Nie raz jak czytałem legendy o chińskich wojownikach, to często było o magicznej energii "Chi". Wiem ze są techniki, które skupiają sie na kontrolowaniu tej życiowej energii, ale czy mozliwe to zeby, np. nauczyć sie "stzelać" nią?
Nie staram sie być lepszy od kogoś. Codziennie staram sie być lepszy, niż byłem wczoraj
Czy te legendy nie były czasem publikowane na opakowaniach cheepsów albo naoglądałeś sie bajek w stylu dragon ball, pokemony czy coś w tym rodzaju?
Podobnie jak Olo polecam film Mortal Kombat, tam znajdziesz odpowiedzi na dręczące Cię pytania.
Znawca -
1150923257000
OloKK www.olokk.pl
Wysłana - 21 czerwca 2006 23:19
Dragon Ball też jest dobry i myślę, że w pełni wyjaśnia ten fenomen. Ale to wszysto zależy od poziomu Ki. Nie wiem dokładnie, ale chyba zwyczajny człowiek ma ze 100 a tamte maniaki ze 10000 i dlatego umieją strzelać.
Na szczęście Ki możesz rozwijać poprzez ciężki trening, więc głowa do góry
OLIMP ENG-PL TRANSLATOR: 2 capsules 3 times daily = 4 kapsułki 3-4 razy dziennie
no... coś w tym w każdym razie jest. duża częśc opowieści i pokazów to pewnie fikcja i tricki, ale nie odrzucałbym zbyt pochopnie koncepcji chi/ki. po odrzuceniu całej mistycznej otoczki taoizmu otrzyma się całkiem konkretne fakty. i to nie mistyka, tylko fizyka. istnieje telapatia, telekineza itp, których istnienia nikt już dziś nie podważa. chi to ta sama dziedzina, ale nie bardzo podchodiz to w zakres zainteresowań forum sportowego. tu ludziska przyziemni, muszą dotknąc, kopnąc, przydusić, zeby uwierzyć poszukaj na forach serwisów tematycznch, poświęconych neijia.
Mialem okazje ostatnio ogladac dokument "Sztuki walki na swiecie" (prowadzenie: Chris Crudelli http://www.crudelli.com/ ). Ludzie, jakie tam dziwy widzialem, to az leb maly! Byl jeden samuraj, ktory opanowal japonska sztuke walki przy pomocy glosu i - uzywajac Ki - obezwladnial przeciwnikow krzyczac na nich. Przy czym zaznaczyl, ze nie moze nakrzyczec na nikogo wiecej niz dwa razy, bo inaczej tamten moze doznac nieodwracalnych uszkodzen wewnetrznych... Musze to powiedziec zonie sasiada jak nastepnym razem ten wroci o 4 rano do domu. Inna sztuka opierala sie na walce przy uzyciu telepatii, pozwalajacej przewidywac zamiary przeciwnika i w ten sposob go pokonywac. Co ciekawe, okazalo sie, ze telepatyczne Chi znakomicie rozwija medytowanie pod wodospadem (tak na oko z 15-metrowym). Wlasnie cos mi sie wydawalo, ze jak ostatnio wychodzilem z Parku Wodnego to jakis nieswoj bylem... Inna brygada wzywala duchy zmarlych mistrzow Kung-Fu, ktorzy to wchodzili w ich ciala, pozwalajac uzywac swoich mocy. Itak ludzie nie trenujacy nigdy zadnego sportu stawali sie nagle masterami. Teraz tylko mam dylemat komu dac sie opetac: Bruce'owi Lee czy Oyamie... A na koniec w ostatnim (10) odcinku byla niezla perelka: malzenstwo z Chin, gdzie laska leczyla w pekinskim szpitalu akupunktura (odblokowujac przeplyw Chi w ciele chorego) a jej maz byl mistrzem rzekomo legendarnej sztuki walki Dotyk Smierci (jej tajniki moze poznac jedna osoba na pokolenie - i to wlasnie byl ten facet... ale mielismy szczescie, ze ekipie tv udalo sie go znalezc!), i potrafil jednym uderzeniem zablokowac przeplyw Chi w ciele przeciwnika, pozbawiajac go swiadomosci albo wrecz zycia. Czyzby kolejny przyklad, jakoby przeciwienstwa sie przyciagaly?
Jodan: a moglbys mi moze podac te konkretne fakty? Bo dla mnie na razie koncepcja Chi/Ki ma wiecej wspolnego z polowaniem na czarownice niz empirycznie potwierdzona rzeczywistoscia
Zmieniony przez - wally w dniu 2006-06-22 09:30:37
Look into my eyes, you will see who I am My name is Lucifer, please take my hand
1150961055000
Jodan
Wysłana - 22 czerwca 2006 14:58
rozwaliłeś mnie,wally. sog jak wejdzie. nie. nie jestem w stanie podać ci konkretnych faktów. czego się spodziewasz? że powiem: idź tam a tam, odmów pacierz na wspak, ukłoń się do księżyca 7 razy i zacznij lewitować? zapytaj o to na forach tematycznych. tam ci wytłumaczą, podeprą się przykładami. ja tylko nie mam w zwyczaju odrzucac czegoś a priori, tylko dlatego, że brzmi niewiarygodnie. potrafisz zanegować istnienie czegoś takiego jak telekineza albo hipnoza? to są rzeczy istniejące realnie. których istnienie potwierdzono empirycznie. chinczycy jakoś musieli to nazwac, więc nazwali chi i dobudowali do tego całą otoczkę mistyczno-religijno-filozoficzną. po jej odrzuceniu zostanie nam jakieś nie zbadane jeszcze zjawisko fizyczne.
Zmieniony przez - Jodan w dniu 2006-06-22 15:01:44
Sciślej, to nie było tak, że Chińczycy nazwali qi to co się kryje za tymi zjawiskami. Dla nich po prostu wszystko było qi, a zatem także i niezwykłe zjawiska. Ale zwykłe zjawiska, to też qi. Taki system pojęć, gdzie wszystko wyjaśniano słowem qi , bo nauka nie była jeszcze rozwinięta. Więc niezależnie o czym była mowa, padało słowo qi, i koniec dyskusji, niby wszystko wyjaśnione
Czyli to tak jak "nasi" naukowcy, którzy np. nie znając powietrza wymyślili sobie "eter" czy też podrzucali kolejne tezy z palca wyssane na budowę atomu (słynne "rodzynki w cieście")? Teraz rozumiem - wszystko, co nieznane próbuje się jakoś zawsze wytłumaczyć w prosty sposób. Chińczycy mieli poprosu uboższe słownictwo :)
Jodan: dzięki za SOGa... Pierwszy w tradycyjnych :) Muszę wreszcie się wystarać o abonament...
Look into my eyes, you will see who I am My name is Lucifer, please take my hand
1150982115000
Ten Shzin
Wysłana - 22 czerwca 2006 17:57
i każdy wszystko wie
Nie staram sie być lepszy od kogoś. Codziennie staram sie być lepszy, niż byłem wczoraj
1150991836000
Jodan
Wysłana - 23 czerwca 2006 14:12
dacheng, czytałem, że Sowieci i Chińczycy prowadzili badania nad stylami wewnętrznymi, celem wykorzystania ich w szkoleniu m.in. zabójców działających na zlecenie KGB i jego chińskiego odpowiednika. ponoć nawet jakieś efekty były. obiło ci się to o uszy?