Więc czytałaś za mało chociażby wnioskując to ze względu jakie pytania zadajesz. Skoro miałaś jojo po 2 kopenhaskach to albo już miałaś wtedy zjechany metabolizm i go dobiłaś niską ilością kalorii albo po owych dietach wróciłaś do swojego sposobu żywienia. Odpowiednie odżywianie to nie skakanie z diety na dietę a odpowiednia umiejętność doboru produktu/ów pod względem jakości, ilości kalorii oraz składu białke/tłuszczy/węgli.
Na jakiejś diecie zawsze jestem więc mój metabolizm nigdy nie będzie takim jak przed ,ale może cos się da "ugrać"?Do rzeczy ! Są inne diety niż diety niskokaloryczne. Zacznij podnosić ilość kalorii, skup się na pochodzeniu produktów oraz jak wcześniej napisałem.
Jeśli mówisz, iż geny sprzyjają przyrostom mięśni u Ciebie to już duży plus. Dlaczego tego nie akceptujesz? Duży rozwój mięśnia u kobiety jest niemożliwy naturalnie. Mięśnie spalają kalorie ze względu na to iż trzeba je utrzymać.
If You do things half-heartedly, u can expect half-hearted effects. Ile od siebie dajesz tyle do Ciebie wraca (by Pepo).
1251015312000
Tola5
Wysłana - 23 sierpnia 2009 11:17
Może nie udało mi sie z domu wyniesć prawidłowego modelu żywienia i musiałam przetrenować wszystko na własnym karku?może ucze się jak reaguje moje ciało na pewne zmiany wysiłek,zmiany hormonalne .Traktowanie wszystkich kobiet na diecie jako głupich próznych lalek ,ktore chcą być tylko chude jest zbyt dużą generalizacją.Nie godze się na taką ocenę. Wiele lat nad sobą pracowałam z rożnymi efektami i zdaję sobie też sprawę ,że pewne rzeczy dadza się zmienić a inne są poza naszą możliwością.Nie oceniaj ludzi tak kategorycznie bo jest to niesprawiedliwe!nieznasz mnie ,ja być może nie znam się na rzeczy ..jednak chce sobie wyrobić zdanie i poznać opinie skrajne(które nie musza być przekazywane w sposób chamski).pozdrawiam
1251019037000
Skalar.
Wysłana - 23 sierpnia 2009 11:49
Złości mnie to jaką krzywdę sobie robią dziewczyny piszące tutaj, dlatego moje wcześniejsze wypowiedzi nabrały taki ton. Zajrzyj w link http://www.sfd.pl/temat373792 W nim znajdziesz dwa kolejne odnośniki.
If You do things half-heartedly, u can expect half-hearted effects. Ile od siebie dajesz tyle do Ciebie wraca (by Pepo).
1251020994000
Tola5
Wysłana - 23 sierpnia 2009 15:51
No i za tego linka dziękuję !Nie oczekuję ,że ktoś zrobi coś za mnie .Pytam bo nie chcę sobie robić krzywdy ,a wszyscy mamy jakąś przeszłość również tę dietetyczną.Teraz sobie poczytam ,wyniosę ..coś z tego zrealizuję..:)
1251035477000
Skalar.
Wysłana - 23 sierpnia 2009 16:20
:)
If You do things half-heartedly, u can expect half-hearted effects. Ile od siebie dajesz tyle do Ciebie wraca (by Pepo).
1251037221000
jogger
Wysłana - 24 sierpnia 2009 11:15
zaprzestałambiegać po 4latach To porażka. Niestety z badań wynika, że już samo skrócenie dystansu tygodniowego powoduje u kobiet 4-krotnie większy przyrost wagi niż u mężczyzn, a co dopiero przerwanie biegania... Mięśni nie rozbudujesz, jeśli będziesz biegać w zakresie tlenowym, bez śladu zadyszki. Dieta wystarczy na razie typowa środziemnomorska - białko, warzywa, TROCHĘ owoców, zdrowy tłuszcz (oliwa z oliwek, olej lniany), zero skrobi (pieczywa, makaronu, ryżu, ziemniaków)
"Wszystko jedno gdzie się żyje, Raz się chudnie, raz się tyje..."
