30,8 w skali madryckiej , bynajmniej nie jest to średnia temperatura tego miasta w lipcu. Niestety jest to średnia wieku zawodników określanych mianem galacticos. Jeżeli chodzi o moje postrzeganie piłki nożnej nie mam co do tej statystyki żadnych zastrzeżeń, jednak jako wierny (nie użyję słowa fanatyczny) kibic Realu z smutkiem patrzę na to , co dzieje się z tym jakże zasłużonym dla historii futbolu klubem.
W momencie przyjścia do Realu Florentino Pereza (szanowanego biznesmena budowlanego , absolwenta inżynierii cywilnej) Blancos mieli się stać jeszcze większą potęgą niż byli , drużyną mającą na celu miażdżenie przeciwników oraz wygrywanie wszystkiego co jest do wygrania. Wraz z przybyciem nowego zarządu zespół zasilił Luis Figo jeden z najlepszych skrzydłowych tamtego okresu. Dodatkowym smaczkiem było to, że został wyrwany z paszczy lwa jaką w tym układzie była wówczas drużyna z Camp Nou. Figo fantastycznie wkomponował się w team prowadząc galacticos do mistrzostwa Hiszpanii. Jednak to prezydentowi nie wystarczyło stwierdził "po co nam rzemieślnicy skoro stać nas na "galaktykę" i tak się faktycznie stało. Sezon później nastąpiła słynna już sytuacja gdy podczas gali FIFA Florentino podał Zidane'owi chusteczkę z pytaniem "Czy chcesz grać dla Realu Madryt?". Kilka tygodni po tym zajściu Zidane został zaprezentowany jako nowy galactico z numerem 5 na białym trykocie. Klub zapłacił niebotyczną i do dnia dzisiejszego rekordową kwotę 65 milionów dolarów za Francuza urodzonego w Algierii. Real miał dobry sezon , 4 miejsce w Primera Division powetowali sobie triumfem w Champions League po bardzo dobrym spotkaniu i bajecznej bramce najdroższego piłkarza świata. Po raz kolejny Perez myśląc (tak się przynajmniej wydaje) jedynie o sprawach marketingowych postanowił ściągnąć do Madrytu świeżo upieczonego mistrza świata oraz króla strzelców tej imprezy , genialnego Ronaldo. Po początkowych perypetiach zdrowotnych Ronaldo w swoim debiucie zmieniając Fernando Morientesa zdobył 2 gole, a Real Madryt ograł Deportivo Alaves 5:2. Galacticos grali jak z nut. Kolejny tytuł mistrza Hiszpanii , fantastyczna walka na finiszu rozgrywek z Realem Sociedad. Niestety porażka z Juventusem w Lidze Mistrzów. W tym momencie coraz więcej zaczęto spekulować na temat zawitania do drużyny nowego obrońcy i drugiego defensywnego pomocnika (mającego tworzyć parę pivotów z Claudem Makelele.
Na przemian przewijały się nazwiska Alessandro Nesty , Rio Ferdinanda oraz Patricka Vieiry , który ponoć imał spotkać się z Perezem z celu uzgodnienia warunków kontraktu gdzieś na peryferiach Madrytu. Zamiast tego na Santiago Bernabeu przeprowadzić się najbardziej medialny i najlepiej zarabiający piłkarz świata David Beckham. Co z obrońcą ? To pytanie zadawał każdy kibic Realu. Sprowadzono utalentowanego 23 -letniego argentyńczyka Gabriela Milito , jednak z przyczyn nieznanych nie przeszedł on testów medycznych (abstrah**ąc Milito z powodzeniem gra w tej chwili w Realu Zaragoza). Makelele pokłócił się o pieniądze i odszedł z Madrytu , podobnie jak kilkunastu innych piłkarzy. Na początku sezonu Real grał bardzo dobrze grając z Gutim i Beckhamem w roli defensywnych pomocników. Dopiero kubeł zimnej wody na głowę Pereza jakim niewątpliwie była porażka w dwu meczu z AS Monaco miał dać mu do zrozumienia że w drużynie potrzebni są zawodnicy których na początku określiłem mianem rzemieślników. Real Madryt odpada z Ligi Mistrzów (po golach nie chcianego w Madrycie Morientesa) , przegrywa w finale Copa del Rey (zatrzymał ich nie kto inny jak rzekomo kontuzjowany Gabriel Milito) oraz przegrywa mistrzostwo w kompromitującym stylu przegrywając 7 ostatnich spotkań. Florentino Perez przełknął gorycz porażki i buńczucznie zapowiadał rewolucje. Jej potwierdzeniem miało być sprowadzenie za 25 mln euro jednego z najlepszych obrońców Serie A , podporę defensywy reprezentacji Argentyny Waltera Samuela. Drugim krokiem było sprowadzenie Patricka Vieiry ,który w ostatnim momencie zdecydował się pozostać na Highbury. Czyżby po raz kolejny drużyna miała grać bez nominalnego pivota ? Otóż tak ponieważ zamiast takowego gracza na Santiago Bernabeu ściągnięto "złote dziecko angielskiego futbolu" Michaela Owena. Trener Camacho obiecywał złote góry w momencie gdy z Newcastle sprowadzono lekko kontuzjowanego , mającego na dniach wznowić treningi Jonathana Woodgate'a. Kolejnym zaprzeczeniem co do słuszności polityki władz Realu był mecz na Bay Arena z Bayerem Leverkusen , który miał być tylko wypadkiem przy pracy. Kilka dni później Camacho rezygnuje z posady ,którą obejmuje Mariano Garcia Remon. Zespół pod jego wodzą gra nie źle lecz w kratkę. Remon jednak nie radzi sobie z rozkapryszonymi gwiazdami i na jego miejsce przychodzi były trener reprezentacji Brazylii - Luxemburgo. Arrigo Sacchi świeżo upieczony dyrektor sportowy ściąga z Evertonu duńskiego wojownika Tomasa Gravesena , który szybko stał się najjaśniejszym punktem drużyny.
