Zadaj anonimowe pytanie i otrzymaj błyskawiczną odpowiedź

Ankieta

  • Pacyfikuję psa
  • 55,56% (55)
  • głosuj
  • Krzyczę na właściciela
  • 25,25% (25)
  • głosuj
Temat został odczytany 24122 razy
  • Autor

    Ataki psów

  • Kruszek
    • Pochwały:0
    • Nagany:0
    • Postów: 17004
    • Wiek: 31 lat
    • Na forum: 12 lat
    • Trenuje: W marcu po roku przerwy wróciłem do treningów.
    • Płeć: Mężczyzna
    • LPA: 46168

    Wysłano 27 września 2006 10:04

    zgłoś naruszenie

    Zastanawiałem się jak często niektórzy z nas byli atakowani przez czworonożnych przyjaciół człowieka i jak sobie z tym poradzili. Ja zostałem zaatakowany cztery razy, za pierwszym i drugim razem byłem zbyt mały, żeby móc się obronić, jednak trzeci i czwarty to już inna bajka. Trzeci raz miał miejsce kilka lat temu, wszedłem na podwórko kolegi i zostałem tam zaatakowany przez jego wilczura. Chwycił mnie za łydkę, ale udało mi się go odepchnąć, nie myśląc długo wymierzyłem mu siarczystego kopniaka grindersem prosto w pysk, i poprawiłem jeszcze kilka razy, pies się cofnął i wyraźnie widać było, że jest obolały, wcześniej nie reagował na głos właściciela, po mojej obronie w końcu załapał że się go woła. Ostatni raz miał miejsce tydzień temu, pies był podobnych gabarytów, jakiś pijany kretyn spuścił go ze smyczy. Jak tylko usłyszałem szczekanie, obróciłem się i zobaczyłem, że biegnie prosto na mnie wraz z czymś rozmiarów jamnika, zamiast stać w miejscu od razu ruszyłem w jego stronę, co dziwne, załapałem takiego agresora, że gdyby mnie zaatakował, to nie wiem, czy nie wziął bym sporego kija leżącego obok i nie skatował psiny. Całe szczęście tak się nie stało, pies się wystraszył i uciekł, ale gdyby był tam kilkuletni chłopak, to mogło by być gorzej, a właściciel nawalony radośnie pił sobie z kolegami nalewkę. Zaczynam się zastanawiać, nad kupnem gazu, który by mi pomógł w takich sytuacjach, czasami głupota ludzka mnie powala. W każdej z tych sytuacji pies mógł swobodnie zaatakować przechodzącego niedaleko człowieka, jeżeli właściciel nie jest odpowiedzialny, to przynajmniej ja chcę umieć się obronić przed skutkami jego głupoty.
    Vecht of sterf - Je bent een kleine stinkende vieze zuigende kankerhoer!
  •  Odżywki i suplementy

    Wysłano 27 września 2006 10:09

    Koniecznie sprawdź te produkty:



    sprawdź pozostałe odżywki, odżywki białkowe, odżywki na masę
  •  
    Anonim

      Wysłano 27 września 2006 10:09

      zgłoś naruszenie
      urzekła mnie Twoja historia




      ankiete zrób


      Zmieniony przez - Mariusz_1979 w dniu 2006-09-27 10:09:41
    • Bushido24.pl
      Cavior
      • Pochwały:0
      • Nagany:0
      • Postów: 7168
      • Na forum: 8 lat
      • Trenuje: Zaczynałem w 1999. Trenuję, z przerwami, do dziś.
      • Płeć: Mężczyzna
      • LPA: 46566
      • Status:Znawca

      Wysłano 27 września 2006 10:35

      zgłoś naruszenie
      Cóż, moje przygody z pieskami ograniczają się głównie do kilku "zabawnych" epizodów z dzieciństwa, kiedy to pies moich rodziców (z którym się znaliśmy "od szczeniaka" ) raz "otworzył" mi policzek(rodzice wspominają, że przez ranę widać było moje zęby), innym razem prawie odgryzł mi dłoń-ale nie były to ataki niesprowokowane-ot, trzyletni dzieciak ciągnie za ogon psa, który ma wyżej głowę, stojąc na 4 łapach, niż ten dzieciak stojąc na 2...

      Od tego czasu nie boję się psów. Tzn nigdy nie będę psa drażnił-ale też nie mam jakiegoś "lęku" który zwykle ogarnia ludzi na widok wkurzonego czworonoga.

