misO: tak, partnerska postawa wobec kazdego mocnego terriera to podstawa. One sa oddane czlowiekowi na dobre i na zle, niewiarygodnie lojalne i czadowe. Ja swoja suke to tylko bralem do gory za kark (jak matka w kojcu) i lekko potrzasalem patrzac w galy i mowiac "coooo jest?" zeby skarcic i wiedziala o co chodzi. No i sytuacja jest taka ze oddalbym zycie chyba predzej ja za nia niz ona za mnie.
Tak na marginesie, terriery (prawie wszystkie) lubia proste i jowialne podejscie. Dyganie piescia w bok czy pysk z jednoczesnym szczerym usmiechem one bezblednie kumaja jako...."czulosc"
civic