SFD.pl - fitness, kulturystyka, trening, dieta i suplementacja

DT Tri. Cel=czołówka amatorów w PL

temat działu:

Po 35 roku życia

słowa kluczowe: ,

Ilość wyświetleń tematu: 127208

napisał(a)
Ekspert
Szacuny 183 Napisanych postów 2109 Na forum 6 lat Przeczytanych tematów 82488
Na szybko troche danych. Jutro omówię.





















Zmieniony przez - pirlo2122 w dniu 2017-06-25 22:06:33
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 183 Napisanych postów 2109 Na forum 6 lat Przeczytanych tematów 82488
cd













napisał(a)
Ekspert
Szacuny 873 Napisanych postów 4989 Wiek 45 lat Na forum 3 lata Przeczytanych tematów 249939
Gratulacje Pirlo

When you have to shoot...Shoot! Don't talk

napisał(a)
Ekspert
Szacuny 183 Napisanych postów 2109 Na forum 6 lat Przeczytanych tematów 82488
Taki zbitek myśli pomieszane wszystko co mi się przypomniało to pisałem.

Challenge Poznań dystans IM
Założenia startowe
Do Poznania jechałem z ambitnym celem zbliżenia się do bariery 9 godzin i 30 minut. Na złamanie tego wyniku jestem zbyt słaby dlatego piszę na zbliżenie się do tego czasu interesowała mnie linijka 9:3x. Założenia czasowe były jak najbardziej realne: pływanie 1,10-12, rower 4,50 i bieg w granicach 3,20 + strefy zmian. Sumarycznie dawało mi to czas poniżej 9,30 natomiast zawsze trzeba brać około 15 minut poprawki na warunki atmosferyczne, dyspozycje dnia, toytoya i inne zmienne dlatego realne było załamanie 9,40.
Pływanie
Start opóźnił się łącznie około 15 minut. Trasa pływacka z definicja miała być banalnie prosta do nawigowania. Od początku etapu płynąłem spokojnie bez szarżowania w wolnym rytmie i niskiej kadencji ruchów (30 ruchów lewą ręką na minutę). Niebo było zachmurzone, odbijało się od wody i wszystko dla mnie zlewało się w jedną całość. Nie wiem czy inni też mieli taki problem ale ja miałem. Podczas etapu wiatr był jeszcze niewielki fala była bardzo mała nie miała żadnego wpływu na komfort poruszania się. Do pierwszej boi nawrotowej około 1850m płynąłem całkiem nieźle w zasadzie nadspodziewanie dobrze albo świetnie co oceniam po czasie tego odcinka na zakręcie w prawo popatrzyłem na zegarek na którym widniało 33 min xxx sek więc ustanowiłem osobisty rekord połówki dodając 50 m wyszło by grubo poniżej 35 minut. Potem już nie było tak fajnie po drugim zakręcie w prawo przyszła kolei na 1850 m powrotu gdzie płynąłem koszmarnie słabo ciągły zygzak nie wiedziałem na co nawigować trasa niby w teorii miała być prosta jak drut natomiast nie była taka jak mi się wydawało, przez połowę odcinka nawigowałem uwaga, uwaga na trzciny -) za trzcinami skręcało się lekko w lewo i tak do wyjścia z wody. Prawie cały ten odcinek ktoś za mną draftował co chwila trącając mnie w stopy. Niezmiernie trudno jest draftować w brudnej wodzie ja nie umiem ale ktoś to potrafił i dziwi mnie to że nie popłynął szybciej tylko ciągnął się za mną pewnie też nie był zachwycony po wyjściu z wody z czasu etapu w końcu przewiozłem go ładnym zygzakiem a rzucało mnie od prawa do lewa jeszcze nigdy nie miałem tak krętego pływania na zawodach. Mniej więcej na 3000 metrów zrobiło mi się strasznie gorąco, woda była bardzo ciepła a przez cały pobyt w Poznaniu było duszno, pomimo tego dalej płynąłem swoje, wydawało mi się że mam nawet lepszy rytm niż na pierwszej połowie etapu, pociągnięcia były dobre nie brakowało siły ale bardzo wiele osób wyprzedziło mnie na ostatnich 1500 metrach, chyba tylko ja tak kręciłem się od prawa do lewa. Wychodząc z wody zobaczyłem czas 1,15 i pierwsze co pomyślałem było to jak słaba musiała być druga część trasy w moim wykonaniu gdzie zrobiłem ją w około 40-41 minut. Zegarek pokazał mi 4 240 m, trasa była na pewno zmierzona poprawnie po prostu ja zrobiłem tutaj niezły labirynt. Na pewno nie nadłożyłem 440 metrów ale 200 pewnie już tak i to wystarczyło aby wyjść z czasem bliskim 1,16 i tempem oficjalnym około 2 minuty/100m, mogę się podniecać tempem 1,50 ale oficjalnie i tak jest 2,00. Łatwa trasa mówili, tor wioślarski wszędzie bojki przez całą długość niemal jak na basenie -) Ta jasne... W stosunku do Malborka poprawiłem się o 10 minut w 9 miesięcy więc nawet pomimo słabej drugiej części etapu poprawa jest całkiem wysoka. Uzyskałem raptem dopiero 90 czas pływania na 217 zawodników którym udało się ukończyć zawody w limicie więc daleko poza 1/3 stawki zabrakło mi utraconych 4 minut z drugiej części etapu bo to dało by okolice 55 miejsca czyli dokładnie taki poziom jaki prezentuje w ostatnim czasie. Inny pozytyw jakiego na siłę się doszukam z tego mojego kraulowania jest to że taki Sieraków miesiąc temu popłynąłem w czasie 37 minut z ułamkiem więc dokładnie tak jak połowa z wczoraj a dystans był 2 razy dłuższy. Trudno mi powiedzieć czy zabrakło mi czegoś wczoraj w wodzie czy coś bym zmienił treningowo przygotowując się jeszcze raz do tych zawodów bo siła była, względnie się nie zmęczyłem, tlenowo wyglądałem dobrze. Nie wykluczam tego że mogło braknąć mi kilku długich ciągłych treningów OW przez co w drugiej części mogłem mieć nie równe pociągnięcia rękoma przez co mogłem robić zygzak ale nie wiem tego tak sobie dorabiam teorie na siłę -) Temat pianki już omawiałem świeżo po starcie i nie będę go powtarzał.
