co do głębokości siadu - siadałem do puki gacie nie pękły.

siadów w sumie długo porządnie nie robiłem, a tu od razu obecny maksymalny ciężar, którego nie sprawdzałem od 2 lat(martwy gdzieś od 3) + "niesprzyjające warunki", więc wyszło jak wyszło.
martwy jak pisałem - sztanga odleciała, a że wchodziłem na "pełnej ****ie" nie myślałem o tym i złapałem aby wyrwać do góry. u siebie na siłce nakręcę jak to zwykle wygląda.
Albin, jak padnie na Gdańsk - bdb, nie będę musiał jeździć pół Polski.

pzdr/
Zmieniony przez - Koniu151 w dniu 2010-01-18 13:08:31