Witajcie...
Chciałam się podzielić doświadczeniami z "kopenhagi"...


Przeczytałam grubą porcję postów z 3 wątków o "kopenhadze", bo moja mieszkająca aktualnie u mnie przyjaciółka bardzo zachciała przejść tę "drogę przez mękę". Ja jednak chcę zrobić to na tyle z głową jak to przy tej nieco chorej ;-P diecie jest tylko możliwe...
Zaczęłyśmy w poniedziałek. Od razu włączyłam suple witaminowe, chrom i skrzyp do codziennego menu (nie chcę się rozsypać przez jakąś głupią dietę), ale ponieważ od dwóch lat czytam sfd i eksperymentuję na swoim organiźmie, to wydaje mi się, że wiem co robię.
W ciągu dwóch lat pozbyłam się 18kg (start: 83kg, 172 cm wzrostu, 31 lat). Nauczyłam się wiele... Dietetycznie nie schodziłam poniżej 1600kcal, a bywało, że i 3500kcal wrąbałam... Od roku ganiam do klubu sportowego... gdzie m.in. trenowałam na siłowni z treningami Obli (pozdrawiam! ... ta kobietka jest boska!!!...) i chodziłam na różne fitnessowe babskie zajęcia oraz na spinning (power bike).
Teraz, w trakcie "kopenhagi" chodzę tylko na godzinny spinning bądź taniec, bo z obciążeniem kompletnie nie da rady ćwiczyć przy takich węglach... (mój organizm podkręcałam wcześniej częstymi posiłkami zawierającymi pełne węgle, robiłam tylko krótkie okresy schodzenia na niskie węgle - ok. 100g dziennie).
Mam dość mocne mięśnie już, a tymczasem na spinningu nie wytrzymuję w pozycji "biodra stop" zbyt długo; także tętno daję radę utrzymać na poziomie ledwie 3/4 tętna, które miewałam do tej pory. Odczuwalnie mięśniom brakuje paliwa do takiej operacji.
Porcje zjadamy większe niż w rozpisce "kopenhagi", a na noc codziennie jem ser biały półtłusty, nawet cały 250g ...
W ketozę weszłam wczoraj wieczorem, czyli 3go dnia... Metaliczny posmak w ustach skłonił mnie do wykonania testu ketodiastixem. Wyszedł pierwszy kolorek ponad normę. Dziś rano już trzeci (czyli coś koło 4mmol/l).
Waga niby pokazuje coś mniej, obcisłe spodnie przestały być nabite, ale to póki co tylko skutki braku glikogenu w mięśniach. Dwa dni jedzenia chlebka i byłoby to samo co w niedzielę

Brak ochoty na słodycze totalny. Za to chodzi za mną masło orzechowe... i chyba mu ulegnę :) w końcu to zdrowy tłuszcz heh...
Moim celem jest sprawdzenie, czy po przeprowadzeniu kopenhagi i powolnym wejściu na pełne węgle, uda dobrać się do resztek opornego tłuszczu na udach, łydkach i poduchy pod pośladkami. Chudnę wszędzie, góra rozmiar 34/36... ale dół ciała... ciągle masakra :(
Od 40 minut jem lunch... te marchewki mi wchodzą dość opornie

Jogger, więlkie dziękuję za wszystkie rady, których udzieliłeś od bodaj 2003roku (?)... bez nich nie podeszłabym do tej skrajnie pogniecionej diety

LaFilomena