T1
Nie ma co ukrywać pływanie zmęczyło mi mięśnie stabilizujące i czułem to już na samym etapie natomiast tlenowo wyszedłem bardzo świeży pamiętam Malbork wówczas łapałem powietrze jak ryba bez wody w Poznaniu było zupełnie inaczej. Nie śpieszyłem się zbytnio mocno ale i tak była to całkiem szybka zmiana w czasie 3 minuty 22 sekundy. Przeglądając wyniki widzę że w pierwszej 15 stce szybciej T1 zrobiło 3 zawodników reszta wolniej lub tak samo. Nad rywalami z kategorii tą strefą zyskiwałem do dwóch po mniej więcej 1 minucie oraz do kolejnego 3 minuty, całkiem dużo.
Rower
Wsiadłem na rower, założyłem buty położyłem się na lemondce ustawiłem target na 215-225 W i można by w sumie kończyć omawianie etapu -). Chcąc jechać 4,50 na tej trasie potrzebuję uzyskać moc około 220W przy założeniu że są idealne warunki wietrzne tzn. brak wiatru -) Niestety wiatr tego dnia był duży z każdą godziną coraz większy dlatego chciałem kończyć etap jak najszybciej -) Prognoza wietrzna sprawdziła się w 101%. Tętno po pływaniu na początku etapu kolarskiego wynosiło około 163 uderzenia dla mnie jest to bardzo dobry wynik zazwyczaj pływanie kończę na 173-177 uderzeń (na krótszych dystansach) tutaj miałem idealna pozycję wyjściową pod 180 km roweru. W zasadzie po założeniu butów zacząłem jechać swoje na początku cisnąłem trochę mocniej ponad 225 W, mocniej w sensie w górnej połówce założeń na etap. Tętno systematycznie spadało po kilkunastu km wiedziałem że 230W będzie za dużo dlatego postanowiłem jechać 220W. Trenowałem na 230-235 W tzn. z zapasem żeby na zawodach mieć handicap i takie 220W na zawodach jest bardzo lekkie wtedy kiedy ma się zapas choćby psychologiczny. Od razu zacząłem realizować strategię żywieniową postanowiłem wciągać 1 marsa na okrążenie w tym samym miejscu trasy + od czasu do czasu złapać łyk żeli rozpuszczonych w bidonie + do tego 1 tabletka soli na kółko. Tak wyznaczyłem sobie miejsce jedzenia marsa że wypadło akurat 1-3 km przed bufetem. Z pierwszego bufetu wziąłem butelkę wody. Od początku etapu mijałem kolejnych rywali w końcu wyszedłem 90 z wody a raczej około setny gdyż końcowa klasyfikacja uwzględnia tylko tych którzy ukończyli całe zawody, mijałem rywali bez żadnych problemów ale tak jak mówiłem na takiej trasie mogę wykorzystać swoje wszystkie atuty. Trasa kolarska stworzona dla mnie lekkie podjazdy były, nazbierało się chyba około 600 m wzrostu wysokości więc stołem bym tego nie nazwał ale niewiele brakowało jednak do Malborka pod tym względem daleko. Jechaliśmy po 2 pasmowej drodze w jedną stronę i dwupasmówce w drugą i to było coś co najbardziej mi się podobało tzn. szeroko, płasko, nudno. Samą nawierzchnię oceniam na 7,5/10 niby mieszkam w bloku wschodnim w Polsce b a dla niektórych c ale jeżdżę po takich trasach gdzie nie mam nawet minimalnej koleiny i mogę jechać z zamkniętymi oczami przez 150 km pętli więc jestem wymagający -) a w Poznaniu trzeba było zwracać uwagę na nierówności ale ogólnie trasa bardzo dobra jakościowo. Pierwsza pętla minęła bardzo sprawnie na drugiej pojawili się połówkowicze i zaczęła się masakra ponieważ było ich ponad 900 osób a jadąc rower na 2 razy dłuższym dystansie uzyskałem średnią prędkość etapu która dawała by top50 na połówce więc można sobie wyobrazić ile musiałem wyprzedzać w zasadzie non stop doszło do tego że na dwupasmowej drodze jechałem cały czas lewym pasem ponieważ nie miał mnie kto wyprzedzać w sumie lewym pasem pojechałem pewnie 150km. Drugie okrążenie poszło sprawnie po nawrotce mars, bufet jedna butelka wody + jedna butelka Izo. Połowę trasy zrobiłem w czasie 2,26,18 daje to średnią prędkość 36,9 km/h, po 35 km tętno ustabilizowało się na poziomie który pozostał już do końca etapu czyli mniej więcej 148 uderzeń, średnia z roweru 150. Na 3cim okrążeniu dalszy ciąg wyprzedzania z rzadka ktoś wyprzedził mnie ale nie były to jakieś powalająco większe prędkości przez 40 km tasowałem się z jednym z zawodników nie mogłem go zgubić a on nie mógł zgubić mnie nasza podróż skończyła się gdy zjeżdżał do T2 czyli na końcu mojego 3ciego okrążenia. Przejeżdżając przez torowisko jeszcze na końcu drugiego kółka opuściły mi się rączki od lemondki i wypadł mi 1 mars + 2 tabletki soli. Co zrobić trzeba było jechać z lemondką ustawioną pod kątem ostrym do podłoża. Do 135 km trzymałem idealnie moc około 220W+ później była ona trochę mniejsza ale wynikało to tylko z