Ekspert -
1251105332000
zuza_azuz
Wysłana - 24 sierpnia 2009 11:22
drazac temat produktow fat free...
abstrah**ac juz od kopenhagi, co myslicie o produktach odtluszczonych? wiadomo ze brak tluszczu trzeba czyms zrekompensowac dlatego tez produkty tego typu maja wiecej wegli i innych dodatkow. czy warto sie przestawic na produkty beztluszczowe czy trzymac sie normalnych, bo przeciez troche tluszczu organizm potrzebuje chocby po to zeby przyswoic witaminy?
czyli tak, kupujac serki, jogurty itp co sprawdzac: - ilosc wegli -ilosc tluszczu -ilosc KALORII?
1251105732000
Hexx
Wysłana - 24 sierpnia 2009 11:27
Niestety musze sie przyznac ze nie wytrzymalam.Po 10ciu dniach ,zostalismy z mezczyzna zaproszeni na grila ,z ktorego nie mialam sie jak wymigac(probowalam) Wiadomo jak to jest u kogos ,w tzw gosciach -gdybym niczego nie zjadla,to by mnie zywcem zezarli poprostu wszyscy. Ale efekty jakies sa. Znaczy w ciagu tego tygodnia czasu stracilam 5 kilo ,ktore nie wrocilo,na razie.Jem mniej,jakos inaczej,zadnej racjonalnej rozpiski jeszcze nie stworzylam ,niestety ,pracuje nad tym,czuje sie lepiej :) Wlasciwie tuz po tym felernym sobotnim grilu,zaczelam biegac na basen,i plywac(na razie 4-5 dlugosci to moje maximum) zamiast plaszczyc 4 ry litery w jacuzi ,czy saunie. :)
1251106030000
zuza_azuz
Wysłana - 24 sierpnia 2009 12:15
hexx,
ja w podobnej sytuacji w ostatni wekend bo znajomi przyjechali. w piatek poszlismy do pubu i przetrwalam na wodzie. w sobote lunch w barze a ze nie mieli kury (nalezala mi sie z salata) zamowilam salatke grecka. niestety salatka ku memu zdumieniu nie zawierala salaty!! tylko kawalki ogorka, pomidora i marne ilosci fety. najadlam sie tym ale wieczorem bylam glodna po raz pierwszy na tej diecie! no a ze otrebow nie mialam, zjadlam miseczke platkow owsianych z mlekiem sojowym. to byl dzien 6. dnia 7 kontynuowalam rygorystycznie i mam zamiar dotrwac do konca.
jogger, myslisz ze ta miseczka platkow polozyla diete znaczy przemiane materii? powinnam zaprzestac? bo szczerze mowiac wem ze dam rade dotrwac do dnia 13.
1251108925000
Tola5
Wysłana - 24 sierpnia 2009 16:20
Jogger! te 4 lata temu zaczęło mi dokuczać kolano..musiałam odpuścić ,potem zmiana pracy spowodowała,że moje ranne treningi odeszły w zapomnienie.Chodziłam trochę na basen dlatego utyłam może ze 2kilo nie więcej?nie jestem jakaś strasznie zapasiona ale wiem jak mogę wyglądać,czuć się lepiej.Gorzej ,że ten metabolizm jakiś taki chimeryczny jest( dlatego ta proteinowa).A kopenhaska to była taką dietą do rozważenia...Narazie obliczyłam swoje zapotrzebowanie i wyszło mi koszmarnie mało (1188kcal!)chyba ,że żle policzyłam(mam 157 i 50kg).A tak z ciekawości to ile na kopenhaskiej wychodzi limit kaloryczny?.. pewnie rozkład btw robi swoje.Do biegów wrócę małymi kroczkami bo mi niesamowicie tego brakuje.Ufam,że serio nie rozbuduję się. Poczytam trochę o śródziemnomorskiej ..chleba nie jem ,ziemniaków nie lubie,owoce mam na uwadze-tzn nigdy z nimi nie szalalam ,za to rybami mogłabym się objeść.Jedno co muszę zmienić jest słodzik ,bo nie sądziłam ,że ciało go traktuje jak węgle(pomijając to że to sam syf):0.Dziękuję za opinię !jeżeli gdzieś się mylę w moim wywodzie proszę o skorygowanie mnie.pozdrawiam Wszystkich!