Nie wiem czy na tym forum można pisać 2 posty pod rząd przez jedną osobe - jeżeli nie to mnie o mi powiedzcie to już tak nie będe robił tylko będe edytował
mustafa90 ile osób tyle opini

Chyba pozostaje Ci zdać się na swój nos

Jeżeli interesuje Cie moja opinia to Ci już pisze: (a jeżeli nie, to nawet nie musisz tego czytać :P)
Ja uważam, że 1500kcal to zdecydowanie za mało! Nie można jeść połowy swojego zapotrzebowania! Co za dużo to nie zdrowo i co za mało też nie zdrowo! Powinieneś zmniejszyć swoje zapotrzebowanie tak o 500kcal!
Pomyśl sobie... Twój organizm w "normalnym życiu" potrzebuje 3000kcal a Ty mu będziesz dawał połowe z jego zapotrzebowania a do tego będziesz go męczył trenigami aerobowymi, a6w oraz siłownią! Skąd ma on brać z tego energie? Oczywiście weźmie ją nie tylko z tłuszczu ale również z mięśni!
Ja na Twoim miejscu nie brał bym żadnych suplementów a już w życiu do głowy by mi nie przyszła myśl o kreatynie!! Po co Ci ona? Dla mnie to jest chore, że osoba (daje tylko przykład) ćwicząca miesiąc na siłowni już sięga po kreatyne! Ta wiara jest paranoja!!!
Jak ktoś zaczyna przygode z siłownią to na prawde bardzo łatwo i szybko idzie zwiększyć swoje osiągi siłowie itd itp! Dopiero jak ktoś ćwiczy np. rok lub 2 i ma już zastój i już mu siła nie idzie do góry to dopiero wtedy może sobie pomóc kreatyna! Po co wcześniej? Może od razu od sterydów zaczynać? :-/
Nie jestem naukowcem ani lekarzem - moge się opierać tylko na własnych doświadczeniach! Ja jak postanowiłem schudnąć zdałem sobie sprawe, że jest to sprawa na całe życie! Nie miałem zamiaru próbować jakiś diet cud, że w miesiąc schudne 5kg lub coś! Przez pierwszy rok ledwo schudłem 10kg i po mnie nie było NIC widać (teraz wiem, że to efekt złej diety) ale mimo to się nie poddawałem! Wiedziałem, że któregoś dnia mi się uda! (no i się udało

)
Teraz oczywiście mimo wszystko chce jechać na siłowni na mase (taka paradoks - najpierw przez 3-4 lata się odchudzałem by teraz zaczać trnować na mase

) ale wiadomo, że teraz chodzi mi o mase mięśniową a nie tłuszcz

Chyba się troche rozgadałem o sobie... No ale do rzeczy!
Ja na Twoim miejscu zrobił bym tak :
- dieta z ujemnym bilansem kalorycznym (tak mniej o 500kcal)
(w skrócie: ma to być dieta wysokobiałkowa ; 5-6 małych posiłków dziennie ; pierwszy ma mieć najwięcej węglowodanów z czego z każdym kolejnym ma być ich coraz mniej a ostatni ma nie mieć ich w ogóle - samo białko - najlepiej odżywka)
- trening na redukcje - małe przerwy między seriami - najpierw 1min a potem starać się zmniejszyć nawet do 30sek, wykonywać na średnim ciężarem tak ok. 15 powtórzeń - ma to być szybki trening (tak z 45min) ale za to bardzo intensywny
- zakupić sobie białko (najlepiej izolat) i może jakieś witaminki
- ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć

Teraz pozostaje Ci pomyśleć i wybrać jakąś opcje:) Ja uważam, że najlepiej uczy się na własnych błędach - ja miałem wiele błędów na początku w swojej diecie, ale teraz przynajmniej w 100% wiem co dla mnie dobre i nie wstydze się do nich przyznać!
Daj znać którą opcje wybrałeś i inforum o rezultatach! Ale poważnie zdaj sobie sprawe, że co za szybko to nie zdrowo! Uważam, że im wolniej coś wypracujesz tym na dłużej to zostanie! Nie kuś się na żadne diety cud, preparaty cud ani takie bajery!
Umiesz liczyć - licz na siebie ! ! !