tego powodu że musiałem dosyć często rozmasować to i owo a takie 20 sekund niepedałowania obniża moc średnią z 5km czasem nawet o 10W stąd takie różnice w mocach średnich na lapach, ogólnie było bardzo równo co pokazuje tętno. W zasadzie całą trasę jechałem w pozycji aero jedyne wyjątki to pobieranie butelek z bufetów i przejazd przez tory w jednym miejscu był spory garb na drodze no i oczywiście nawrotki które były bardzo szybkie w końcu było 4 pasy ruchu + pas zieleni pomiędzy nim coś dla mnie -) Po 120 km załapał mnie dziwny bardzo ostry ból w lewym kolanie przez co 15 km jechałem na mocy około 210W na szczęście przeszło i udało się jechać dalej. Cały czas jechałem swoje 150 km minęło nie wiedzieć kiedy na ostatnim kółku jechali już tylko długasi plus kilku niedobitków z połówki więc miałem sporo dublowania ale też kilka osób wyprzedziłem, nikt nie miał odpowiedzi na moją jazdę żaden z rywali nie podjął się zadania utrzymania się za mną ale to długi dystans tutaj każdy zna swoje możliwości i nikt tu nie szarżuje. Nie napisałem o tym iż na 2 i 3cim okrążeniu wyprzedzając zawodników z połówki miałem z tym problemy ponieważ jechali zwartymi grupami tzn. draftingu tam nie było na pewno celowego ale jak jedzie 30 osób nie zawsze da się zachować odstępy, grupy były długie wolno przychodziło mi zdobywanie pozycji przypominało to często wyprzedzanie się nawzajem TIRów na autostradzie tzn. 93 km/h vs 94 km/h, nie szarżowałem ale w jednym momencie musiałem pojechać kilka kilometrów tempem połówki ponieważ przy wyprzedzaniu skupiska zawodników sędzia zaczął trąbić i zwracać uwagę że będzie wlepiał kartki nie ryzykowałem dałem mocniej w pedały i rozwiązałem ten problem. Na 4tym okrążeniu zabrakło mi marsa ponieważ zgubiłem kolejnego trochę mi go brakowało poczułem się głodny a nie udało mi się złapać banana z bufetu na szczęście udało się na ostatnim bufecie. Końcowe 20 km jechałem już bardzo luźno a ostatnie 15 km to moce na poziomie około 190 W, bardzo mocno się już oszczędzałem a i kark odmówił posłuszeństwa zupełnie nie mogłem już podnieść głowy do góry na szczęście był to już koniec etapu. Według zegarka moje NP wyniosło 217 W co jest wynikiem zaniżonym przez ostatnie km wydaje mi się że moja moc wyszła około 220 W realnie. Całą trasę przejechałem w pozycji aero w zasadzie nie miałem najmniejszego dyskomfortu z plecami czy rękami a kark zaczął pobolewać na finiszu etapu. Akurat do tego etapu byłem rewelacyjnie przygotowany i nie ma co tego ukrywać zrobiłem mnóstwo długich jazd miałem kilka treningów na trenażerze po 3,30 i więcej a ostatnie 3,30 i 100% pozycji aero oraz dokładnie 6 treningów 140 km w realnych warunkach. Czas drugiej połowy trasy był gorszy od pierwszej o 1 minutę i 8 sekund czyli mniej więcej tyle ile straciłem na ostatnich 15 km kiedy mocno odpuściłem przed biegiem. Żywieniowo wyszło wszystko świetnie to również miałem dograne do perfekcji do ideału zabrakło mi 1 marsa niestety 2 zgubiłem a miałem tylko jednego zapasowego. Nie musiałem korzystać z toalety przez cały etap. Końcowy czas etapu to nieco ponad 4 godziny i 53 minuty więc średnia około 36,8. Czas był bardzo dobry uzyskałem 5ty czas etapu a do zwycięzcy który jest PROsem straciłem raptem 10 minut. Nie było zaskoczenia takie moce i prędkości robiłem na treningach nie udało się złamać 4,50 nawet gdybym docisnął ostatnie 15 km nie zrobiłbym tego przy tej mocy którą pojechałem był zbyt duży wiatr, inni zawodnicy mocno na to narzekali mi nie robił on większych trudności jechałem swoje i tyle natomiast zawsze z wyniku zabierze kilka minut. Zawody pojechałem na oponie treningowej z przodu z szybszą na pewno byłbym lepszy o 1-2 minuty ale nie ma co gdybać -) Trasa tak jak pisałem idealna dla mnie ponieważ takie trasy wymagają dokładnie tego co mam najmocniejsze tzn. dobra pozycja aero + umiejętność przejechania w niej całego etapu + perfekcyjnie równe trenażerowe tempo, ekonomika jazdy. Na takich trasach jak ta w Poznaniu liczy się prawie tylko i wyłącznie aerodynamika i na takich odcinkach jestem szybki, tutaj nie trzeba mieć końskiego ftp wystarczy 4 W/kg. Sam etap wyszedł mi mniej więcej na 72-74% ftp czyli mocno ale można mocniej. Ciekawostka Sieraków 1/2 IM rower pojechałem o 34 W lepiej a średnia prędkość etapu była niższa o 0,5 km/h, hamulec działał dobrze -) Druga ciekawostka Malbork 1/1 rower zrobiłem na 195 W tzn. 22 W słabiej (zaledwie) trasy porównywalne tam nie wiało za to było sporo nawrotów, średnia prędkość 33,3 km/h i niech mi ktoś powie że sprzęt nie jedzie -)
T2
