Magda/ mozliwe spluszowacenie lakatki/tek (chondromalacia), raczej w poczatkowym stadium. Sczegolnie, ze piszesz o 1/2 roku. A w takim wypadku nie mysl o operacji. Ch. mniej wiecej polega na zmniejszeniu sprezystosci elementow miedzy koscmi uda i podudzia, w efekcie czego zwieksza sie "uderzenie" powierzchni tych kosci o siebie, co znowu moze zmniejszyc sprezystosc, itd. Najgorzej jest przy pelnym wyproscie nogi /brak zgiecia kolana/ polaczonym z dynamicznym obcizeniem stawu, np. podczas biegu. Szczegolnie przy tej czynnosci dochodzi jeszcze wplyw /niekontrolowanego przez czlowieka/ ulozenia stopy przy stawianiu jej na podloze, co przeklada sie na rozklad sily m.in. na elemnetach kolana. Np. stawiajac najpierw zewn. czesci stopy kolano jest obciazane inaczej niz wtedy, gdy w pierwszej kolejnosci dotyka podloza czesc wewn., czy centralna. Podobnie ma sie sprawa przod/tyl/srodek
Duze zgiecie kolana /siadasz na stopach/ tez jest zle.
Przy rowerze powinno przejsc - nie wiem skad taka zdecydowana opinia mojego przedmowcy. Moze zle ustawione siodelko, itp?
Opaska pewnie pomoze, tylko ze automatycznie odciazy miesnie. Po jakims czasie mozesz sie bez niej nie obejsc. A wzmocnienie miesni czworoglowych uda (czyli tych z przodu), scczegolnie w dolnej czesci - blizej kolana, powinno byc na wzgledzie osoby z tym schorzeniem. O ile pamietam.

Sam mam podobny problem - kieedys spooro biegalem w niezbyt odpowiednim obuwiu (choc podobno to nie ma znaczenia...) i robilem pare innych dziwnych (dla stawow) rzeczy. Wiele lat temu pojawily sie ~bole/klucia/skrzypienie w prawym kolanie. Wyrzucilem bieganie, jednak na rowerze (prawdziwym) tez cos bylo nie tak, tyle ze w duzo mniejszej skali. Przez lata siodelko mialem ustawione tak, ze w dolnym polozeniu noga sie prawie prostowala w kolanie. W tym sezonie siodelko lekko obnizylem - kolano jest caly czas zgiete i ... nie ma problemu.
Rownolegle byla silownia - zauwazylem, ze skrzypienie pojawia dopiero przy odpowiednio duzym zgieciu kolana, a ja robilem pelne-glebokie przysiady. Postaralem sie nie przekraczac tego progu, ktory osobiscie osiagam przy udach rownoleglych do podlogi (zreszta w tej chwili nie przekraczanie tego polozenia polecalbym tez z innych wzgledow niz tylko moje wlasne bole

). Od wielu mcy zadnych problemow nie pamietam.
Nigdy nie stosowalem zadnych masci, opasek, itp.
I nie mowie, zeby z biegania zrezygnowac calkowicie, ale...
pozdr,
mbik