      W późniejszym życiu nigdy żaden pies mnie nie poranił-choć parę próbowało. Pamiętam nieźle jedną scenę: zbiegałem ze schodów w klatce schodowej a nie usłyszałem, że na dole otwierają się drzwi(schody nie są na wprost wejścia, więc z pierwszego półpiętra nie widać otwartych drzwi)-gdy zeskoczyłem z ostatnich schodków, wracający ze spaceru "dogopodobny" pies sąsiadów(trzymany na smyczy) miał mnie w zasięgu i skoczył , ale trochę źle wyliczył skok-impet biegu przeniósł mnie przed nim-a zwierzak z rozpędu pieprznął pyskiem w ścianę, co odebrało mu ochotę do dalszej walki To, wedlug mnie, klasyczne aikidockie wykorzystanie energii przeciwnika przeciwko niemu samemu

      Tylko raz zdarzyło mi się, że nie reagowałem na gryzącego mnie psa...bo ledwie trzymałem pion ze śmiechu. Idę sobie spokojnie chodnikiem(sezon jesienno-zimowy) a tu nagle jamnik(!) prowadzony przez jakąś paniusię postanowił odgryźć mi nogę. Miał jednak pecha-bo wojskowe buty, które miałem na sobie, były trochę zbyt szerokie. Zwierzak ledwie dał rady uchwycić moją kostkę w paszczę-ale nie miał siły jej zacisnąć, więc tylko warczał, rzucał mi z dołu wściekłe spojrzenia i z furią próbował "przeżuć się" do środka
    • QUEBLO
      • Pochwały:0
      • Nagany:brak
      • Postów: 23653
      • Wiek: 30 lat
      • Na forum: 8 lat
      • Trenuje: generalnie od podstawówki cały czas jakieś sporty,po prostu nie lubie braku ruchu
      • Płeć: Mężczyzna
      • LPA: 131328
      • Status:Ekspert

      Wysłano 27 września 2006 10:52

      zgłoś naruszenie
      ja z psami jakoś problemów nigdy nie miałem.
      Raz tylko mój kundel chciał ustalić hierarhie w domu i skoczył mi do nogawki(nie ugryzł tylko hapnął nogawke) licząc chyba na to że się wystrasze,ale spasował jak spawdził twardość ściany w moim domu i do dziś już podobnych akcji nie próbuje
      "Chwila która trwa,może być najlepszą z Twoich chwil"

      www.pajacyk.pl
      www.kundelpolski.pl
    • Kruszek
      • Pochwały:0
      • Nagany:0
      • Postów: 17004
      • Wiek: 31 lat
      • Na forum: 12 lat
      • Trenuje: W marcu po roku przerwy wróciłem do treningów.
      • Płeć: Mężczyzna
      • LPA: 46168

      Wysłano 27 września 2006 12:09

      zgłoś naruszenie
      Ja pamiętam, jak koleś dźgnął miotłą swojego dobermana w "tylne oko" - musiał pół godziny siedzieć na tarasie, bo spokoju mu nie chciał dać, hehehe. Tylko ja na poważnie pytam, tak się składa, że często chodzę na spacery do lasu, czy na poznańską cytadelę a tam psy biegają sobie bez kagańca, niezbyt bezpiecznie się przy nich czuję. Stosował ktoś kiedyś gaz w przypadku psa?

      Cav, dobre te historyjki

      Zmieniony przez - Kruszek w dniu 2006-09-27 12:16:02
      Vecht of sterf - Je bent een kleine stinkende vieze zuigende kankerhoer!
    • searme
      • Pochwały:0
      • Nagany:0
      • Postów: 4405
      • Na forum: 8 lat
      • Trenuje: 12
      • Płeć: Kobieta
      • LPA: 43700

      Wysłano 27 września 2006 13:06

      zgłoś naruszenie
      A mnie kiedyś sznaucer miniaturka sąsiada przegryzł palec Wredny kurdupel...

      Na pewno bym odradzała próby "spacyfikowania" dużego, agresywnego psa. Sama mam takiego i wiem, na co go stać. Człowiek ma marne szanse.

      Walka, krzyk, gwałtowne ruchy psa nakręcają, wbrew pozorom najlepiej spróbować wyciszyć u zwieręcia agresję, zachowując spokój. Jesli podbiega do nas pies nieprzyjaźnie nastawiony, nie nalezy uciekać (pies będzie szybszy), trzymac ręce blisko twarzy i stać nieruchomo, bokiem do psa, nie patrząc mu w oczy (to oznacza wyzwanie). Jeśli już atakuje, można odgrodzić się od niego np. kurtką czy teczką. Jak nic nie ma pod ręką, to lepiej już "podstawić" psu ręce, następnie zacisnąc zęby i czekać aż mu się znudzi . Jak pies nas przewróci, to przybieramy pozycję "żółwia", zminimalizuje obrażenia. Gaz teoretycznie moze być skuteczny, o ile ktoś ma na tyle silne nerwy, zeby go wyjąć, precyzyjnie wycelować (pies nie stoi nieruchomo) i wiatr akurat nie wieje w przeciwnym kierunku

      O obronie przed rozwścieczonymi jamnikami nie pisze, bo wiadomo,że na nie to tylko ciężka artyleria
      "The wise win before the fight, while the ignorant fight to win."

