputer/samochody itd.
    12. Możesz posiadać wszystkie rzeczy jak każdy normalny człowiek.Na telefon,
    komputer , samochód musisz uzyskać pozwolenie. Telewizor, odtwarzacze mp3 itd.
    może mieć każdy tylko nie może korzystać z nim w czasie pracy.

    SPOON
  • Tomi2412
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 47
    • Na forum: 8 lat
    • LPA: 125

    Wysłano 05 maja 2006 16:35

    zgłoś naruszenie


    To akurat wiem co tu piszesz. No właśnie nigdzie nie pisze nic o testach psychologicznych i lekarskich. O testach fizycznych i intelektualnych wiem, bo już pisaliście. Ale co z tymi testami psychologicznymi i lekarskimi, możecie coś powiedzieć. Albo jeśli była to podać link abym mógł sobie poczytać.
    Nie pij gdy prowadzisz samochód, za dużo się rozlewa !!!
  • wiesiniak
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 12
    • Na forum: 8 lat
    • LPA: 9

    Wysłano 06 maja 2006 16:55

    zgłoś naruszenie
    bylem w legi to moje doznanie .najpierw dostalem ****e kturej powiesz wszstko to jest pierwsze gestapo puziniej masz kolegow w grupie co zbieraja informacje o tobie nie mozesz byc za inteligentyn bo cie nie wezma caly czas musisz byc przy jednej chistori jak nie to do widzenia pierwszy test robisz caly drugi i trzeci rob jak najszbciej liczy sie czas odpowiedzi tak mysle jak jestem za inteligentny dlatego mnie nie wzieli nie morzesz byc lagodny lejcie w morde jak trzeba nie ******lic sie to nie bajka i juz jestes w legji legia ma dostem do interpolu jakl nie masz durzych problemow z prawem nie mow bo nie sprawdza tego najlepiej mowic ze jestes nie katolik i w domu miales pieklo ze starymi i zostajesz w legji cala prawda dodaja cos do jedzenia raz jestes agresywny raz pokorny jak aniolek co daja tego nie wie nikt
  • wiesiniak
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 12
    • Na forum: 8 lat
    • LPA: 9

    Wysłano 06 maja 2006 17:13

    zgłoś naruszenie
    a i jeszcze cos jka cos cwaniaki co zbieraja informacje o tobie po przyjezidzie do marsyli zalerznie od tego gdzie sie zaciagnoles jada do domu z wlasnej woli w karzdzj narodowosci masz niby kolege jestes polak masz polaka jestes niemiec masz niemca itp dlatego caly casz jetes pod kontrola dowiedza sie o tobie wszstko tak jak cos muwisz to caly czas to samo najlepiej byc barddzo agresywnym mieczakow nie potrzebuja dodaja coj jak serum prawdy do jedzenia i to jet rak ze nawet jak nie chcesz to muwisz prawde najpierw dostaniesz za***iste rozwolnienie po to tych hemikaljach co dostajesz do jedzenia a jak ktos nie wierzy to po 2 dniach niech zobaczy w lustro i spojrzy w oczy cstaja sie bialka czerwone mam tylko nadzieje ze o tym co pisze nie bede mial prze***ane a jak ktos jest inteligentny to odrazu pozna gosicia co donosi poparzec na ubranie chociarz to nie jet regula i napewno teraz sie zmieni ktos muwi jestem w legi 5 dni nastemny dzien muwi ze w legi przytyl 10 kilo .koledzy z grupy muwia ze sa w legi 7 dni a maja zegarki jak generalowie albo te same buty ni do kupienia w normalnym sklepie albo to samo z zagarkami jak cos takiego widzisz to sie nie zastanawiaj nic nie muw ale bij po gembie az nie wstanie tak sie terz dostaniesz na 100 pro do legi
  • wiesiniak
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 12
    • Na forum: 8 lat
    • LPA: 9

