SFD.pl - fitness, kulturystyka, trening, dieta i suplementacja

BlueCrocus Po zdrowie i sprawność

temat działu:

Ladies SFD

słowa kluczowe: , ,

Ilość wyświetleń tematu: 26942

napisał(a)
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 448 Wiek 103 lat Na forum 5 lat Przeczytanych tematów 13599
Na początek usprawiedliwienie – Nie dam rady dzisiaj nic zrobić. Czuję się jak po zatruciu pokarmowym. Znów bolą mnie nerki, od wczesnego rana buntuje się żołądek. Wczoraj wieczorem zjadłam trochę tej świeżo ukiszonej kapusty, innych zmian nie było. Rano wypiłam kubek ciepłego mleka i trochę się wszystko uspokaja. Nie wiem co będę jadła w ciągu dnia, na razie poprzestałam na tym mleku.

Obliques – Z kombuchą wiadomo, musu nie ma. Domyślam się, iż celowo to podkreślasz. Może i dobrze, nadal zdarzają się przypadki szerzenia „jedynie słusznej ideologii”, mimo Waszych stanowczych wypowiedzi na ten temat. Ktoś czegoś nie doczyta i w różnych sprawach powiela zafałszowane informacje. Z drugiej strony śledzenie tylu wątków i pod tym kątem, to rzeczywiście sporo dodatkowej pracy. Powinnam więc i ja zdecydowanie mniej pisać, choć uczciwie przyznam, że gaduła ze mnie straszna. Najgorzej jak się zapomnę – potrafię wtedy natrzaskać tej „literatury” ile wlezie .

A może to też przyczynek do napisania artykułu o kombuchy, kiszonkach i innych tego typu produktach oraz ich wpływie na nasze zdrowie. To taka uwaga na marginesie. Sama chętnie przeczytam takie zestawienie porównawcze. W internecie jest sporo materiałów, ale większość to kopie jedne drugich, każde kolejne opracowanie to coraz większe zachwyty nad tym grzybkiem, który ostatecznie grzybem nie jest. Tylko raz wspomniano o możliwych skutkach ubocznych, na szczęście przejściowych. Generalnie kombucha jawi się jako cudowny lek na wszystko. O kwasie chlebowym wbrew pozorom jest mało informacji. Też chciałabym wiedzieć, na czym polega różnica w przemianie cukru w kwasie i kombuchy, dlaczego kwas nie do końca jest dla nas korzystny .

Chanula - Widziałam takie zdjęcie: wielka plastikowa beczka i nad nią ktoś trzyma wielki różowawy placek. Wyobraźnia zaczęła działać i już widziałam te brudy i te całe masy bakterii, niekoniecznie dobrych. Brrr… Póki co korzystam z naszych tradycyjnych kiszonek. Zresztą – te cudowne, zdrowe i smaczne wytwory kuchni polskiej też wydają się obrzydliwe tu i ówdzie. Tak to już jest - chciałoby się spróbować, a człowiek ma wewnętrzne opory, czasem głupie, ale są .

POSIŁKI - plan poniżej, trudno przewidzieć co z niego zostanie
1600 kcal ---- > BTW 100g / reszta - ok. 66,7g / 150g
Dodatkowo: herbaty owocowe i czarna, woda mineralna, mleko (wyjątkowo).

SUPLEMENTACJA:
Omega 3, sterolea, magnez, bisocard, krople żołądkowe, Arthroblock forte.


Zmieniony przez - BlueCrocus w dniu 2013-02-27 12:49:06

W górach najważniejsze jest, by tam być i tak zwyczajnie się tym byciem cieszyć. http://www.sfd.pl/BlueCrocus_Po_zdrowie_i_sprawność-t887095.html 

