Mężczyzna, 34 lata ... ciągle w drodze ku lepszemu ...
W młodości sport był zawsze na pierwszym miejscu, kilka lat pływania z małymi sukcesami na zawodach młodzieżowych. Od zawsze fascynacja piłką kopaną, biegami długodystansowymi. Potem przyszedł czas na sztuki walki, siłownię. Na siłowni spędziłem w sumie cztery lata. Co to były jednak za czasy ... totalny ciemnogród, żadnej fachowej pomocy, porady. Jak dzisiaj człowiek pomyśli ile wtedy błędów to ze wstydu pod ziemię pasowałoby się zapaść. Tony przerzuconego żelastwa, wieczne przetrenowanie, żadnych przyrostów, liczne kontuzje i ta frustracja że ci z zagranicznych gazet jednak rosną. A potem przyszedł czas zapaści ... pojawiły się inne priorytety, rodzina, dzieci, praca. Zmiana trybu życia o 180 stopni. Czas bezruchu, lenistwa, obżarstwa. Masakra. I trwał ten mrok dobre 10 lat. Pochłonął mięśnie, kondycję, zdrowie. Aż w końcu położył w szpitalnym łóżku i dał wyraźnie odczuć że koniec może być bardzo blisko. No cóż ... trzeba więc mu uciekać.
Czego się dorobiłem przez 10lat lenistwa:
waga - 114 kilogramów, ponad 50 procentowe zatłuszczenie, kondycja i wytrzymałość na poziomie zerowym, sprawność żenująca,
Z wymiarów jeden masakruje mnie psychicznie - obwód 1 cm poniżej pępka 121 cm, reszta wymaga pracy - zredukowanie tego,chyba cudu.
Ale dosyć o tym co było i jest ... najważniejsze co ma być.
A oczekiwania i cel są jasne: redukcja - odzyskanie sprawności i kondycji psycho-fizycznej.
Plan działania:
Dieta, siłownia, dużo rowerowania, aeroby ... plan mam już opracowany - początek 02.03.2009
Zmieniony przez - Śliwka75 w dniu 2009-03-01 15:11:20
Dodatkowo - codziennie 1 godzina jazdy na rowerze, według założeń i możliwości czasowych - godzina 5 rano,
Niedziela - marszobieg wczesno-poranny w trakcie którego planuję zabawę ze skakanką,
Po treningu aerobowym, z racji dobrego rozgrzania mięśni, planuję 20 minutowe rozciąganie,
Aeroby traktuję jako trening mający raczej przywracać kondycję i poprawiać wydolność.
Rozciąganie - zwłaszcza prawej nogi, w trakcie gry w piłkę kopaną bramkarz przeciwnika zrobił mi wślizgiem kąt prosty miedzy nogą a stopą ... skończyło się na kliku miesiącach gipsu, powikłaniach i w rezultacie noga jest do dupy. A i pozostałe części ciała na rozciąganiu skorzystają.
HIIT - dla mnie nowość, dużo czytałem o tym treningu w ciągu ostatnich dni, chętnie skorzystam,
Siłownia - wiadomo, trening początkującego, trzy razy w tygodniu, muszę poczuć ciężar, wyczuć na co mnie stać, odnowić w sobie nawyki techniczne,
Taki zestaw chcę pociągnąć przez 8 tygodni ... potem zmiany, będę chciał wprowadzić basen, może mniej aerobów i roweru a troszkę długiego dystansu biegowego (wytrzymałość). Zobaczę co będzie się działo z organizmem po pierwszych 8 tygodniach.
Wiem, być może uderzam z wysokiego H ... jeżeli poczuję że nie daję rady ... zmodyfikuję trening, coś zredukuję ... będę się pilnie obserwował.
Dieta.
Lekarz podczas mojego lutowego pobytu w szpitalu wymyślił dietę 1000 kalorii, bez podziały na białko, węgle, tłuszcz ... powiedział 1000 i poszedł.