Schodząc z roweru czułem że słabo będzie z biegiem takie rzeczy się po prostu wie chociaż nogi nie były mocno zmęczone to jednak już gdy biegłem z rowerem słabo to wyglądało za to fajnie wyglądała zupełnie pusta strefa popatrzyłem na numerki obok mojego boksu nie było nikogo wiedziałem że prowadzę w kategorii. Strefa szybka znów jedna z najlepszych. Łącznie w strefach spędziłem 6 minut 35 sekund same dobiegi liczyły ponad 1 km. Nie wiem Ronin co ty tam robiłeś przez ponad 14 minut? Strefa zmian była bardzo dobra miejsca było pod dostatkiem najlepsza strefa pod tym względem w jakiej byłem.
Bieg
Na biegu w triathlonie zawsze mam tak że tempo jakim będę biegł ustalam na pierwszych 1-4 km etapu kiedy widzę na co mogę tutaj liczyć i nigdy się jeszcze nie pomyliłem no może prócz Białki gdzie mogłem biec mocniej. Zawsze staram się zacząć docelowym tempem i sprawdzić czy jest z czego biec czy nie w Poznaniu zacząłem od 4,37 i w zasadzie po 500 m wiedziałem że będzie słabo. Pamiętam Malbork przed rokiem wówczas 4,40-4,50 trzymałem do 14stego km i biegłem to na sporym luzie później złapał mnie kryzys spowodowany brakiem jedzenia. W strefie miałem 2 drożdżówki które zabrałem na bieg jedną jadłem przez 2 km drugą wyrzuciłem na kolejnym kółku. Pierwsze okrążenie wyglądało nieźle tempo 4,52 ale było ciężko. W zasadzie po pierwszym okrążeniu było już tylko gorzej bolały mnie stopy dodatkowo wyszło słońce i było bardzo ciepło, brałem wodę z każdego punkty, jadłem żelki, banany i tak turlałem się od okrążenia do okrążenia. Czekałem na ból kolan ale nie nadeszły w zasadzie do końca, podobnie czwórki nie było z nimi problemu. Drugie kółko w 5,14, 3cie w 5,19 tempo siadało nic na to nie mogłem poradzić po prostu nie mogłem biec szybciej tylko czekałem aż zaczną wyprzedzać mnie inni zawodnicy to było nieuniknione. Nadzieja na lepszy czas pojawiła się na 4 tym i 5tym okrążeniu gdzie tempo wzrosło względem 3ciego i biegłem po 5,10. Postanowiłem dobiec do półmaratonu i zobaczyć jaki mam czas, wiedziałem że bieg zaczynałem z wynikiem 6 godzin 15 minut. Nie wiem dlaczego ale w pewnym momencie wydawało mi się że wyjdzie mi gorszy wynik niż w debiucie i trzeba schodzić z trasy bo szkoda zdrowia, nie wiem jak ja to skalkulowałem -) Po połówce jasne było że jest szansa na dowiezienie wyniku poniżej 10 godzin ale wymagało by to utrzymania tempa najlepiej około 5,20. Niestety 6te okrążenie wyszło w 5,27 a ja ciągle zwalniałem z każdym metrem łydki zamieniały się w kamienie ból był bardzo duży ale parłem do mety po drodze zaczęli wyprzedzać mnie rywale nie miałem na to odpowiedzi biegli bardzo lekko a ja tylko się toczyłem. Ostatnie 2 okrążenia to tempa 5,37 oraz 5,43. Gdzieś do końca tliła się nadzieja że może uda się złamać 10 godzin, miałem nadzieję że może trasa będzie krótsza -) dlatego po 41 km przyśpieszyłem ile miałem sił a było to wtedy tempo 5,07 kosztowało mnie tak ogromnie dużo że czułem się jakbym biegł szybciej niż po 3,30. Niestety dobiegłem do tabliczki 42 kilometr a mety nie widać -) na 10 godzin nie ma szans, zwolniłem było już po zawodach dotruchtałem do końca a samą metę przekraczałem już idąc, wcześniej obróciłem się zobaczyć czy nikt mnie nie goni. Maraton przebiegłem w tempie średnim 5,20 i czasem 3,47,44 trasa była lekko dłuższa o około 500 metrów więc wynik czystego maratonu byłby bliski 3,45 więc był to etap wolniejszy niż w Malborku mniej więcej o 5 minut. W debiucie miałem idealne warunki chłodno, lekki deszczyk brak wiatru ale to nie tłumaczy słabszego wyniku wczoraj w końcu poprawiłem wszystkie czasy biegowe w tym sezonie a połmaraton o ponad 5 minut. W poczet strat na biegu wpisuje utratę jednego dużego paznokcia -) Łydki odcięło mi od tego powolnego truchtania niestety miałem buty w których nie da się biec wolniej niż 5,00 długo bo one wysiadają nie zakładałem że będę biegł wolniej do 30 km dlatego w nich biegłem dodatkowo zrobiłem już w nich 1 maraton, 1 połówkę, 2 olimpijki oraz 1/4 za to na treningach nie biegane bo miałem ten sam model treningowo i cały tamten sezon biegałem konkretnie w tym modelu więc nie mogę powiedzieć że miałem buty które mi nie pasowały bo miałem dobre buty -) tylko nie zakładałem tak wolnego biegu przy takim tempie wziąłbym inne.
Podsumowanie
Ostateczny czas to wynik 10 godzin 3 minuty 54 sekundy, dało mi to 14 miejsce open i 4te w kategorii M18-29. Wynik bardzo solidny niemal złamałem 10 godzin robiąc maraton prawie na chodzonego. Trasa idealnie domierzona więc nikt nie zarzuci że coś ty było zmajstrowane a jeśli było to w drugą stronę przynajmniej z mojej strony -) Zakładałem czas około 25 minut lepszy więc wcale nie tak wiele lepiej przy takim dystansie wystarczy odrobina słabości i ma się w plecy 30 minut a niekiedy godzinę. To nie jest tak że nie jestem zadowolony bo jestem po prostu nie skacze z radości bo byłem przygotowany na lepszy wynik dlatego euforii nie ma ale jest satysfakcja i radość a na złamanie 10 godzin przyjdzie jeszcze czas. Ten dystans uczy pokory nie wiem czy było łatwiej niż za pierwszym razem raczej nie, było