    • Michal M
      • Pochwały:0
      • Nagany:0
      • Postów: 765
      • Wiek: 34 lat
      • Na forum: 8 lat
      • Trenuje: Relatywnie dlugo.
      • Płeć: Mężczyzna
      • LPA: 3916

      Wysłano 27 września 2006 13:24

      zgłoś naruszenie
      Kruszek-z gazami na psy (ktore btw sa na bazie pieprzu) jest tak jak z aparatami wydajacymi wysokie dzwieki-sa psy ktore jak uslysza taki dzwiek to zloza sie w sobie, a sa psy ktore nawet lba nie podniosa. Ja juz widzialem pare akcji z uzyciem takich gazow ( :) ), raz psikniety pit bull wygladal jakby mial zaraz zdechnac, raz psikniety jakis wiekszy kundel tylko kichnal i tyle. Rozpietosc dzialania takiego gazu jest bardzo duza-czyli moze zalatwic psa na dlugi czas, a moze spowodowac tyle ile psikniecie psa woda, czyli nic. Niestety nie zalezy to od rasy, tylko od danego osobnika, czyli zadnych wiazacych punktow odniesienia.
      Doradca dzialu grappling i C/S.

      ...nie powiedziales w ryj to nie powiedziales nic...
    • Kruszek
      • Pochwały:0
      • Nagany:0
      • Postów: 17004
      • Wiek: 31 lat
      • Na forum: 12 lat
      • Trenuje: W marcu po roku przerwy wróciłem do treningów.
      • Płeć: Mężczyzna
      • LPA: 46168

      Wysłano 27 września 2006 13:51

      zgłoś naruszenie
      Racja, na dodatek lepiej jest się nawet nie pochylać przy psach, one to odbierają czasem nawet jako próbę ataku. Tylko że trudno zachować zimną krew, kiedy coś doskakuje nam do łydki i ostro ją zaczyna szarpać. Zawsze noszę przy sobie coś do pisania, zastanawiałem się, no to już lekkie wariactwo z mojej strony i czysta fantazja, ale - myślałem, że można by było użyć długopisu jako narzędzia obrony. Wiem, że to brzmi jak szaleństwo, ale mój kulkowy Pentel mógłby się wbić na kilka centymetrów.

      Boże, czuję się teraz jak jakiś maniak, ale, kiedy widzicie spuszczonego owczarka niemieckiego i to bez kagańca, to nie zastanawiacie się czasem, czy coś mu nie odbije?

      Zmieniony przez - Kruszek w dniu 2006-09-27 13:51:38
      Vecht of sterf - Je bent een kleine stinkende vieze zuigende kankerhoer!
    • Michal M
      • Pochwały:0
      • Nagany:0
      • Postów: 765
      • Wiek: 34 lat
      • Na forum: 8 lat
      • Trenuje: Relatywnie dlugo.
      • Płeć: Mężczyzna
      • LPA: 3916

      Wysłano 27 września 2006 14:08

      zgłoś naruszenie
      Coz ja Cie doskonale rozumiem, czasem chodze z plecakiem w ktorym mam motylka(z czystego przyzwyczajenia, wlozylem go pare lat temu i nie wyjalem-czasem puszke nim otworze) to jestem sobie w stanie wyobrazic ze wyjalbym go tylko na psa. Poza tym sam jakos nie przepadam za psami na ulicach.

      Na Wegrzech spotkalem sie z teoria walki z psami mowiaco iz jak pies Cie ogryzie w reke to powinno sie go uniesc (ale tak zeby nogi mial na ziemi) i pocignac lekka reka na ktorej nam wisi do siebie a potem lekko okreznym ruchem z dolu na gore-ma mu to niby zlamac kark. Nie wiem nie probowalem, ale slyszalem to od wielu osob.
      Doradca dzialu grappling i C/S.

      ...nie powiedziales w ryj to nie powiedziales nic...
    •  
      Anonim

        Wysłano 27 września 2006 14:16

        zgłoś naruszenie
        jak się człowiek psa nie boi to raczej pies nie atakuje

        a na psa jest taka metoda, że jak atakuje to wkłada mu się rękę w gardło tak głęgoko aż ręka dochodzi do ogona, łapie od środka za ogon i gwałtownym ruchem wyciąga na zewnątrz, wtedy pies jest wywrócony na lewą stronę
      • Michal M
        • Pochwały:0
        • Nagany:0
        • Postów: 765
        • Wiek: 34 lat
        • Na forum: 8 lat
        • Trenuje: Relatywnie dlugo.
        • Płeć: Mężczyzna
        • LPA: 3916

        Wysłano 27 września 2006 14:24

        zgłoś naruszenie
        Mariusz-dobre
        Doradca dzialu grappling i C/S.

        ...nie powiedziales w ryj to nie powiedziales nic...