Na szczęście są takie miejsca jak to i człowiek może się dużo dowiedzieć. Generalnie z dietą będzie tak - za półtora miesiąca wraca z zagranicznego stażu moja znajoma dietetyczka ... sam kilkakrotnie proponowała mi swoją pomoc, ale cóż, nie skorzystałem - wiem że kilku kolegów trenujących korzysta z jej usług i są zadowoleni. Do czasu jej powrotu postaram się jednak całkowicie zmienić moje brzydkie nawyki żywieniowe. Do tej pory najczęściej wyglądało to tak ... olewałem śniadanie, do czasu obiadu kilka mocnych i słodkich kaw, obiad jak był to był a jak nie to nie ... a wieczorem, wieczorem nadchodził czas wyżerki ... co podeszło pod rękę, czyściciel lodówki, na maksa i jeszcze ciut. No i oczywiście jeszcze ze dwie, trzy kawy mocne, słodkie wieczorem. Masakra nie. No ale wątroba się w końcu zbuntowała.
Tak więc wywalam z jadłospisu: słodycze, ciastka, ciasteczka, chipsy, colę, fast syfy, białe pieczywa, smażone i pieczyste, sosy, i wszystko to co sprawiło że jestem gruby.
A wprowadzam te wszystkie obrzydliwe ciemne ryże, pieczywa i makarony, płatki owsiane, zielone warzywa, zdrowe owoce, gotowane piersi z kurczaka lub indyka, ryby i tym podobne.
Do czasu spotkania z dietetyczką będę się starał ograniczać węglowodany, i w miarę logicznie bilansować posiłki. Zobaczę co z tego wyniknie.
Alarm w zegarku i komórce nastawiany na co trzy godzinne wzywanie do posiłku.
Suplementacja - na razie nie skorzystam, zobaczę co będzie się działo bez, tym bardziej że moja wątroba musi odpoczywać, podpytam lekarza czym mógłbym się wesprzeć ewentualnie. Poza zieloną i czerwoną herbatą oczywiście.
Częstochowa - Zachodnia Małopolska
1235946051000
Śliwka75
Wysłana - 02 marca 2009 09:24
Pierwsze poranne rowerowanie zaliczone ... wrażenia ... ogólnie spokój ... tylko mam dylemat, zrobiłem rower na czczo i niezbyt przyjemne były znaki żołądka że coś takiego wyczyniam :), rowerowanie było o 5.00 a pierwszy posiłek o 7.30, może jednak powinienem coś zjeść przed jazdą na rowerze ?
Nie sądziłem że tak szybko zatęsknię za kawą, ale to chyba nawyk jej picia a nie pierwsze oznaki "głodu".
Poranne rowerowanie i wieczorny HIIT dały mi popalić ... ale żyję ... jeszcze ... na razie .
Jutrzejszy dzień ma wyglądać następująco - 5 rano rower, zaraz po rowerowaniu, chcąc wykorzystać rozgrzanie materiału 45 minut aerobów, wieczorem siłownia.
Zestaw aerobów - zdecydowałem się na trzy ćwiczenia - bokserski bieg w miejscu (biegniesz w miejscu zadając szybkie ciosy proste), wchodzenie i schodzenie naprzemienne na mały taboret, skręty tułowia z kijem na barkach.
Siłownia - trening ACT by the Michaił.
Mam mały problem z jedzeniem na jutro, brakuje mi jednego posiłku:
1. Białko Hi Tec Protein 85% - jedna porcja przed rowerowaniem,
2. płatki owsiane, trochę orzechów i rodzynek, dwa gotowane jaja (białka), jabłko, kawa z mlekiem (inka)
3. tuńczyk w sosie własnym, 2 kromki ciemnego chleba ze słonecznikiem, sałata,
4. kasza ciemna, pierś, brokuły, pół pomidora, oliwa,
5. jak posiłek 4
6. i tu nie mam pojęcia co, a będzie to po treningowy
7. białko Hi Tec Protein 85% jedna porcja,
Generalnie żona zaczyna stękać że mnie opętało i zawiesiłem na kołku wszystkie inne obowiązki ... ale co ja zrobię, mnie się po nocach sztanga w dłoniach śni.