Po 7 zwycięstwach z rzędu w lidze zapowiadano iż jeszcze w marcu Real obejmie przodownictwo w lidze. Real odpada z Copa del Rey , Luxemburgo bierze całą winę na siebie. Wszyscy mu wybaczają w końcu to nowy trener i musi się wykazać więc warto dać mu kredyt zaufania. W pewnym momencie strata do Barcelony wynosi już tylko 4 pkt. W tym momencie coś się zacina , Real traci punkt za punktem. W fatalnym stylu odpada w 1/16 Champions League z Juventusem. Galaktyczni w wywiadach nie robią z tego afery zapowiadają ,że skupią się teraz na doścignięciu Barcelony, i ?? przegrywają mecz z broniącym się przed spadkiem rywalem zza miedzy Getafe. Po raz kolejny daje o sobie syndrom "madryckich wychowanków". Riki pokonuje Casillasa i Real przegrywa mecz 1:2 tracąc szanse na mistrzostwo. Coś widocznie nie gra. Jak to jest możliwe że drużyna która ma w składzie aż 4 "złote piłki" przegrywa mecz za meczem ? Już nikt nie obawia się meczów z Realem. Nawet drużyny z dołu tabeli jadą do Madrytu po 3 pkt. Czyżby miał na to wpływ tytuł tego artykułu czy też to że nie można w jednej drużynie skupiać aż tylu gwiazd światowej piłki ? Niestety w najbliższych sezonach przyjdzie nam żyć jedynie wspomnieniami wielkiego Realu Madryt. Real potrzebuje świeżości , Real potrzebuje młodości , Real potrzebuje zawodników którzy mają ochotę się wyszaleć zamiast tego ma zawodników zmęczonych grą , kapryśnych oraz aktorów reklamowych. Życzę Florentino Perezowi aby nie zmieniał tak często trenerów oraz aby wreszcie z pomocą Sacchiego Real odzyskał nosa do transferów na które kwoty mają przecież nie małe.
Niestety ten artykuł to smutna prawda. Przedłużenie kontraktu z Figo to błąd, tak samo jak sprzedaż Morientesa. Ale nie perzestane byc kibicem Realu dlatego że przegywa LM i Primera Division. Nie chce być tak jak większość tego forum, która ni z dupy ni z pietruchy zaczęła kibicować Barcie, bo zaczeła wygywać mecze. A poprzednie 2 lata dziadowała bez spektakularnych zwycięstw i jakoś mało ludzi jej kibicowało. A jak Barca nakupiła piłkarzy z pierwszej półki to wszycy gadają że nie lubią Realu bo to same rozpuszczone gwiazdy (niestey to akurat fakt ale nie w każdym przypadku) ale Barca robi to samo więc nie wiem skąd nagły zachwyt całego forum tą drużyną (przecież też nakupiła gwiazd takich jak Ronaldinho czy Deco) a dlatego że zaczęła wygywać chłopaki nagle jej kibicuja choć wcześniej nic takigo nie okazywali. Wiem kto Barcolonie kibicował i dla tych ludzi mam pełen szacunek ale gardze kibicami sezonowymi którzy teraz kibicują Barcelonie a za rok będa kibcowac Chelsea a za dwa Juve czy komu tam (każdy wie o kogo chodzi). Real teraz upadł ale nie przez wiernych kibiców tylko przez takich SEZONOWCÓW ktzórzy chcieli spektakulrnych transferów, a ***any prezydent Realu na to poszedł i nakupił gwiazd, zniszczył klub, np wolał kupić Owena niż wymienić 2 czy 3 obrońcców i zatrudnić pierwszorzędnego trenera.
Pozdrawiam wiernych kibiców Primera Division (zarówno Realu jak i Barcy)
(L)(L)(L) United We Stand, Divided We Fall
1111593114000
erminho
Wysłana - 23 marca 2005 17:32
Zgadzam sie z Toba w 100%, nie tylko Ciebie denerwuja kibice, ktorzy co sezon zmieniaja swoj 'ulubiony' klub Ja zawsze kibicowalem Barcie, do Realu nic nie mam. Lubie ogladac ich mecze, graja/grali piekny futbol. Odkad wlascicielem Chelsea jest Abramowicz to coraz wiecej maja kibicow
Ja akurat z Ligi Hiszpańskiej zawsze kibicowałem Barcelonie,tak jak z Ligi Włoskiej Juventusowi.A za Realem Madryt nie przepadałem właśnie dlatego iż wydawało im się że nazwiska grają.
Serwis sportywalki.pl
1111602596000
-Baca-
Wysłana - 24 marca 2005 12:31
A ja kocham Arsenal, a reszta to mnie malo obchodzi co tam sie dzieje, no ale artykuł jest prawda niestety dla Realu