tak samo ku…ko ciężko samo pływanie i rower to pestka w zasadzie te 2 etapy to żadne wyzwanie niemal przystawka do dania głównego za to maraton to jest dopiero ta część wyścigu która hartuje głowę. Przez cały wyścig myślałem głównie o niczym -) Jedynie waty, w wodzie zupełnie nic a na biegu tylko odliczałem okrążenia i szukałem wymówki żeby się zatrzymać ale nie znalazłem takiej i się nie zatrzymałem ani razu nie byłem w toalecie na całym wyścigu tak dograłem jedzenie i picie przy tym się nie odwodniłem zbytnio sądząc po kolorze moczu-) Uciekło dobre miejsce w kategorii różnice były bardzo niewielkie ledwo 10 minut do zwycięzcy a po drodze było jeszcze 2 rywali. Moja kategoria nie jest oblegana przynajmniej na długim dystansie ale jeśli już ktoś w niej startuj to nie jest to ogórek tak samo było w Malborku chociaż z tym czasem tam wygrałbym z wielką przewagą ale to Challenge to robi robtę i poziom jest wyższy, wystarczy zobaczyć że nas 4rech było w top15 a kolejny z kategorii to miejsce poza 60tką. Rywale biegowo byli mocni pech chciał że na tle stawki byli w czubie na tym etapie. Można mówić że szkoda 4tego miejsca bo nie było pudła itd. ale mi nie jest szkoda po prostu dzisiaj nie byłem lepszy od pozostałych zawodników, dystans zweryfikował że byłem słabszy to czy poszło bieganie z planem lub nie absolutnie nie ma znaczenia patrzę w tabelę i widzę że byłem 4ty czyli byłem słabszy od 3 zawodników i tyle w tym temacie co nie zmienia faktu że jestem ciągle 4ty kolejno: Warszawa 2016, Nieporęt 2016, Sieraków 2017 i Poznań 2017 za dużo tych 4rek, ja się poprawiam ale miejsca nie -)
Tak jak pisałem w dzienniku już przed startem to jest mój chwilowo ostatni długi dystans na jakiś czas na pewno kolejny sezon odpuszczam nie wykluczone że nawet 2. Pobieżnie tłumaczyłem to w dzienniku teraz rozwinę temat. Zawieszam długi dystans pomimo tego że go lubię z tego powodu że muszę poprawić mocno bieganie nie tam jakieś 2 minuty w półmaratonie muszę biegać 10 minut lepiej tzn. muszę bez problemu łamać 1,20 a żeby to zrobić wcześniej trzeba biegać szybko dychę a jeszcze wcześniej piątkę. Mógłbym robić kolejny długi dystans w następnym roku i pewnie złamałbym te 9,30 ale patrzę dalej w przyszłość, zwracam uwagę na to co będzie mnie hamować po tych 9,30 nie co mnie hamuje teraz bo życiówkę można poprawiać o minutę przez 10 lat ale patrzę co będzie mnie ciągnąć w dół za parę lat bez wątpienia będzie to bieganie bo rower mogę zrobić bardzo mocny na długim dystansie, to wymaga innego treningu tak naprawdę w przyszłym roku mógłbym na tej Poznańskiej trasie łamać 4,40, cholera w sztafecie to mógłbym to robić nawet wczoraj, pewnie pływanie mógłbym poprawić na tyle żeby robić 1,08 tu brakuje bardzo niewiele natomiast trzeba biegać i trzeba biegać szybko takie 3,20 na długim dystansie nic nie znaczy trzeba biegać 3,10. Na ten moment moje zawody wyglądają tak że jak pływanie wyjdzie to wychodzę w 25% stawki po rowerze jestem w 5-8% a po biegu kończe na 9-11% lub utrzymuje pozycję co pokazuje że mam spore pokłady do rozwoju w tej dyscyplinie. Jestem w takim wieku w którym chce się poprawiać szybkościowo rozumiem ludzi którzy robią Ironmany i nie poprawiają życiówek ale są to wyższe kategorie wiekowe w których o progres jest ciężko u mnie wręcz przeciwnie. Podsumowując muszę zrobić podstawę szybkościową z prawdziwego zdarzenia żeby podejść do kolejnego Irona z takimi możliwościami w których 9,30 to będzie robione na chodzonego. Teraz w głowie mam barierę 9 godzin do tego potrzebuje czasu pewnie nie w tej kategorii ale kto wie mam jeszcze 4 lata.
Oceniając etapy: pływanie dobre chociaż czas nie zachwyca lepiej niż w debiucie o 10 minut, rower bardzo dobry wręcz wzorowy pojechałem lekko wysiłkowo ale szybko nareszcie przełożyłem trening kolarski na zawody poprawa na tym etapie to 30 minut, bieganie słabo bo czas gorszy o 5 min a oficjalnie o 7 min niż przed rokiem nie pobiegłem tak jakbym chciał możliwe że przeceniam swoje możliwości biegowe na długim dystansie tzn. myślę że jestem lepszy niż jest to w rzeczywistości i pewnie tak jest -) Suma sumarum poprawa o prawie 40 minut od września nie jest złym wynikiem bardzo wyraźnie widać że pływanie jest przereklamowane, rower robi czas a bieganie daje wynik i tak było wczoraj.
Ciekawe refleksje są takie że moje 10,04 to jest 5,02 w połówce co jest moją prawie życiówką z przed roku a jeszcze 2 lata temu nie sądziłem że kiedykolwiek złamie 5 godzin na połówce jak to się człowiek zmienia. Jest takie powiedzenie: Ludzie mówią że jestem pesymistą ale to nie prawda bo pesymista mówi że gorzej być nie może a ja mówię może, może -)
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 183 Napisanych postów 2109 Na forum 6 lat Przeczytanych tematów 82488
Jeszcze 2 rzeczy zapomniałem napisać.

