Legia Warszawa - Lech Poznań 0:1 (0:0)Bramka: Przemysław Pitry (85)Żółte kartki: Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz, Marcin Smolińsk - Marcin Kikut, Marcin Zając, Henry Quinteros, Dawid Kucharski.
Czerwona kartka za drugą żółtą - Marcin Smoliński (40, Legia).
Sędzia: Robert Małek (Katowice). Widzów 8 500
Legia Warszawa: Jan Mucha - Jakub Rzeźniczak, Inaki Astiz, Wojciech Szala, Tomasz Kiełbowicz - Miroslav Radović, Aleksandar Vuković (46. Maciej Rybus), Roger (86. Sebastian Szałachowski), Marcin Smoliński - Piotr Giza (72. Ariel Borysiuk), Takesure Chinyama.
Lech Poznań: Krzysztof Kotorowski - Dawid Kucharski, Bartosz Bosacki, Grzegorz Wojtkowiak, Ivan Djurdjević - Marcin Kikut, Rafał Murawski, Tomasz Bandrowski, Marcin Zając (67. Przemysław Pitry) - Henry Quinteros (79. Jakub Wilk), Hernan Rengifo (89. Piotr Reiss).
Po 13 latach Lech Poznań wygrał w Warszawie z Legią! Zwycięstwo Kolejorzowi zapewniła bramka Przemysława Pitrego.
- Legia jest w naszym zasięgu jak nigdy wcześniej - mówił przed meczem Piotr Reiss i nie pomylił się. Spotkanie na Łazienkowskiej nie było może porywającym piłkarskim spektaklem, jednak ofiarnej walki nie można zawodnikom odmówić. Sędzia Robert Małek często musiał sięgać do po kartki, by utemperować piłkarzy. Kluczowa dla całego spotkania okazała się 40 minuta gry, gdy za faul na Dawidzie Kucharskim, drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę zobaczył Marcin Smoliński. Do tego momentu mecz był dość wyrównany z lekkim wskazaniem na gospodarzy, jednak lechici groźnie kontrowali. Przed przerwą najbliżej szczęścia w ekipie Kolejorza był Rafał Murawski, ale piłka po jego uderzeniu o centymetry minęła bramkę Legii.
Po zmianie stron lechici starali się wykorzystać przewagę jednego zawodnika, a gospodarze skupili się na defensywie starając się tylko długą piłką szukać Chinyamy oraz Radovića. Poznaniacy mieli sporą przewagę, jednak długo nie potrafili znaleźć sposobu na rozmontowanie defensywy rywali, a do tego dobrze dysponowany tego dnia był Jan Mucha. Wreszcie w 85 minucie Ivan Djurdjević precyzyjnie dośrodkował do Przemysława Pitrego, a ten pewnym strzałem głową wpakował piłkę do siatki. Legioniści w ostatnim minutach nie mając nic do stracenia ruszyli do ataków i tuż przed końcem spotkania mogli zdobyć wyrównującą bramkę, ale ofiarnym wślizgiem strzał Chinyamy zablokował Kucharski i chwilę później piłkarze Kolejorza wraz ze swoimi kibicami cieszyli się ze zwycięstwa nad odwiecznym rywalem.
Źródło: lechpoznan.pl
Powiedzieli po meczu:Jan Urban (trener Legii Warszawa): "Mecz mógł się potoczyć zupełnie inaczej, można powiedzieć, że z dużej chmury mały deszcz. W pierwszej połowie mieliśmy lekką przewagę. Później z powodu kontuzji zeszli Piotr Giza i Roger. Nie mieliśmy czym straszyć, bowiem trudno wymagać, aby młodzi zawodnicy (Maciej Rybus, Ariel Borysiuk) wzięli ciężar gry na siebie. Byliśmy blisko uzyskania remisu i w takiej sytuacji punkt nas by satysfakcjonował".
Franciszek Smuda (trener Lecha Poznań): "Nie graliśmy tak płynnie jak w ostatnim spotkaniu z Ruchem Chorzów, ale i rywal był zupełnie inny. Do przerwy Legia nie pozwoliła nam na rozgrywanie piłki w środkowej strefie, nie mogliśmy rozwinąć skrzydeł. Przyjechaliśmy do Warszawy wygrać, bowiem przegrana oznaczałaby, że byłoby po zabawie (obie drużyny walczą o wicemistrzostwo)".
Brawo.
