spadliście z tym tematem jak z nieba? xD od jakiegoś tygodnia utrzymuje mi sie dziwny 'stan' na języku, po tym jak w swoim d****iźmie skonsumowałam kiwi i (jakkolwiek to brzmi...) przytykając skórke do języka a tak - nie umyłam ów 'owocu'

nosz dopiero po fakcie przypomniało mi sie... i oczywiście MUSIAŁO sie wysypać a tyle zeżartych w dzieciństwie owoców z ziemi

no i teraz (trudno mi to opisać), gł. na czubku języka mam gęsto wysiane, małe syfy, NIE są płaskie - wyglądają jak małe czerwone kropki otoczone dookoła czymś cienkim białym i w ogóle język tam gdzie to jest wydaje sie być gładki, jakby bez kubków smakowych (a może to są właśnie kubki) - ale smak normalnie czuje mam to w małych ilościach po bokach i pod spodem języka - tutaj są one nieco większe wcześniej język mnie troche pobolewał, piekł, ale nie odczuwam tego na razie do tego wydaje mi sie, że mam nalot na języku a po umyciu go szczoteczką i tak nalot wraca

raczej nie syfi mi z buzi, gardło nie boli, ale ostatnio mam mniejszy apetyt (nie wiem czy spowodowane tym czy coś innego, stres, taki ogólny stan że nie chce mi sie jeść)
no i że nie schodzi mi to od dł. czasu to sie niepokoje - żeby nie dostać jakiejś niggerskiej choroby, bo tyle łap to chwytało

no i pewnie było
spryskane, więc jakaś chemia?
ew. jak będe mieć aparat cyfrowy to postaram sie zrobić zdjęcie z bliska, bo z telefonu nic nie widać
za głupote sie płaci, ale na przyszłość będe przynajmniej uważać doradzicie?