Organizacja i ocena zawodów
Impreza super nie potrafię znaleźć minusów. Najważniejsza sprawa na długim dystansie to dokładność długości tras tu były bardzo dobre na pewno nie brakowało nic. Trasy poprowadzone bardzo fajnie mi osobiście nie przypadła pływacka ale to tylko moje zdanie bo słabo nawigowałem więc na coś muszę zwalić to napiszę że trasa była zła -) Rowerowa super szkoda że był remont na krótkim odcinku bo byłby perfekt ale to nie wina organizatorów i najważniejsze nie było betonowych płyt jak nas straszyli przed startem, Ronin wie o co chodzi. Trasa biegowa bez zarzutu wiele punktów odżywczych, wody nie zabrakło, izo nie zabrakło, banany, żelki, redbule wszystko było przynajmniej do 10 godzin wyścigu nie wiem jak potem ale to przywilej tych szybszych że im nie brakuje zazwyczaj nawet trochę lodu zostało mi z połówki. Co więcej mogę napisać? Strefa zmian bajka, bardzo dużo miejsca na rower tak jak jeszcze nigdy się nie spotkałem nic się nie gniotło, koszyki nie były wepchane na siłe, bardzo fajnie. Z minusów coś się zawsze znajdzie -) Ludzie narzekali na uboższy pakiet niż w latach ubiegłych tzn nie było plecaka czy czegoś podobnego i dwa to chyba nawet ja bym podciągnął pod mój minus tzn. koszulka super fajna ale nie ma napisane że ukończony dystans IM wiecie jaki to lans na dzielni jest -) W szczególności jak nikt nie wie co to za kaktus -) ale fajnie było by mieć napisane że ukończył w końcu jesteśmy amatorami i w długich dystansach startujemy nie często a jest to swego rodzaju powód do sportowej dumy w końcu to najwyższy stopień triathlonu.
Czy przyjadę ponownie?
Jak najbardziej zastanawiam się w przyszłym roku czy nie wybrać się na połówkę w grę wchodzi Poznań lub Susz. Trasa stworzona do bicia rekordów zarówno w Suszu jak i w Poznaniu. Na marginesie żebym tam nie był ogórkiem w tym roku to musiałbym łamać 4,20 trzeba się wziąć za robotę przyjechali zagraniczniaki i podciągnęli poziom sportowy zresztą podobnie na pełnym co szczególnie było widać na etapie pływania za granicą największa przepaść u amatorów to właśnie poziom pływacki tam się pływa od dziecka a u nas zaczyna się pływać jak wpadnie się na pomysł żeby wystąpić w tri a że sport ten rozwija się od niedawana w PL to jeszcze ich nie dogoniliśmy ze średnim poziomem pływackim u amatorów.