    Wysłano 06 maja 2006 17:32

    zgłoś naruszenie
    i ostatnie to co mam do powiedzenia jak bylem w marsyli to mialem psychologa za kolege to poznasz po gadce i drugiego normalnego z zegarkiem legi tego nikt nie wie szkoda ze im nie do***alem do dym tam zostal a tak mnie wy***ali zegarek wiesiniacki ale na branzolecie mial napisany numer a widzialem dwa takie i z numerami idetyfikacyjnymi napisanymi od wewnetrznej strony praktycznie nie do zobaczenia chyba ze masz oczy do okola glowy i widzisz wszystko teraz nie moge nawet e maila wslac ze sarego konta bo odtazu pojawia sie wiadomosc .twoj numer ip adres inernetowy zostal wslany wszstko przez ta legionowa qrwe a na imie miala maria opowiedzialem jej moje zycie i na gestapo w legi powiedzialem nie cala prawde nie powiedzialem wszstkiego na testach najlepiej 1 rob caly drugi 20 pytan 3 to samo .a tej ****ie powiedzialem ze czasami widze przed zasnieciem rurznz rzeczy to jet prawda i te rzeczy sie sprawdzaja a na rozmowie z wojskowym psychologiem jako jedyny z grupy mialem pytanie cz wierze w jasnowidzenie a powiedzialem ze nie qurwy takiej nie dostaje karzdy ale polowa legionistow dostaje podstawione dziewczyny ale to sa qrwy legionistow ty sie z nia zenisz i placisz cale rzycie legia wybiera ci nawet kobiety i to wszystko mam tylko nadzieje rze mnie za to nie zabija morzecie sie spytac starych legionistow jak poznali swoje dziewczyny schemat jest ten sam i to wszystko
  • Tomi2412
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 47
    • Na forum: 8 lat
    • LPA: 125

    Wysłano 07 maja 2006 10:27

    zgłoś naruszenie
    Wiesiniak dzięki za wiadomość, ja co prawda planuje wyjazd za jakieś 10-11 miesięcy ale ta informacja przyda mi się. Zrodziło się w mojej głowie wiele pytań, i teraz chciałbym poznać na nie odpowiedźi. Podaje tu muj numer GG i AQQ. GG 1726687, AQQ 3952741. Napisz bo bardzo chciałbym zadać ci kilka pytań. Jeśli odezwie sie bot to sorki, napisz długi tekst. Swoją drogą cwani ci francuzi, chcą aby kasy nie wyworzono z kraju.

    Teraz nius:
    Dziś rano w programie dzień dobry TVN było mówione o Legi Cudzoziemskie.
    Postaram się powtórzyć treść dla tych co nie widzieli.
    Legia obchodzi dzisiaj rocznice, 170letnią. Pokazywali zdjęcia z miejscowości połorzonej 20 km od marsyli. Była mowa, że legia liczy na dzień dzisiejszy 9.000 żołnierzy. I tu pierwsze moje pytanie przeciesz na stronach legi pisze, że legia to 6,500 żołnierzy. Nasuwa się pytanie albo strony legi nie są aktualizowane, i z powodu wojny w Iraku jest więkrze zapotrzebowanie na żołnierzy(to dobra nowina). Druga sprawa podawali,że trzeba mieć 100% czystej kartoteki tzn żadnych przewinień prawnych. Dalej ponoć do legi nie przyjmują rekrutów którzy w swojich krajach nie wysłużyli w armi(takzwanej rezerwy). Dalej mówili, że nie przyjmują do legi bez zezwolenia służb wojskowych z danego kraju rekruta. Czyli jeśli niezdobęde pozwolenia to nie przyjmą mnie. Coś mi tu pachnie propagandą w tym co puszczali. Pokazywali wozy rekrutacyjne Legi, takie oklejone plakatami ciężarówki. Następnie, legioniste bawiącego sie z dzieckiem. Potem w studiu coś pie***lili. Właśnie o służbie w legi. Ponoć trwa ona 15 lat, następnie emerytura. Wku**iło mnie, że legioniści którzy odeszli po pięciu latach wychodzili na słabeuszy. Tak sugerowali. Podawali żołd legionistów 1.002E dla podstawowego żołnierza, i jeszcze akcentowali besczelnie, że to duże pieniądze . Wku***iło mnie to, że ta Agata Mołek powtarzała, że do legi przyjmują tylko z czyściutką kartoteką, ja naszczęście jestem czysty, ale co z tymi co mają jakieś drobne wykroczenia.

    Moja opinia na temat tej relacji jest jednoznaczna, była to relacja propagandowa. I pod TV robiona. Uważam, że to stek bzdur na temat legi. Jednak może mieć trochę prawdy np co do liczebności dzisiejszej legi 9.000 to wzrost. Teraz wyraźcie swoją opinie
    Nie pij gdy prowadzisz samochód, za dużo się rozlewa !!!
  • SZTURMAN
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 422
    • Na forum: 11 lat
    • LPA: 818

    Wysłano 10 maja 2006 20:35

    zgłoś naruszenie
    Że to stek bzdur to nie ma wątpliwości. Podejrzewam że istnieje pewna grupa żołnierzy, która wstąpiła do Legii zaraz po popełnieniu przestępstwa( gdy jeszcze nie byli w kręgu podejrzanych). Potem siedzą w niej bo są w niej chronieni. Oczywiście, 1002 E to żadna kasa we Francji, ale trzeba powiedzieć, że utrzymanie jest darmowe i po kilku-kilkunastu latach w Legii mogą uzbierać się niezłe pieniądze...
    Pamięci Janusza Kuliga- kibice/ In theory, there is no difference between practice, but in practice there is. Sorki za błąd:)