napisał(a)
obliques Zasłużona dla SFD
Ekspert
Szacuny 170 Napisanych postów 65575 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 188925
a wierzysz w to, cudowny lek na wszystko?, zobacz jak teraz sprzedaje sie rzeczy, kiedyś ludzie jedli kiszonki... bo to tylko było na przednówku, to był sposób konserwacji nie zastanawiali sie , po prostu jedli. wraz z rozwojem przetwórstwa fabrycznego trzeba było zwiększyć czas przechowywania to i kiszonki zaczęto pasteryzować. I nagle okazało się ze kiedyś większość tego co jedliśmy zawierało rożne kultury bakteryjne sprawiające ze nasz system odpornościowy miła co robić z jednej strony walcząc z bakteriami chorobotwórczymi a z drugiej będąc wzmacniany probiotycznymi, a teraz większość tego co jemy jest wyjałowiony, efekt szerzące sie grypy żołądkowe (ja nie wiedziałam do wieku 32lat ze takie coś istnieje ), alergie by wymienić tylko te najlżejsze ....
Każdy region świata miał swoje "kiszonki" Japończycy miso, my kwasy buraczane chlebowe, Rosjanie kombuche, wiele narodów kefiry, jogurty, piwa, wina, fermentowane mięsa i ryby, fermentowane warzywa...
co tu porównywać?, każdy pielęgnuje to co ma pod ręką, ja tam nie sądzę by nasz barszcz ustępował zupce miso, a surowe mleko czy sery od krów wypasanych, fermentowanym ostrygom.
teraz sie każdy produkt "sprzedaje" jako lek na wszystko a każde ćwiczenia odchudzają, dochodzi do tego ze Tai Chi tez są odchudzające i tylko jedzenie egzotycznych owoców goiji gwarantuje nam zdrowie
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 313 Napisanych postów 9785 Wiek 44 lat Na forum 5 lat Przeczytanych tematów 155769
BlueCrocus
Widziałam takie zdjęcie: wielka plastikowa beczka i nad nią ktoś trzyma wielki różowawy placek. Wyobraźnia zaczęła działać i już widziałam te brudy i te całe masy bakterii, niekoniecznie dobrych. Brrr…


Wiesz coś mi się przypomniało jak przeczytałam ten fragment... jak byłam małym bajdlem, u moich dziadków na wsi (kurcze dziadka, jak żywego, mam przed oczami, jak pokrzykując, nas do roboty gonił), na jesień, zawsze wspólnie, robiliśmy kiszoną kapustę... cały ogrom kiszonej kapusty
W stodole, na klepisku - zwanym w moich rodzinnych stronach bojowiskiem, chłopy szatkowały kolejne główki kapuchy, baby tarły marchew, babcia przesypywała solą, a my dzieciaki (ja i rodzeństwo cioteczne) na bosaka w trzech wielkich (choć nie różowych) bekach to wszysko to ubijaliśmy bosymi nogami. Rzucaliśmy się tą kapustą, tudzież laliśmy się sokiem... nikt nie myślał o jakichś sterylnych warunkach, cała rodzina miała kapuchę na pełen rok i nikt nigdy się od tego nie pochorował... a smak tej kapuchy...

A kombucha... nieważne jak wygląda. Ważnie jak smakuje Ja lubię, zwłaszcza nastawioną na mięcie - przypomina mi wtedy w smaku napój frument młodzież forumowa pewnie nie zna/nie pamięta tegoż napoju
napisał(a)
obliques Zasłużona dla SFD
Ekspert
Szacuny 170 Napisanych postów 65575 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 188925
kokos ja tez jak byłam w wakacje na wsi, nogami ubijałam kapustę, myło sie je w wodzie tylko i siu... aaa i babcia krowie cycki tez szmatka przecierała i doiła mleko, i dzieciaki piły prosto udojone i nikt z tych ktore znam nie pochorowała sie na zadne takie, aaa i świniom pasze prosto z koryta zjadałyśmy ziemniaki z otrebami A jabłka sie z łąki obsianej krowimi plackami podnosiło wycierało w bluzeczkę i jadło to co robaki jeszcze nie zjadły ... długo tak mogę
napisał(a)
Ekspert
Szacuny 313 Napisanych postów 9785 Wiek 44 lat Na forum 5 lat Przeczytanych tematów 155769
no to mamy identyczne wspomnienia z wakacji na wsi jejcia... ziemniaki z taką sieczką też prosiakom z koryta wyżerałam! babcia nas goniła ścierą... no ale śmiała się przy tym... fajnie było
napisał(a)
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 861 Na forum 4 lata Przeczytanych tematów 15339
jejku, ja dziadków miałam miastowych, co to tylko warzywa i inne dobroci na działce za miastem hodowali. ale sobie te braki wsi zawsze rekompensowałam spędzając wakacje na obozach w lesie, czy w stadninach koni... spanie na sianie z końmi, wyjadanie owsa, nietoperze buszujące nocami w stodole. bez prądu, bez bieżącej wody, bez sterylnego przygotowywania jedzenia (tu pogłaskać zwierzaka, tam zrobić szamę), fajnie było!
napisał(a)
Początkujący
Szacuny 1 Napisanych postów 4595 Wiek 40 lat Na forum 13 lat Przeczytanych tematów 43308
Kokos, Obli - ja też miałam takie wakacje u babci. Poza jedzeniem (podpłomyki!! oraz smak ziemnaków z mizerią - do dzis nie zapomniany) to jeszcze pamietam, że po całym dniu sie w wodzie z szarym mydłem buzie i nogi myło tylko... bo wode sie oszczędzało i siup na łózko
napisał(a)
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 448 Wiek 103 lat Na forum 5 lat Przeczytanych tematów 13599
Uśmiecham się czytając co napisałyście . No przecież i ja mam takie wspomnienia , też deptałam kapustę nie raz. Też mam w pamięci wspaniałe smaki, zdarzenia, okoliczności. A nie mieszkałam na wsi. Nasi synowie uwielbiali jeździć do swojej babci i do rodziny męża na wsi. Siódma rano, a oni już siedzieli w piasku pod orzechem z racuchami w rękach. Albo wyjadali marchewki prosto z grządki. Ja jestem "stara harcerka" i swoje przeżyłam także na obozach, pod namiotami. Moi chłopcy takiej okazji nie mieli, ale i oni mają co wspominać. Nie wiem jak to się stało - do dzisiaj mają takie "życzenia" kulinarne, gdy przyjeżdżają do domu, że ho ho. Nie podejrzewałam aż takich sentymentów .
I żeby nie było - nie jestem taka "nie wiadomo co" , może tylko much się brzydzę (i pająków boję). Ale z tą kombuchą to serio mam problem .