Regeneracja po zawodach
Powiem tak nie jest źle z plusów stawy mnie nie bolą po połówkach kolana mnie bolą zawsze mniej lub więcej a tutaj prawie wcale. Łydki ponaciągane jak struny w gitarze ale nawet wody w kolanach nie nazbierałem za bardzo. Pamiętam po Malborku miałem taką wodę w kolanach że nie mogłem nogi wyprostować do końca o uginaniu nawet nie mówię a tutaj nawet jak wysiadłem po 6 godzinach z samochodu było okej więc wnioskuje że przygotowanie było całkiem dobre. Z drugiej strony jakbym miał budować swój własny dom na pewno zrobiłbym sobie kibelek z poręczami dla niepełnosprawnych ułatwiało by to życie -)




Zmieniony przez - pirlo2122 w dniu 2017-06-26 21:56:17
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 382 Napisanych postów 3854 Wiek 36 lat Na forum 3 lata Przeczytanych tematów 43078
Fajnie się czyta te Twoje relacje. Jeszcze raz wielkie gratulacje.
Pozdro!
napisał(a)
Znawca
Szacuny 45 Napisanych postów 194 Na forum 307 dni Przeczytanych tematów 12627
fajna relacja, ale czyta się tragicznie, mózg boli... Popracuj proszę nad interpunkcją i składnią ...

