witam.
od dosc dawna sie juz obijam, jem byle jak i nie cwicze. popracowalem troche, pojadlem smieci, wystarczy. w szkole cos nie moge sie dogadac z tymi ludzmi. nie czekam juz na legitymacje tylko ide jutro i kupie chyba na razie zwykly karnet na silke na miesiac. od poniedzialku rusze na nowo.
cos mi sie zrobilo z prawa stopa. nie wiem czy w pospiechu uderzylem sie gdzies w pracy czy samo tak jakos. generalnie od wewnetrznej strony jest jakis dziwny krwiak ktory robi sie w gore coraz cienszy, idze jakby powoli do gory, juz jakies 20cm, nie wiem co za chuy chyba mi noge utna

najlepsze jest to, ze nie mam chwilowo ubezpieczenia i nie moge nawet lekarza zapytac co to. wyglada dziwnie. nie boli, czasem swedzi. nie wiem czy cwiczyc z tym, to chyba nic wielkiego, ale jakies dziwne.
dzis waga rano 103kg wiec podtuczylem sie przez te kilka tygodni, bez sensu

w pasie 113cm, wiec tez skoczylo 1-2cm

wczoraj moja dziewczynka powiedziala, ze ciagle marudze, ze jestem glodny i w koncu zamawiam pizze albo jem jakis syf wiec jedziemy na zakupy i narobi mi zarcia na tydzien

ona sama z siebie jakos nie czytajac nic o dietach potrafi zayebiscie dobierac produkty tak, ze je baaardzo zdrowo. jakos tak podswiadomie, to fascynujace

zrobila mi miske pasty z makreli, jajek, cebulki i oliwy z oliwek. do tego wieksza micha salatki z papryki, kukurydzy, do tego 500g piersi gotowanej i 100g ryzu plus troche majonezu. mam tez troche kotletow z kuraka i garnek kuraka w kawalkach z sosem

super pakerskie to to nie jest, ale przynajmniej mnie wyrwala z fast food'owego ciagu, a zarcie bardzo dobre i calkiem zdrowe. jutro to dojem i od poniedzialku/wtorku dieta na 100%
mysle, ze dam do 2,5g bialka, z 1,3g tluszczu i zastanawiam sie czy dac 100g wegli w DNT i 150g w DT czy ruszyc z wiekszego pulapu. w sumie cos mnie ciagnie do jakiegos delikatnego LC, ale jeszcze to przemysle.
trening bedzie wg starego planu-3 razy na tydzien FBW jednym zestawem. zaczne 1 tydzien delikatnie i od drugiego juz na ostro. mam zamiar tez w miare mozliwosc cisnac jakies aeroby z rana tylko po bialku i kawie, zalezy jak sie z robota rozkreci. jakby nie bylo chce 6brazy na tydzien byc na silce co by sie nie dzialo. mysle tez, ze chyba MC bede stosowal zamiennie z wioslowaniem sztanga. nie chodzi o to, ze co trening regularnie raz to raz to tylko bardziej obawiam sie o brak czasu i o to, ze sprzet do MC bedzie zajety. zobacze jeszcze, moze nie bedzie tak zle.
musze w koncy sie rozruszac i dosc szybko schudnac iles tam kg. nie jakos konkretnie, ale np zawziac sie i robic wszystko zeby stracic te 4kg przynajmnej w 4 tyg. nie tak jak wczesniej, ze 3 miesiace i 5kg ledwo zeszlo.
jutro mam jeszcze dzien na przemyslenie tego, na male zakupy i dogranie diety zeby nie byla az tak czasochlonna, ale konkretna. w sumie czas gonic tego nalesnika Maxa bo cos mu lapa sie za gruba robi

hehe to tyle, pozdro!
a dopisze jeszcze dzisiejsza miche:
1. 3 kromki chleba, do tego pieczona cielecina, pasta z makreli,jajek z oliwa i cebula.
2. porcja salatki z kuraka, ryzu, warzyw.
3. duza porcja ziemniakow z kurczakiem w sosie kombinowanym

4.j.w.
do tego jakies warzywko, gruszka, cienko, ale w ogole ostatnio jakos sie najadam strasznie szybko, bedzie trzeba sie podkrecic od nowego tygodnia, dobrze, ze juz bez fast food'ow chociaz szalu nie ma

4.
Zmieniony przez - WPC_fan w dniu 2009-10-17 22:55:18