Zjadłam trochę rosołu z ciemnym makaronem i brzuch znów boli. Mąż mnie dręczy przepowiadając wrzody.

Zmieniony przez - BlueCrocus w dniu 2013-02-27 16:39:26

Zmieniony przez - BlueCrocus w dniu 2013-02-27 17:10:00

W górach najważniejsze jest, by tam być i tak zwyczajnie się tym byciem cieszyć. http://www.sfd.pl/BlueCrocus_Po_zdrowie_i_sprawność-t887095.html 

napisał(a)
obliques Zasłużona dla SFD
Ekspert
Szacuny 170 Napisanych postów 65575 Na forum 10 lat Przeczytanych tematów 188925
moze blonnik zle trawisz? sprawdz bialy makaron
napisał(a)
Początkujący
Szacuny 0 Napisanych postów 448 Wiek 103 lat Na forum 5 lat Przeczytanych tematów 13599
Za późno zabrałam się za gruntowne porządki, organizm jest rozdygotany i nie może się zdecydować, w którą stronę ruszyć. Nadal przerwa – w jedzeniu i w treningu. Żołądek nie odpuszcza, doszły bardzo silne bóle kolan. Nie ma to związku z kontuzją, czy przeciążeniem. Nerki już spokojne.

Obliques, przy okazji sprawdzę ten biały makaron, dziękuję że zerknęłaś. Wykluczyłaś mleko, ale jeśli nic się nie zmieni w ciągu dnia, to kubek mleka wpadnie. Trochę łagodzi dolegliwości, w sumie to dziwne.

SUPLEMENTACJA:
Omega 3, sterolea, magnez, bisocard, Naproxen, Lioton, ibuprom, Arthroblock forte.

POMIARY – z dni 20.02.13 i 28.02.13
waga: -----------98,7 kg ---- 98,2 kg ----(-0,5 kg) cały czas wahania ± 1 kg
biust: ----------113 cm ---- 113 cm -----(bz) też puchnę
pod biustem: --96 cm ---- 100 cm ---- (+4 cm)
talia: -----------100 cm ----101 cm -----(+1 cm)
biodra: --------125 cm ---- 127 cm -----(+2)
udo: -------------63 cm ---- 62 cm -------(-1 cm) myślałam, że to błąd, ale tak wyszło
łydka: -----------41 cm ---- 40 ------------(-1 cm) tu podobnie jak udo, są obrzęki
ramię: -----------34 cm ---- 34 cm -------(bz)
przedramię: ----25 cm ---- 25 cm ------(bz)

W górach najważniejsze jest, by tam być i tak zwyczajnie się tym byciem cieszyć. http://www.sfd.pl/BlueCrocus_Po_zdrowie_i_sprawność-t887095.html 

Nowy temat Temat Zamknięty
Poprzedni temat

PROBLEM...

Następny temat

Kittie ma NOBLA, a... Picie, ćpanie, pyerdolenie - to w kurniku zawsze w cenie

Top 10 męskich sylwetek Jakie żelki po treningu? Katarzyna Rodzik Maliszewska - ocena sylwetki Trening funkcjonalny Leksykon suplementacji: N-acetyl-l-cysteina Anna Karcz- długo wyczekiwany powrót! Grzegorz Kępa- "oczyszczenie" branży Paige Hathaway na stole operacyjnym!