Grając w tramkarzach, często dostawałem szanse od trenera Juniorów St. i gdy tramkarze pauzowali mimo moich slabych warunków fizycznych dostawalem szanse gry. Moim niezwyklem atutem ktory powodował, ze to ja a nie nikt innym dostawalem "powolania" była waleczność. Gdy przeszedlem na stale do Juniora St. dobrze mi szło do czasu gdy nie zobacyzlem paru filmików nt. np "Smietć Pilakrzy na boisku" itd. Coś we mnie pekło .. mineła juz wieksza czesc sezonu a ja nadal nie moge sie przelemac ... cos mi siadło na psychice i nie wsadzam wszedzie nogi, nie ide do kazdej pilki itd ... Przez to trace w oczach trenera i corazczesciej siadam na ławce. Co moge zorbić zeby przezwyciezyc ten idiotyczny strach ktory mnei ogarnol ? Udać sie do jakiegoś psychologa sportowego ?
Psycholog czemu nie? Jeżeli nie chcesz być już typowym walczakiem to staraj sie poprawić inne rzeczy aby one się stały sie twoimi atutami np technika użytkowa, strzał z dystansu itp.
1242594846000
nedved31
Wysłana - 18 maja 2009 15:44
techniką nie grzesze, i wszystkie moje braki własnie w technice zawsze nadrabiałem szybkościa i walecznościa, technike staram sie poprawiać, trenuje ale jak wiadomo to nie jak kondycja, ze mozna ja wytrenować zawsze ... u mnei chyba minol ten okres w ktorym mogłem sie najweicej nauczyc niestety ...
1242654240000
bollek.
Wysłana - 18 maja 2009 23:27
Skoro tak to spróbuj się trochę 'nabuzować' przed meczem ;] posłuchać jakiejś pobudzającej muzy, przypomnieć sobie jakieś złe chwile i wyładować je na boisku. Ot taka rada z mojej strony ;d.