Witam. Mam 15 lat i trenuje już 8 miesiędzy mma i od 2 tygodni jakoś mam problem na sparingach. ponieważ byle gówniane uderzenie które trafi mnie w nos kończy sie tym ze leci mi dosyć mocno z niego krew Czy można coś zrobić oprócz lepszego trzymania gardy? bo uważam ze trzymam dobrze ale w parterze nie zawsze mogę na nią liczyć. czy jakies oklady robic specjalne czy cos tam? i odrazu mówie ze kask mnei nie interesuje bo jest troche nie wygodny, chyba ze jakas nakladeczka albo cos tylko na sam nos. Licze na konkretne odpowiedzi Pozdro!
Może masz słabe naczynka krwionośne, rutinoscorbin spróbuj łykać.
"The wise win before the fight, while the ignorant fight to win."
1210780462000
Lady M www.fight24.pl
Wysłana - 14 maja 2008 21:23
Hmm... to jest chyba kwestia obicia. Mnie na początku też po byle uderzeniu leciała farba, ale z czasem nos sie wzmacnia - przynajmniej w moim przypadku tak system zadziałał (do tego stopnia, że ostatnio po jednym uderzeniu sparingpartnera coś mi "pęcło", a nawet kropelka krwi mi nie pociekła). Jak pisała searme - możesz spróbować łykać coś wzmacniającego, zwłaszcza coś zawierającego rutynę. Pozdro!
"No matter your goal, achieving it always starts with belief - do not underestimate the strength within."
Ale na początku nie miałem problemu z tym. To pojawilo sie teraz czyli chyba to nei jest sprawa "obicia" nosa. A z tym rutinoscorbinem to sprobuje na pewno.
1210793837000
Kamiru
Wysłana - 14 maja 2008 23:54
plus wieszke dawki vit C moga okazac sie pomocne. Jest tez cos na rzeczy, bo mnie np osobiscie duzo rzadziej zdarzaja sie jakies problemy z nosem a na poczatku wystepowaly od czasu do czasu.
Ile trzeba wlozyc pracy by najlepszym byc? Tysiace godzin, 300 poza domem dni...