to zdanie siada na psyche...

"Na marginesie żebym tam nie był ogórkiem w tym roku to musiałbym łamać 4,20 trzeba się wziąć za robotę przyjechali zagraniczniaki i podciągnęli poziom sportowy zresztą podobnie na pełnym co szczególnie było widać na etapie pływania za granicą największa przepaść u amatorów to właśnie poziom pływacki tam się pływa od dziecka a u nas zaczyna się pływać jak wpadnie się na pomysł żeby wystąpić w tri a że sport ten rozwija się od niedawana w PL to jeszcze ich nie dogoniliśmy ze średnim poziomem pływackim u amatorów. "


Zmieniony przez - AMYD w dniu 2017-06-26 22:34:43
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 183 Napisanych postów 2109 Na forum 6 lat Przeczytanych tematów 82488
AMYD
fajna relacja, ale czyta się tragicznie, mózg boli... Popracuj proszę nad interpunkcją i składnią ...

to zdanie siada na psyche...

"Na marginesie żebym tam nie był ogórkiem w tym roku to musiałbym łamać 4,20 trzeba się wziąć za robotę przyjechali zagraniczniaki i podciągnęli poziom sportowy zresztą podobnie na pełnym co szczególnie było widać na etapie pływania za granicą największa przepaść u amatorów to właśnie poziom pływacki tam się pływa od dziecka a u nas zaczyna się pływać jak wpadnie się na pomysł żeby wystąpić w tri a że sport ten rozwija się od niedawana w PL to jeszcze ich nie dogoniliśmy ze średnim poziomem pływackim u amatorów. "





Zmieniony przez - AMYD w dniu 2017-06-26 22:34:43


Tak jest AMYD masz racje już kiedyś o tym pisałem, napiszę jeszcze raz ja tego nie czytam powtórnie nie mam na to ani ochoty ani czasu, nikt za to mi nie płaci i mi się nie chcę musiałbym zatrudnić do tego inną osobę która poprawiała by moje błędy -)
Wolę nie czytać tego jeszcze raz bo jak bym zobaczył jakie tam porobiłem błędy to bym się ze wstydu spalił, tak poprawiam tylko to co podkreśli mi word i nic więcej -)



Zmieniony przez - pirlo2122 w dniu 2017-06-26 22:47:57
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 579 Napisanych postów 2538 Wiek 58 lat Na forum 6 lat Przeczytanych tematów 139126
Pirlo --Gratulacje ,tak jak napisał wyżej Ronin jesteś TWARDZIEL nad TWARDZIELE
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 579 Napisanych postów 6389 Wiek 39 lat Na forum 4 lata Przeczytanych tematów 56734
Od kiedy ruszasz z treningami?
Głową bym chciał, ciało się nie nadaje

PB:
IM 140.6 Poznań 25.06.2017, 12:48:33 / IM 70.3 Gdynia 07.08.2016, 5h:23min:57s / JBL Triathlon Sieraków 28.05.2016 1/4 IM, 2h:33min:54s / Otyliada 12/13.03.2016 15km, 6h:28min / III PKO Maraton Rzeszowski 04.10.2015, 03h:55min:51s / Półmaraton Rzeszowski 06.04.2014, 1h:53min:03s / Trening 08.06.2017, 10km 47min:43s / Łańcucka Piątka 5km 11.06.2016, 22min:45s

Nowy temat Wyślij odpowiedź
Poprzedni temat

AURA MOCY - TRÓJBÓJ SIŁOWY

Następny temat

Rehabilitacja a trening siłowy

Od bodybuildingu do bobsleinghu Od bodybuildingu do bobsleinghu Naturalne substancje w spalaczach tłuszczu Naturalne substancje w spalaczach tłuszczu Brak snu to brak regeneracji. Jak sen wpływa na regenerację? Brak snu to brak regeneracji. Jak sen wpływa na regenerację? Jak obniżyć poziom estrogenów? Co jeść, a czego unikać Jak obniżyć poziom estrogenów? Co jeść, a czego unikać Michałki czekoladowe low carb Michałki czekoladowe low carb Debiuty Kulturystyczne 2018: Wyniki i relacja Debiuty Kulturystyczne 2018: Wyniki i relacja 60 cm w bicepsie - dramat... 60 cm w bicepsie - dramat... Dieta śródziemnomorska - zasady i przykładowy plan żywienia Dieta śródziemnomorska - zasady i przykładowy plan żywienia